"Diabły" będą bronić trofeum

FIL
Udostępnij:
PÓŁFINAŁ LIGI MISTRZÓW. "Kanonierzy" bez szans na Emirates Stadium. Dwie bramki i asysta Cristiano Ronaldo

Arsenal Londyn - Manchester United 1-3 (0-2)

Bramki: van Persie 76 karny - Park 8, C. Ronaldo 11 I 61. Sędziował Rosetti (Włochy). Żółte kartki: Adebayor, Eboue, Nasri. Czerwona kartka: Fletcher 75. Widzów 58 000. Pierwszy mecz: 0-1. Awans: MU.
Arsenal: Almunia - Sagna, Djourou, K. Toure, Gibbs (46 Eboue) - Walcott (63 Bendtner), Song, Fabregas, Nasri, Adebayor, van Persie (79 Vela).
MU: van der Sar - O'Shea, Ferdinand, Vidić, Evra (65 Rafael) - Fletcher, Carrick, Anderson (63 Giggs) - Park, Rooney (66 Berbatow) - C. Ronaldo.
Pierwszym finalistą piłkarskiej Ligi Mistrzów został obrońca trofeum Manchester United. Wczoraj awans zapewnił sobie już praktycznie w pierwszym kwadransie, gdy objął prowadzenie 2-0. Wyśrubował rekord kolejnych gier bez porażki w LM do 25 spotkań. W finale 27 maja w Rzymie jego rywalem będzie Chelsea Londyn lub Barcelona. MU będzie miał szansę jako pierwszy klub w historii Ligi Mistrzów sięgnąć po cenne trofeum rok po roku.
Na ławce rezerwowych obu drużyn siedzieli polscy bramkarze: Fabiański (Arsenal) i Kuszczak (MU). W ekipie gospodarzy w ostatniej chwili Silvestre zastąpił Djourou. Nie mogli też zagrać Clichy, Gallas i Eduardo (wszyscy kontuzje) oraz Arszawin (względy regulaminowe). W drużynie gości zabrakło Browna i Neville'a.
Mecz rozpoczął się od ataków gospodarzy, ale pierwsi gola zdobyli goście. Anderson zagrał prostopadle do C. Ronaldo, a ten wzdłuż linii końcowej przed pole bramkowe, gdzie pośliznął się Gibbs, co wykorzystał Park. Wkrótce potem C. Ronaldo strzelił bardzo mocno z rzutu wolnego z 37 metrów. Lecącej z szybkością 117 km/godz. piłki nie odbił Almunia i ta wpadła do siatki tuż przy słupku. "Czerwone Diabły" poszły za ciosem i były bliscy podwyższenia wyniku, ale po ładnym strzale Ronneya piłkę na róg wybił Almunia.
"Kanonierzy" próbowali przejąć inicjatywę w grze, ale było to o tyle trudne, że goście wybijali ich z rytmu, atakowali w środkowej strefie boiska. Po raz drugi C. Ronaldo posłał "bombę" z rzutu wolnego nad murem, ale tym razem w środek bramki i Almunia nie miał problemów ze złapaniem piłki. Gospodarze stosowali atak pozycyjny (w pierwszej połowie wymienili 220 podań), ale rzadko zagrażali bramce van der Sara. Ich akcje kończyły się zwykle na obrońcach MU. Ci ostatni w końcówce tej części gry zostawili trochę swobody rywalom, którzy jednak nie potrafili tego wykorzystać.
Na początku drugiej połowy jedna z trybun Emirates Stadium została opróżniona z kibiców. Pojawili się na niej panowie z psami węszącymi po opuszczonych krzesełkach. Czyżby w trakcie gry pojawiła się jakaś informacja o podłożonej bombie lub podejrzanie wyglądającym przedmiocie?
Na pewno "bombowo" chciał rozpocząć drugą połowę MU, który stworzył dwie bardzo groźne sytuacje. Najpierw po strzale C. Ronaldo po ziemi udanie interweniował Almunia, a potem Anderson lobem trafił w poprzeczkę. Arsenal nie miał pomysłu na rozerwanie defensywy MU. Strzał van Persiego z rzutu wolnego był tyleż silny, co niecelny. Tymczasem po kwadransie gry goście przeprowadzili znakomitą akcję: C. Ronaldo zagrał do Andersona, ten do Ronneya, który wyłożył piłkę C. Ronaldo i po chwili piłka wylądowała pod poprzeczką.
W końcówce spotkania "Kanonierzy" zagrali nieco lepiej. Częściej strzelali, groźniej atakowali. Strzał van Persiego obronił van der Sar, a uderzenie Bendtnera trafiło w boczną siatkę. Arsenalowi "pomógł" Fletcher, który sfaulował w polu karnym Fabregasa i sędzia podyktował "11", wykorzystaną przez van Persiego. Grający z przewagą jednego zawodnika gospodarze do końca meczu atakowali, ale - choć świetną okazję mieli Fabregas i Adebayor - nie udało im się zdobyć drugiego gola. W rewanżu C. Ronaldo strzelił z daleka nad poprzeczkę. (FIL)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie