Dla regionu

Redakcja
Rozmowa z dr. inż. BOLESŁAWEM KARWATEM z AGH, przewodniczącym Komitetu Organizacyjnego Festiwalu Nauki w Krakowie

- Jak Pan ocenia tegoroczny festiwal?

   - Przyjmując jako kryterium oceny frekwencję publiczności można powiedzieć, że impreza była w pełni udana. Publiczność nie zawiodła zarówno na wykładach, koncertach, spotkaniach, jak i na prezentacjach plenerowych. Mimo drobnego załamania pogody sam festyn na Rynku Głównym przebiegł bardzo dobrze, a liczba odwiedzających, nawet w deszczową środę, była nad podziw duża.
   - Po raz pierwszy festiwalowe miasteczko namiotowe stanęło w Rynku Głównym.
   - Namioty zostały ściągnięte praktycznie z całej Polski, bo nikt w Krakowie taką ich ilością nie dysponował. Miasteczko zajęło 800 metrów kwadratowych. Ale zmiana miejsca to nie tylko kwestia techniczna - zmiana formuły pociąga za sobą zawsze nową jakość. Umieszczenie prezentacji w Rynku Głównym spowodowało niewątpliwą mobilizację uczestników, którzy starali się przygotować to, co mieli najlepszego.
   - Czy wprowadzone przez AGH nowe elementy sprawdziły się?
   - Zdecydowaliśmy się na przeniesienie głównego punktu programu, czyli prezentacji namiotowych (tradycyjnie odbywających się w piątek i sobotę), na środę i czwartek. Dzięki temu uczelniane stoiska mogło obejrzeć więcej osób. Szczególnie zaś dzieci i młodzieży, którzy przybywali na Rynek całymi klasami, nie tylko z Krakowa zresztą, bo i z innych miast Małopolski - Tarnowa, Nowego Sącza, Zakopanego, Krynicy i wielu innych. Okazuje się, że festiwal jest imprezą dla całego regionu. Inna nowość to konkurs o puchar wojewody małopolskiego na najciekawsze stoisko Festiwalu Nauki. Pomysł miał skłonić wystawców do ciekawego i urozmaiconego przygotowania namiotów i prezentacji. Nie chodziło oczywiście o rywalizację, lecz o skłonienie do zastanowienia się, jak jeszcze atrakcyjniej pokazać swoją uczelnię.
   - Jakie wnioski na przyszłe festiwale?
   - Wydaje mi się, że trzeba rozważyć rozdzielenie prezentacji technicznych od prezentacji wydziałów humanistycznych. Doświadczenia fizyczne i chemiczne czy też pokazy modeli mechanicznych są w sposób naturalny bardziej atrakcyjne i stawiają nauki humanistyczne na gorszej pozycji. Inna propozycja to wydłużenie godzin trwania prezentacji namiotowych. Nasze trwały formalnie do godz. 17, a jeszcze godzinę później na Rynku obecni byli zwiedzający, zaś stoiska wielu uczelni funkcjonowały. Rynek krakowski żyje przecież porą popołudniowo-wieczorną. Kto wie, czy nie należałoby też z czasem rozważyć włączenia do festiwalu prywatnych szkół wyższych. Wiele z nich ma coraz większy dorobek naukowy i na pewno chciałoby się nim pochwalić, a zadaniem środowiska naukowego jest niwelowanie różnic między szkolnictwem prywatnym a państwowym. I wreszcie ostatni wniosek - jak już wspomniałem festiwal wyrasta na imprezę o zasięgu regionalnym. Swoją pomoc przy organizacji kolejnych edycji obiecali nam wojewoda i marszałek. Wydaje mi się, że właśnie w tym kierunku powinny iść zmiany. Być może kiedyś uda się przekształcić go z Krakowskiego Festiwalu Nauki w Małopolski Festiwal Nauki.
   Rozmawiał:
PAWEŁ STACHNIK

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie