reklama

Dekalog Seweryna

RedakcjaZaktualizowano 
Wybitny aktor Comédie Francaise opowiada "Dziennikowi" o aktorstwie i powinnościach ludzi sceny

Człowiek ma wyjść z teatru lepszy, mocniejszy, piękniejszy

Człowiek ma wyjść z teatru lepszy, mocniejszy, piękniejszy

Wybitny aktor Comédie Francaise opowiada "Dziennikowi" o aktorstwie

i powinnościach ludzi sceny

   Józef Opalski: - Komedia Francuska w Krakowie. Czyli przyjechał do nas znowu teatr muzealny. Mówię to z przekąsem, bo widziałem kilka przedstawień tego teatru i z tą pokutującą w Polsce opinią nie mogę się zgodzić. Tym bardziej że - jak mi powiedziałeś - Robert Wilson, w końcu jeden z najwybitniejszych dziś i najoryginalniejszych reżyserów, ma za dwa tygodnie premierę w waszym teatrze "Bajek" La Fontaine’a. Jak myślisz, skąd bierze się przekonanie o muzealności Komedii Francuskiej?
   Andrzej Seweryn: - To przekonanie szeroko rozpowszechnione. Żeby dać przykład złego teatru czy złego aktorstwa sprzed 100 lat, Peter Brook w pierwszej wersji swego "Hamleta" cytuje niektóre wypowiedzi czy role aktorów Komedii. Myślę, że przekonanie o muzealności bierze się między innymi z faktu, że jednym z zadań Komedii Francuskiej jest propagowanie dramaturgii klasycznej. Jak wiadomo, jesteśmy potomkami artystycznymi i spadkobiercami Moliera i jego aktorów, a taka rola prowokuje i ułatwia krytykę. Jeśli granie Moliera, Brechta, Szekspira, Racine’a Czechowa, Pintera, Goethego, Gogola lub Gombrowicza ma stanowić o muzealności mojego teatru, to ja głosuję zdecydowanie za takim muzeum i jestem dumny, że w nim pracuję.
   Komedia Francuska ma w sezonie średnio 12 premier na trzech scenach. O jakiej tu więc muzealności może być mowa?! To oczywiste, że - jak wszędzie - są przedstawienia lepsze i gorsze. Nestor naszego teatru, Simone Eine, porównując Komedię dzisiaj i sprzed 40 lat, mówił w Polsce, że jest to sytuacja taka, jak z Francją sprzed i po rewolucji. Zmieniło się wszystko, więc i rola teatru w życiu Francji i świata. Identycznie jak w Polsce. Kompletnie zmieniły się zasady finansowe. Kiedyś aktor, societaire Komedii, był bogatym człowiekiem, a dziś - bliżej średnicy, i to od dołu. Kiedyś po przedstawieniach societerowie posyłali posłańców po szampana i w garderobach odbywały się libacje. Dzisiaj parę minut po północy przychodzi elektryk, gasi światło i mówi: Panowie, tędy. Kiedyś nawet windy były osobne dla societairów i pensjonerów. Zmienił się też repertuar. W latach dwudziestych Artaud nie miałby wstępu do Komedii. A w naszych czasach?
   Sięgam do dostępnych mi liczb. W latach 1993-2001 odbyły się w Komedii Francuskiej 102 premiery, w tym 40 sztuk współczesnych, w tym 24 autorów żyjących. Na dużej scenie Richelieu wystawiono 77 sztuk, w tym 22 nowe, czyli nigdy przedtem tam niegrane. Większość tekstów wystawianych na scenach Vieux Colombier i Studio-Theatre to sztuki współczesne. Giorgio Strehler, Mathias Langhoff, Andrei Serban, Andre Engel, Dario Fo, Bob Wilson czy Anatoli Wasyliew - a więc ci, którzy rewolucjonizują teatr, reżyserują także u nas. Spytajcie tych reżyserów, co myślą o Komedii Francuskiej.
   Nasze spektakle i nasi aktorzy są nagradzani prestiżowymi nagrodami "Molierami", grają główne role w filmach. Sobotnie popołudnia literackie, cykl "Jeden autor - jeden aktor", to również inne formy spotkania z literaturą współczesną, np. z poezją Ojca Świętego. Komedia Francuska żyje współczesnością i buduje przyszłość, czerpiąc swe siły z tradycji całego teatru. I piękną datą w historii tego teatru był dzień, w którym Bakary Sangare, aktor pochodzący z Afryki, został członkiem naszego zespołu. Taka jest rzeczywistość Komedii Francuskiej.
   Paweł Głowacki: - Generalnie więc można powiedzieć, że kategoria "muzealności" jest dla świata wygodna.
   Seweryn: - Tak mi się wydaje. Dziesięć lat temu red. Kraśko z TVP zdziwił się na wizji, że pracując wcześniej z Brookiem, poszedłem do tego zaskorupiałego muzeum. Powinienem był mu wtedy zadać proste pytanie: A co pan ostatnio widział w Komedii Francuskiej? Otóż o muzealności Komedii Francuskiej najgłośniej mówią ci, którzy w Komedii albo nie byli nigdy, albo jeżeli byli - to 50 lat temu. Na pytanie więc, skąd się bierze wiadoma opinia, odpowiadam wyraźnie: z lenistwa.
   Opalski: - Komedia pełni funkcję francuskiego teatru narodowego. Jak wyobrażasz sobie funkcję takiego właśnie teatru w Europie?
   Seweryn: - Przede wszystkim - edukacja narodowa w szerokim tego słowa znaczeniu. Mam pewność, że teatr jest miejscem poważnej dyskusji narodowej. I to, że odzyskaliśmy wolność, niczego w tej materii nie zmienia. Gustaw Holoubek w latach 60. zapytany, czemu ma służyć teatr, odpowiedział: Teatr ma służyć uszlachetnianiu człowieka. I niech mi nikt nie opowiada, że to bzdura! Człowiek ma wyjść z teatru lepszy, mocniejszy, piękniejszy.
   Wacław Krupiński: - Dwa lata temu odmówił Pan objęcia dyrekcji Narodowego Starego Teatru. Nie chciał Pan wprowadzać tych zasad w życie?
   Seweryn: - To nie była kwestia chęci. O powodach osobistych już wielokrotnie mówiłem. A jeśli idzie o sprawy zawodowe - uznałem po prostu, że nie zdołam przeprowadzić tego, co chciałem. Gdybym w kwietniu 2003 roku nie mógł powiedzieć aktorom, co będą robili do końca czerwca 2004 roku - a przecież nie mógłbym, gdybym nie mógł poinformować dokładnie o datach premier, początkach prób, reżyserach, obsadach i tytułach - to bym zwariował. A na pewno przypłacił to zdrowiem. Jestem przyzwyczajony do systemu precyzyjnego i on wydaje mi się nie tylko rozsądny, ale i głęboko artystyczny. W Komedii Francuskiej praca nad przedstawieniem nie zaczyna się na pierwszej próbie, lecz 10 miesięcy przed pierwszą próbą. A w polskich realiach taka precyzja nie jest możliwa - zatem moja odmowa była oczywista.
   Głowacki: - Godzi się łączenie wysublimowanej sztuki teatru ze sferą administracyjnej precyzji?
   Seweryn: - Moim zdaniem oczywiście, że się godzi, a nawet jest jej warunkiem. W nowej rzeczywistości powstają w Polsce różne formy teatru. To dobrze. Chodzi tylko o to, aby być świadomym sytuacji, w jakiej ktoś się znajduje. Jeśli teatr gra kabaret, na czym zarabia pieniądze, to niech go gra, tylko niech nie udaje, że robi co innego. Jeśli teatr ma swojego guru i za nim idzie - niech tak będzie, ale niech to będzie szczerze wyznane. Niech się to nazywa Teatr Guru X, a nie inaczej. Zanim zaczniemy mówić o wysublimowanej sztuce teatru, mówmy o tym, o czym Mrożek napisał w "Moim testamencie". Mówmy o profesjonalnym świetle, profesjonalnym geście, profesjonalnej artykulacji i profesjonalnie postawionym głosie.
   Opalski: - A repertuar czy, szerzej, literatura teatru narodowego?
   Seweryn: - Mówiąc o literaturze wchodzimy w sferę de gustibus non est disputandum. Artyści są wolni, mają możliwość wyboru. To piękne. Ale jeśli, z takich czy innych powodów, teatr narodowy rezygnuje ze Słowackiego czy Mickiewicza, to rezygnuje z przeszłości. A bez tego społeczeństwo staje się głupie i podatne na estetyczne, a potem polityczne manipulacje. Ma pustkę za plecami. Dlatego bardzo się cieszę, że np. w Teatrze im. Słowackiego grana będzie "Czarodziejska góra", i to niezależnie od tego, czy będzie to udane, czy nie, przedstawienie. Bardzo ważne jest, że młodzież usłyszy tekst Tomasza Manna. Natomiast to, co jest dziś na scenach tak rozpowszechnione - naśladowanie pewnego sposobu życia... Nie wiem, czy jest to droga do pomocy człowiekowi. Nie sądzę, by "ulica" pokazana na scenie mogła odegrać rolę katharsis. Nie sądzę, by sceniczna "ulica" lepiej przyczyniła się do głębszego zrozumienia tego, co dzieje się teraz, niż sztuka Szekspira. "Odprawa posłów greckich", "Cyd", "Mazepa" to tytuły do wystawienia dzisiaj, prowokujące!
   Głowacki: - Czyżby postawy nowoczesne nie wzmacniały?
   Seweryn: - Być może, ale nie mnie. Uważam, że to ja reprezentuję w teatrze postawę nowoczesną. Postawa zwracająca się do przeszłości i na jej kanwie budująca teraźniejszość i wizję przyszłości, również teatralnej, jest dla mnie taką postawą. Ona mówi: we mnie jest Mozart, Janek Świderski, Ronsard i Baudelaire. Kiedyś po "Panu Tadeuszu", chcąc mnie ukąsić, ktoś powiedział: Eee, zagrał Świderskim... _Boże, jak ja się ucieszyłem! Przecież ja mam czerpać z Łomnickiego, ja chcę korzystać z pracy Izabeli Olszewskiej - i w tym nie ma żadnej kokieterii.
   Krupiński: - Jak Pan sądzi, skąd bierze się pogarda wobec tradycji, wobec tego, co za nami?
   Seweryn: - Nie wiem. We Francji na Moliera chodzą tłumami. Być może Francuzi mają prostszy stosunek do przeszłości, bo nigdy nie podlegała takim historycznym meandrom, jak rozbiory, doświadczenie komunizmu... Nie mogę się oprzeć refleksji, że ta pogarda to również efekt wspomnianego już lenistwa, a także chęci bycia kontestatorem za wszelką cenę.
   Krupiński: - I ten Molier we Francji grany jest "po bożemu"? Bez udziwnień, bez wprowadzania na scenę czterech Don Juanów?
   Seweryn: - Są tacy reżyserzy, u których jest kilku Hamletów i kilka Ofelii. Ja wolę jednak _po bożemu, _a ten termin nie oznacza wcale nudy, dłużyzn, recytacji, zakurzonych peruk. Termin _po bożemu
jest dla mnie szlachetny. Znaczy przede wszystkim szacunek dla autora. Lubię, gdy materia teatralna jest podporządkowana autorowi, którego wystawiamy. Jeżeli nie - to panowie, kontestujący inscenizatorzy, napiszcie sobie tekst sami!
   Krupiński: - Pan zawsze powtarza: praca, praca i jeszcze raz praca, bo ona jest ważniejsza od talentu...
   Seweryn: - Rzeczywiście myślę banalnie, że bez pracy nie ma kołaczy. W Komedii Francuskiej pracujemy pięć razy ciężej niż 20-30 lat temu, bo dzisiejsze wymagania wobec aktora są posunięte daleko. A uprawianie tego zawodu, pięknego zawodu, jest trudniejsze. Spójrzcie na realistyczne obrazy kilkunastoletniego Picassa w muzeum w Barcelonie. On się najpierw czegoś nauczył, a dopiero potem się od tego odbijał, kontestował. Stąd bogactwo jego twórczości. On wszedł w życie artystyczne - wykształcony. W naszym zawodzie wykształceniem jest umiejętność lektury tekstu dramatycznego. Trzeba zaufać Czechowowi, Szekspirowi, Molierowi… Jest w nich wielka siła. Nie wolno brać z nich tylko zewnętrzności, samego naskórka słów. I używać tych słów, jak się chce. Myślę, że aktor jest zespołem trzech elementów: ciała, ducha, intelektu. Jeśli ktoś chce pracować tylko nad "duchem", to niech nie idzie do teatru, bo tam "duch" musi być słyszalny i wyrazisty, a żeby tak było, trzeba pracować nad głosem, wargami, dykcją i ciałem. Głębia duchowa nie jest warunkiem wystarczającym, by wejść na scenę. Dlatego w pracy ze studentami wyznaję kilka zasad: poznanie siebie, kompletna dyscyplina i świadomość tego, co się robi, oraz uruchomienie wyobraźni.
   Głowacki: - A Krystian Lupa mówi wyraźnie, że aktor sprawny jest bezwartościowy. Gdy Pan w "Ślubie" Gombrowicza skręcił nogę, czuł się Pan głębszy?
   Seweryn: - Ani głębszy, ani płytszy, po prostu bolała mnie noga. Natomiast takie przekonanie Krystiana Lupy uważam za niebezpieczne, szkodliwe dla teatru... Gdybym tego nie powiedział, Aleksander Bardini nigdy by mi nie wybaczył. To, co mówię, jest po prostu obroną zawodu. Jest wiarą w aktora. Nasz zawód jest w ogromnym niebezpieczeństwie. Nie tylko w Polsce. Jest coraz mniej kreacji aktorskich. Nie ma na to czasu, sił, energii, możliwości. Jesteśmy uwikłani w telewizję i film, a tam żądają tylko naszych twarzy. Powrót do podstaw naszego zawodu, do dekalogu zawodowego wydaje mi się bardzo ważny dla teatru, o którym myślę, że jest istotny dla człowieka żyjącego dziś - także w dzisiejszej Polsce.
   Krupiński: - Czy wyznając taki dekalog, zawiódł kiedyś Pan samego siebie?
   Seweryn: - Oczywiście, szczególnie wtedy, gdy czułem, że nie umiem czegoś zrobić, że się pomyliłem, że niewystarczające było to, co zrobiłem, zwłaszcza zawodowo. Patrząc w przeszłość wyrzucam sobie litry wypitej wódki, czyli straconą energię, czas i - żadne doświadczenie. Przypominam sobie fragment z Gombrowicza, w którym on, stary już, siedząc nad oceanem mówi do siebie z przeszłości, do Gombrowicza młodego. Całkiem jak on żałuję, że na początku drogi aktorskiej nie miałem przy sobie siebie dzisiejszego, który powiedziałby mi: A dlaczego nie przeczytałeś tego lub owego, nie poszedłeś do opery, na film, do muzeum, nie chcesz dobrze mówić po rosyjsku itd., itp. Jestem człowiekiem bez korzeni, w gruncie rzeczy proletariuszem, nie stała za mną żadna tradycja, choćby domowej biblioteki... I może właśnie stąd taka we mnie iście gombrowiczowska chęć zapanowania nad przeszłością, nad którą przecież już się zapanować nie da.
   Krupiński: - Gdy mówi Pan o wartościach, jakie dał Panu zawód aktora, czy nie myśli Pan o sobie również w kategorii - znikąd w świat?
   Seweryn: - Na pewno. Moje aktorstwo dało radość mojej matce. To przecież nie jest byle co. Ale też widzę dziś wyraźnie naiwność tamtego chłopaka z lat 60. Poszedłem do teatru, żeby zmieniać świat. Dziś, z perspektywy 30 lat uprawiania zawodu, mam pewność, że teatrem świata zmienić się nie da - ale za to da się poruszyć parę osób, które na teatr patrzą. Ważne jest pokazywanie, że można żyć inaczej, niż się żyje, że istnieje miejsce, w którym mówi się językiem innym niż język ulicy, wreszcie - w którym jedni ludzie kogoś udają, a inni tego pragną i wierzą w to. Inność spojrzenia na świat, która cechuje teatr, jest niezwykle cenna. Brook pod koniec tournée z "Mahabharatą" powiedział: Nie udało mi się zrobić z was prawdziwego zespołu, to jest moja klęska, jeśli natomiast chodzi o przedstawienie - niektórym zmieniło ono życie. I to jest jedyna forma zmieniania świata, na jaką teatr stać.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3