Debata podobnie myślących

Redakcja
- Projekt konstytucji przygotowany przez PiS rozczarował mnie w tym sensie, że nie przewiduje zasadniczych zmian ustrojowych na miarę IV Rzeczpospolitej. "Przesuwa" jedynie nieco pewne rzeczy - mówił wczoraj w Krakowie Maciej Płażyński, były marszałek Sejmu, współtwórca PO, podczas debaty z Lechem Kaczyńskim, prezydentem Warszawy, jednym z najpoważniejszych kandydatów na urząd prezydenta Polski.

Lech Kaczyński i Maciej Płażyński w Krakowie

   Łagodny osąd przez Płażyńskiego projektu konstytucji PiS jest odosobniony, bo niemal powszechnie krytykuje się ów projekt za nadmierny radykalizm i próbę powierzenia niemal dyktatorskiej władzy prezydentowi kraju.
   Maciej Płażyński, który nie wyklucza, że również będzie ubiegał się o najważniejszy urząd w państwie (prawdopodobnie jako kandydat ugrupowań chadeckich oraz PSL), nie spierał się ostro z Lechem Kaczyńskim. Obaj politycy mają podobne poglądy, co było słychać w czasie wczorajszej debaty pod auspicjami "Rzeczpospolitej". Różnili się w zasadzie w niewielkim stopniu. Kaczyński podkreślił, że wynik referendum konstytucyjnego we Francji uszczęśliwił go. Przekonywał, że gdyby traktat konstytucyjny wszedł w życie, Polska suwerenność bardzo poważnie ucierpiałaby.
   W Płażyńskim rezultat decyzji podjętej w niedzielę przez Francuzów nie wywołał euforii, ale był z niego zadowolony. I Kaczyński, i Płażyński są gorącymi zwolennikami utrzymania Unii jako organizacji tworzonej przez państwa narodowe. - PiS może mieć kłopot z PO, ponieważ liderzy Platformy opowiadają się za federacyjnym modelem UE - zwrócił uwagę współtwórca PO. Zauważył on też, że niemało krwi obu ugrupowaniom napsuć może stosunek do podatku. - Jan Rokita przecież zapowiada, że jeżeli PiS nie przystanie na podatek liniowy (15-procentowy), to wspólnego rządu nie będzie - mówił Płażyński.
   Współtwórca PiS nie krył natomiast, że dla dalszych losów Polski ważne znaczenie będzie miało to, która partia, PiS czy PO, uzyska większe poparcie w wyborach. Lech Kaczyński stwierdził, że nie wyobraża sobie, aby jego formacja nie dostała resortu pracy i polityki społecznej.
   Lecha Kaczyńskiego od Macieja Płażyńskiego podczas wczorajszej debaty różniło w sposób zasadniczy jedynie to, że - używając terminologii piłkarskiej - kandydat PiS na prezydenta utrzymywał się zdecydowanie dłużej przy głosie. (K.W.)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie