Dewaluacja nie złodziejka

Redakcja
Udostępnij:
Niestety, jesteśmy narodem niewdzięczników. Zamiast cieszyć się z ostatnich wydarzeń na rynku walutowym - marudzimy. Do radiowej Trójki, która na temat skutków osłabienia złotówki przeprowadziła dyskusję z udziałem słuchaczy, telefonowali wyłącznie niezadowoleni. Właściciele sklepów i małych lokali usługowych narzekali na wzrost czynszów, regulowanych zwyczajowo przelicznikami dolarowymi, klienci banków obawiali się gwałtownego wzrostu kosztów kredytów, zaciągniętych w walutach obcych.

Duża kasa

Nowo mianowany wicepremier i minister finansów Grzegorz Kołodko to prawdziwy szczęściarz. Jeszcze nie kiwnął palcem, a jego program gospodarczy - ten, przedstawiony w opublikowanych przed nominacją artykułach prasowych - sam się zaczął realizować. Złoty, zgodnie z postulatami profesora ministra, poleciał na łeb, na szyję. Jego osłabienie ma poprawić dolę eksporterów, zachęcić do kupowania towarów produkcji krajowej, zniechęcić do importowanych, dać w ten sposób kopa (przepraszam: pozytywny impuls) całej gospodarce, a Polaków przybliżyć do upragnionego dobrobytu.
   Nie, nie będziemy ich żałować. Już poprzednik ministra Kołodki, Marek Belka, piętnował cwaniaczków, którzy próbowali uciekać przed nowym podatkiem od dochodów z oszczędności w różne "sprytne", jak to określał, lokaty bankowe. Na takie same słowa potępienia zasługują ludzie, którzy kombinowali z kredytami walutowymi, usiłując zaoszczędzić parę marnych groszy na odsetkach. Niech teraz płacą za swój brak patriotyzmu, ślepe zapatrzenie w dolary, euro czy franki szwajcarskie. A co myśleć o firmach, które zadłużały się za granicą, napędzając zysk obcym bankierom, zamiast pożyczać pieniądze w kraju, najlepiej w PKO lub BGŻ, ostatnich, nie licząc sektora spółdzielczego, bankach z czysto polskim kapitałem?
   Jeden ze słuchaczy Trójki przywołał opinię Margaret Thatcher, byłej premier Wielkiej Brytanii, która dewaluację przyrównywała do złodzieja, bo psując pieniądz, tak jak on "kradnie" oszczędności obywateli. Nieprawda. Dewaluacja, podobnie jak jej siostra inflacja, są naszymi dobrodziejkami. Mogą sprawić, że rychło przybędzie nam złotówek i znów, jak dawniej, będziemy otrzymywali pensje, emerytury i renty wyrażane w milionowych sumach. Czy ktoś nie chce być milionerem?
ADAM RYMONT

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie