Dla studenta i... absolwenta

Redakcja
Udostępnij:
Krakowskie uczelnie wywiesiły już listy studentów przyjętych na pierwszy rok. Nie wszystkim spoza miasta zapewnią jednak miejsce w akademikach, nie wszystkim przyjętym odpowiada ten sposób mieszkania. Rozpoczął się gorączkowy okres poszukiwań kwater studenckich.

Najlepiej wynajmują się 30-40-metrowe mieszkania w pobliżu uczelni

   
   W krakowskich biurach pośrednictwa w obrocie nieruchomościami częstym klientem jest obecnie student UJ (oprócz Collegium Medicum, które ma stosunkowo dużą liczbę miejsc w domach studenckich), AE i AGH. Rzadziej szukają kwater żacy z politechniki i uczelni artystycznych. Zainteresowanie mieszkaniami do wynajęcia skupia się w okolicach uczelni. Właściciele mieszkań znajdujących się przy ulicach: Czarnowiejskiej, Karmelickiej, Batorego, Siemiradzkiego, Królewskiej, ale również Francesco Nullo, Sądowej, Grzegórzeckiej nie narzekają na brak zainteresowania ze strony potencjalnych najemców. Dla studentów liczy się cena, metraż i dobry dojazd na uczelnię.

30 metrów dla dwóch

   Jakie mieszkanie najlepiej nadaje się do wynajęcia dla studentów? - To dobry metraż dla dwóch, czasami trzech studentów. Pozwala im na uczenie się w miarę komfortowych, kameralnych warunkach, w osobnych pokojach, ale za przyzwoitą cenę - wyjaśnia Zofia Zieleniewska, rzeczniczka prasowa Małopolskiego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami. "Przyzwoita" cena w br. oscyluje wokół 300 zł od studenta, w lepiej zlokalizowanych i urządzonych mieszkaniach dochodzi do 400 zł. - To mniej o około 150 zł niż 2-3 lata temu - dodaje rzeczniczka prasowa MSPON. Nieco taniej, poniżej 300 zł, należy zapłacić za pokój przy rodzinie z używalnością kuchni i łazienki. Ta forma wynajmowania mieszkań studentom jest dość krępująca dla obu stron, ale od lat w ten sposób ratują swój skromny budżet starsze osoby posiadające duże mieszkania. Niektórzy właściciele mieszkań oferują studentom mieszkania dzielone "na łóżka". Mimo tego dziwacznego określenia de facto wciąż chodzi o miejsce dla studenta. W pewnym dużym mieszkaniu, gdzie właściciel kilka pokoi wynajął studentom "na łóżka" - czynsz wynosi zaledwie 250 zł od osoby.

Zamiast rodzinie

   - Wynajmowanie studentom dużych mieszkań jest pewną nowością na wtórnym rynku nieruchomości - komentuje Zofia Zieleniewska. Do tej pory właściciel sporego mieszkania, które miało zarabiać, zdecydowanie wolał wynająć je rodzinie. Rodzina najczęściej dba o porządek, czasami coś usprawni albo pomaluje, no, i mieszka przynajmniej kilka lat, zanim nie dorobi się czegoś własnego. Ta sytuacja zmieniła się po wejściu w życie Ustawy o ochronie praw lokatorów w lipcu ub.r. Wtedy wszedł w życie przepis zabraniający wynajmowania mieszkań na okres krótszy niż 3 lata. Jednocześnie dość restrykcyjnie ograniczono możliwość pozbycia się niechcianego lokatora, który np. nie płacił czynszu. Właściciele panicznie zaczęli bać się rodzin z małymi dziećmi, ponieważ ustawa chroniła je przed eksmisją. Takich ograniczeń nie ma w stosunku do studentów, ponieważ ustawa pozwala właścicielowi wynająć mieszkanie na okres nauki lub pracy. Umowy najmu podpisuje się zwykle na rok akademicki. To bezpieczny okres dla obu stron: właściciela i wynajmującego. Kiedy przepisy Ustawy o ochronie praw lokatorów zahamowały rynek wynajmów, właściciele dużych, 3- 4-pokojowych mieszkań zaczęli oferować je studentom. Nie jest to najlepsze rozwiązanie. Właściciele obawiają się większej grupy studentów (4-pokojowego lokum nie zajmie przecież dwójka), a mieszkanie w liczniejszym gronie staje się uciążliwe dla jego użytkowników.
   Te nieżyciowe przepisy prawdopodobnie lada chwila przestaną obowiązywać i mieszkanie będzie można wynająć nawet na 2 tygodnie. Projekt nowelizacji Ustawy o ochronie praw lokatorów jest już gotowy, a przywrócenie możliwości swobodnego zawierania umów najmu nie ma przeciwników.

Lokata kapitału

   Nowością na wtórnym rynku nieruchomości jest nie wynajmowanie, ale kupowanie małych mieszkań studentom. Tylko jedno biuro sprzedało w ciągu ostatnich dwóch tygodni mieszkania dla nowo przyjętych studentów z Rzeszowa, Tarnowa, Starego Sącza i Olkusza. - Do takich decyzji skłaniają rodziców wyjątkowo niskie ceny używanych mieszkań. W stosunku do najlepszych czasów (lata 1998-1999) ceny spadły o 30 proc. - stwierdza rzeczniczka prasowa MSPON. - Kupujący szukają mieszkań jedno-, dwupokojowych, których cena nie przekracza 80 tys. zł - dodaje. Rodzice kalkulując cenę wynajmu lokum dla swej studiującej pociechy przez 5 lat, wnioskują, że taniej jest kupić mieszkanie. Jeśli jeszcze uczące się dziecko zamieszka ze współlokatorem, który będzie płacił czynsz, lokum szybciej się spłaci. A po studiach będzie to albo mieszkanie, z którym wystartuje do samodzielnego życia w Krakowie i które bardzo mu ten start ułatwi, albo po prostu lokata kapitału. - Nieruchomości w dłuższym okresie nigdy nie tracą na wartości. Mamy specyficzny okres, kiedy mieszkania tanieją. Teraz jest czas na kupowanie - komentuje Zofia Zieleniewska.

Lato naciągaczy

   Na oszołomionych sukcesem świeżo upieczonych studentów, nie znających bezwzględnych zasad życia w wielkim mieście, czyhają liczne pułapki. Rok w rok w czasie wakacji mamy do czynienia z oszustami oferującymi nie istniejące adresy kwater studenckich.
   Po zgłoszeniach poszkodowanych policja zaplombuje pomieszczenie firmy, telekomunikacja wyłączy w nim telefony, a ona jak Feniks z popiołów odradza się pod innym adresem. - Znów mamy sygnały od oszukanych klientów, którym sprzedano fałszywe adresy za 100 zł - relacjonuje rzeczniczka prasowa Małopolskiego Stowarzyszenia Pośredników. - Niestety, odpowiedzialność bierzemy tylko za swoich członków, a ci prowadzą solidne biura. Na wtórnym rynku nieruchomości jest tak dużo ofert, że może szkoda pieniędzy na korzystanie z usług pośrednictwa? - Tylko osoby, które mają naprawdę dużo pieniędzy mogą odważyć się na ponoszenie ryzyka i inwestowanie czy wynajmowanie nieruchomości bez znajomości zasad funkcjonowania tego rynku, przepisów i licznych pułapek. Kto ciężko pracuje na te pieniądze, nie może sobie pozwolić, aby go oszukano i bezwzględnie wykorzystano, a takie sytuacje wciąż zdarzają się na rynku wynajmów - stwierdza Zofia Zieleniewska. Pośrednik bierze pieniądze za swą pracę (przy wynajmie najczęściej kwotę miesięcznego kosztu wynajmowania), ale i odpowiedzialność. Dzięki własnej bazie danych nie tylko kojarzy właścicieli z wynajmującymi lub kupującymi, ale również sprawdza dokumenty, stan własności i zabezpiecza interesy obydwu stron. Jeśli czegoś nie dopilnuje, ponosi odpowiedzialność cywilną i finansową. EP

Zakupy z „dark store” coraz popularniejsze

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie