Dla kogo władza

Redakcja
- W ostatnim sondażu Demoskopu Samoobrona uzyskała 20-procentowe poparcie, tylko o 2 proc. niższe niż SLD-UP. Gdy jednak w ciągu ostatniego miesiąca notowania rządzącej koalicji spadły o 11 proc., to partii Leppera wzrosły o 9 proc. Czy Samoobrona może przejąć władzę w Polsce?

Rozmowa z prof. ANTONIM SUŁKIEM, socjologiem z Uniwersytetu Warszawskiego

   - To jest wykluczone. Jest to partia protestu, która zbiera głosy tej części społeczeństwa, która jest najbardziej niezadowolonej i zarazem wierzy w proste recepty.
   - Tych zdaje się przybywać.
   - Nie jest jednak możliwe, aby Polacy chcieli oddać władzę partii, która nie ma żadnego doświadczenia w rządzeniu, a jak działa w Sejmie, każdy widzi. Nie jesteśmy narodem samobójców.
   - Na razie LPR cieszy się zaufaniem 8-10 proc. ankietowanych. Czy to ugrupowanie może liczyć na poparcie sporej części przeciwników wejścia naszego kraju do Unii Europejskiej?
   - Z taką sytuacją możemy mieć do czynienia, jeśli narastała będzie polaryzacja na przeciwników i zwolenników Unii. Nie sądzę jednak, aby tak się stało. Moim zdaniem, zwolenników przybywać będzie partiom deklarującym poparcie dla integracji z UE, czyli PO, PiS, SLD oraz PSL. Nawet ks. Tadeusz Rydzyk, jak czytam, zaczyna zmieniać swój ton.
   - Z czego wynikają tak niskie notowania dla SLD, rządu i premiera Leszka Millera?
   - Notowania partii rządzącej idą w górę, kiedy wszystko w kraju, a w gospodarce zwłaszcza, jest w porządku, choćby zasługi w tym formacji sprawującej władzę były niemal żadne, i idą w dół, kiedy jest źle, jak ma to miejsce od pewnego czasu. Bardzo ważną przyczyną spadku zaufania do SLD-UP jest to, że koalicjanci przed wyborami zapowiadali wielkie zmiany, a po wyborach niewiele zrobili. Nie sprawdziły się deklaracje, że władzę przejmą fachowcy. Jak zresztą rząd miałby się cieszyć zaufaniem społeczeństwa, skoro sam premier zapowiada skrócenie kadencji? Jeżeli zatem rządzący sami nie radzą sobie z rządzeniem, to dlaczego mieliby być dobrze oceniani przez ogół.
   - Prof. Jadwiga Staniszkis, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego, uważa za realny jest podział SLD na - mówiąc w uproszczeniu - "liberałów" i "beton partyjny".
   - Trudno mi powiedzieć, czy scenariusz nakreślony przez moją koleżankę z pracy sprawdzi się, nie ulega jednak wątpliwości, że konflikty i podziały w Sojuszu są i będą się pogłębiały.
   - W efekcie mogą doprowadzić do podziału?
   - Wątpię, ponieważ SLD jest partią, która potrafi się skonsolidować, w tym zresztą jest jej siła.
   - Czy jednak nie zaskakują Pana kłótnie wewnątrz Sojuszu?
   - Mocno mnie zaskakują. Ale nie porównywałbym obecnej sytuacji w SLD z kryzysem w AWS. Z Sojuszu z uciekają bowiem politycy, by założyć nowe partie. W AWS tak było. Dlatego ciągle, mimo problemów i kłopotów, SLD jest stosunkowo silną partią, a przynajmniej na tle innych ugrupowań. Ale - przyznaję - pozycja Sojuszu może się pogorszyć.
   - We wspomnianym już sondażu Demoskopu 21 proc. badanych deklarowało, że oddałoby swój głos w wyborach na PiS. Z czego wynika wzrost poparcia dla ugrupowania braci Kaczyńskich?
   - PiS zyskuje dlatego, że traci SLD. Przecież PiS nie sformułowało żadnego ważnego i głośnego programu politycznego. Jest to partia rozsądnej prawicy, a 21-procentowe poparcie, jakie zdobyła w ostatnim sondażu, pokazuje tylko tyle, że istnieje rozległa przestrzeń do politycznego zagospodarowania przez partię "umiarkowanej prawicy".
   SLD byłoby tak naprawdę w wielkich opałach, gdyby po prawej stronie sceny politycznej istniała silna partia, która stanowiłaby faktyczną alternatywę dla Sojuszu. Tymczasem mamy taką oto sytuację: szybko maleje zaufanie do SLD, a partie prawicowe zyskują stosunkowo niewiele na spadku popularności SLD. Wystarczy porównać sytuację z poprzedniej kadencji Sejmu. AWS mocno szła w dół, a korzystał na tym SLD. Obecnie Sojusz traci zwolenników, ale żadna partia prawicowa nie zyskuje wskutek tego w wyraźny sposób. Owszem, większość formacji po prawej stronie zyskuje nieco w sondażach, ale żadna z nich nie jest w stanie przejąć roli SLD.
   - Czy PSL straci na wejściu Polski do UE?
   - Losy PSL, podobnie jak polskiej wsi, są z dzisiejszej perspektywy niemal niemożliwie do przewidzenia.
   - Czy tzw. afera Rywina ma wpływ na wynik ugrupowań w sondażach?
   - Rządzący zawsze tracą, gdy źle się dzieje w kraju, nawet kiedy byliby bez winy. W tym przypadku jednak to Rywin przyszedł do Agory w imieniu "grupy trzymającej władzę". Psucie się państwa najbardziej obciąża rządzących, czyli obecnie SLD. A z tego faktu korzyść odnoszą partie opozycyjne, a najbardziej formacje radykalne.
Rozmawiał:
WŁODZIMIERZ KNAP

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie