Dlaczego hospicjum

Redakcja
Lekarz radzi

   Minęły już czasy, gdy ludzie żyjący w małych społecznościach, blisko siebie, chorowali i umierali w domach, w otoczeniu najbliższych. Kiedy istniały niepisane, ale ściśle przestrzegane normy zachowania wobec chorych i umierających.
   Czuwająca przy chorym rodzina i przyjaciele potrafili wyrazić swoje przywiązanie lub wdzięczność. Także chory, który wiedział o zbliżającej się śmierci, żegnał się z bliskimi, udzielał rad, prosił o wybaczenie wyrządzonych krzywd, przekazywał ostatnią wolę i przyjmował sakramenty. Był to czas śmierci "domowej".
   Podróżujący, gdy w drodze ciężko zachorowali, szukali pomocy w hospicjach - gospodach dla podróżnych, pełniących również funkcje pielęgnacyjno-lecznicze (hospitium oznacza w łacinie gościnne przyjęcie, przyjaźń, gościnny dom, gospodę).
   Wiek XIX i połowa XX to czas, gdy śmiertelnie chorych umieszczano w szpitalach, gdzie umierali, często samotni, w otoczeniu ludzi obcych i wciąż zaabsorbowanego pracą personelu medycznego. W XX wieku nastąpił powrót do idei pomocy chorym u schyłku życia, poprzez tworzenie społecznego ruchu hospicyjnego. Pierwszy dom dla ludzi umierających, Hospicjum św. Krzysztofa, powstał w Londynie w 1967 roku dzięki inicjatywie Dame Cicely Saunders.
   Urzeczywistnieniem tych idei jest także krakowskie Towarzystwo Przyjaciół Chorych Hospicjum, otaczające opieką osoby u schyłku życia. W hospicjum otrzymują one różnoraką pomoc, z uwzględnieniem potrzeb fizycznych, psychospołecznych i duchowych. Osoby z rozpoznaną chorobą nowotworową mogą być zarejestrowane (bez skierowania od lekarza) w Poradni Medycyny Paliatywnej, gdzie zastosowane leczenie złagodzi występujące u nich objawy takie, jak: np. ból, nudności, wymioty duszności, kaszel, zaburzenia snu. Chorzy w stanie terminalnym, z dokuczliwymi objawami, ale bez rozpoznania choroby nowotworowej, powinni zgłaszać się ze skierowaniem od lekarza rodzinnego. Kiedy choroba postępuje, zakończone zostaje leczenie przyczynowe, chory nie kwalifikuje się już do leczenia chirurgicznego lub chemioterapii czy radioterapii, wówczas może być objęty opieką

Hospicjum Domowego.

   Zagwarantuje mu ona częste (nawet codzienne) wizyty pielęgniarsko-lekarskie, pomoc psychologa, rehabilitanta i kapłana hospicyjnego. Bywają sytuacje, że objawy fizyczne są bardzo nasilone i trudne do leczenia w warunkach domowych. Chory może wówczas liczyć, że zostanie szybko przyjęty na hospicyjny Oddział Stacjonarny, skąd, po opanowaniu np. bólu, wymiotów, wróci do domu.
   Najlepszym i najbardziej pożądanym przez chorych miejscem do przeżywania końca drogi życia zawsze jest jednak własny dom, znane otoczenie, bliscy ludzie. Niestety, żyjemy w czasach kiedy całodobowa opieka w domu, sprawowana przez najbliższych, jest często niemożliwa. Domownicy pochłonięci są najczęściej rozlicznymi obowiązkami zawodowymi i chory przez długi czas pozostaje sam. Bywa i tak, że pacjenci, mający nawet liczną rodzinę, nie znajdują wśród niej nikogo, kto zechciałby im towarzyszyć i wspierać w umieraniu. Dla nich najlepszym miejscem do przeżycia ostatnich tygodni lub dni jest oddział hospicyjny, gdyż przebywają tam ludzie, którzy chcą i potrafią towarzyszyć człowiekowi, by w umieraniu własną śmiercią był sobą.

Pomoc

udzielana chorym w takich chwilach polega na dobrej pielęgnacji, delikatnie i sprawnie przeprowadzonej tak, aby chory nie czuł się upokorzony. Polega na zwalczaniu wszystkich fizycznych cierpień, z najstraszniejszym ciemiężcą ludzkości na czele, jakim jest ból. Silny ból sprawia, że człowiek traci chęć do życia, nie potrafi myśleć o niczym innym. Zwalczanie cierpień natury psychicznej, z powodu rozłąki z bliskimi osobami, przez serdeczne i życzliwe obchodzenie się z chorymi, stwarzanie domowej atmosfery, to także cel opieki hospicyjnej. Czasami wskazane jest stosowanie leków uspokajających i przeciwdepresyjnych, ponieważ pomagają przezwyciężyć problemy natury emocjonalnej, jakie często występują u schyłku życia.
   Pomoc niesiona umierającemu polega też na rozmawianiu z nim o jego lękach, uczuciu bezradności, gniewie i żalu, opuszczeniu przez bliskich i innych emocjach, z którymi nie może sobie poradzić.

Opieka

   Dobra współpraca jest jedną z charakterystycznych cech osób towarzyszących chorym w hospicjum. Dobra opieka i odpowiednie traktowanie chorego, który znajduje się na granicy życia i śmierci, wymaga nadzwyczajnego wysiłku i troski od wszystkich wchodzących w kontakt z tym człowiekiem. Stale trzeba obserwować postęp choroby, zauważać nowe objawy i narastanie dotychczasowych, aby skutecznie je opanowywać. Niezbędne jest także dobre porozumienie i współpraca personelu pielęgniarskiego z lekarzami. Krewni i bliscy, którzy w fazie umierania towarzyszą choremu, oczekują też od nich dokładnych wskazówek, jak powinni się zachować w obecności umierającego.

Towarzyszenie

   Pomoc niesiona choremu u schyłku jego życia, nawet niezręczna, lecz świadczona z poważania i miłości, jest lepsza i bardziej godna człowieka niż pomoc doskonała pod względem technicznym, udzielana według opracowanych reguł, a mimo to pozbawiona rzeczywistego ludzkiego współprzeżywania.
   Świadczenie pomocy człowiekowi umierającemu to zaangażowanie się w towarzyszenie przeżywania umierania konkretnej, jedynej i niepowtarzalnej ludzkiej istocie. Każde umieranie jest inne, jedyne i niepowtarzalne, tak jak niepowtarzalny jest człowiek.
   Każdy, kto chce zawodowo pomagać umierającemu, powinien też być z nim połączony w jakiś sposób więzami przyjaźni lub miłości. Miłość jest niewątpliwie warunkiem dobrego kontaktu osobowego z umierającym. Tylko w atmosferze miłości możemy rzeczywiście być pomocni drugiemu człowiekowi, jak ktoś naprawdę bliski.

Rodzina

   Mówiąc o towarzyszeniu człowiekowi w umieraniu musimy też zwrócić uwagę na jego rodzinę. Umieranie jest zjawiskiem społecznym, rodzina i chory uczestniczą w nim prawie w takim samym stopniu. W praktyce okazuje się, że pomoc hospicyjna odnosi najlepszy skutek, kiedy jest świadczona również osobom najbliższym choremu, ponieważ człowiek umiera ostatecznie sam, ale aż do śmierci żyje z innymi i dla innych. Hospicjum to miejsce, dom, dla ciężko chorych u schyłku ich życia. Dom ciepły, jasny, przestronny, gdzie wszystko wokół jest stworzone dla potrzeb obłożnie chorych. Całą dobę mogą towarzyszyć im najbliżsi, mogą przewozić ich na łóżku do ogrodu zimowego lub na codzienną mszę. W hospicjum nie ma bólu i innych cierpień, jest spokój, taki jaki powinien towarzyszyć człowiekowi pod koniec życia. A jednak boimy się słowa hospicjum.

Dlaczego?

   Niesie ono pewną ostateczność, brak nadziei na wyzdrowienie. Kojarzy się przeważnie z miejscem chorowania dla "gorszych", ubogich, czasem może nawet dla ludzi z tzw. marginesu. Dlatego bardzo często słyszymy: "proszę, nie mówcie dalszej rodzinie i znajomym, że jesteście hospicjum. Powiedzcie, że chory zmarł w klinice, szpitalu, pod opieką lekarzy". Żeby zrozumieć, czym jest hospicjum, miejsce, gdzie każdy chory jest leczony i otoczony najlepszą opieką i zrozumieniem, gdzie w swym cierpieniu może oczekiwać czegoś dobrego, choćby kontaktu z wrażliwymi, towarzyszącymi mu w "odejściu" ludźmi, trzeba zmienić sposób myślenia. Trzeba nauczyć się szacunku dla miejsca, będącego dla wielu odchodzących ciepłym, gościnnym domem w ostatnich chwilach wielkiego osamotnienia.
Wysłuchała: DANUTA ORLEWSKA

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.