Dla częściowej rekreacji

DOM
Nazwa komitetu brzmi może mało zachęcająco i nazbyt rozwlekle - zwłaszcza gdy cel, który przyświecał jego powstaniu, jest prosty i klarowny. Komitet Mieszkańców Dobczyc na rzecz Udostępnienia Jeziora Dobczyckiego dla Rekreacji powołała ponad trzy lata temu, pod koniec marca 1999 r., pięcioosobowa grupa inicjatywna.

Co dalej z Jeziorem Dobczyckim?

   Jednym z inicjatorów zwołania grupy - oprócz Jerzego Czerwskiego, Piotra Idziego, Andrzeja Gajdy i Roberta Ślęczki - był dr Tadeusz Bochnia, kierownik laboratorium ZUW "Raba" MPWiK SA w Krakowie.
   - Dlaczego postanowiłem działać w tym komitecie? Z dwóch powodów. Po pierwsze, bardzo lubię wodę i sporty z nią związane, szczególnie zaś nurkowanie. Zamieszkałem więc wraz z rodziną w tym pięknym mieście, będącym rajem dla turystów i wodniaków. Ponadto z uwagi na wykonywany zawód, a jestem chemikiem, ślęczącym nad wodnymi próbówkami, zadaję sobie pytanie, czy na pewno rekreacja w dobczyckim zalewie nie jest możliwa? Przecież z faktu, iż w zasięgu ręki znajduje się przepięknie usytuowany zalew, nic dla mieszkańców Dobczyc i Krakowa nie wynika. Podobny zbiornik retencyjny jest w Sulejowie na Pilicy,__skąd wodę czerpie Łódź - i tam jakoś nikomu "usportowienie" jeziora nie przeszkadza. Od lat marnuje się olbrzymia szansa rozwoju nie tylko Dobczyc, ale i całego regionu.
   W 2000 r. komitet był bliski przełamania marazmu w sprawie ożywienia zbiornika. Przygotowano już statek w przystani MPWiK w Brzączowicach, wytyczono trasę rejsów, szykowano parkingi dla turystów w żądanej przez władze odległości 600 m od lustra wody. Okazało się jednak, że entuzjaści "usportowienia" zalewu - a jest ich wielu - przeżyli tylko piękny sen... Mieli jeszcze złudzenia, że decyzja o zamknięciu zbiornika dla celów rekreacyjnych zostanie cofnięta - ale nic takiego się nie stało.
   W sporze między zwolennikami a przeciwnikami udostępnienia wód zalewu na potrzeby rekreacji górą są od lat wielu zwolennicy "zaaresztowania" jeziora wody. W dalszym ciągu obowiązuje rozporządzenie, wydane 14 września 1982 r. przez Wydział Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Urzędu Miasta Krakowa, zgodnie z którym zbiornik w Dobczycach jest wodną strefą ochrony sanitarnej ujęcia wody pitnej dla Krakowa. Ta decyzja nadal jest w mocy, na nią też powołują się przeciwnicy ożywienia zalewu.
   - Nie możemy się pogodzić z takim stanem rzeczy - komentuje Andrzej Gajda. - Podjęta 20 lat temu przez jakiegoś urzędnika decyzja działa na niekorzyść miasta i okolicy. Jakiś czas temu przeprowadziliśmy akcję zbierania podpisów pod petycją, w której domagaliśmy się udostępnienia zalewu ludziom. Mamy ponad 6000 podpisów, w tym wielu mieszkańców Krakowa. Za wodą dla potrzeb rekreacji opowiedział się swego czasu prezydent Kwaśniewski podczas spotkania w Brzączowicach. W kwietniu tego roku przekazaliśmy dokumentację naszych działań na ręce marszałka województwa małopolskiego Marka Nawary, skądinąd sympatyka naszego komitetu, i ta dokumetacja z kolei powędrowała do ministra środowiska Stanisława Żelichowskiego. Czekamy teraz na jego odpowiedź.(DOM)

Biedronka wycofuje jaja z chowu klatkowego

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.