Dlaczego mniej płacą?

RYM
Kiedyś tłumaczono zróżnicowanie płac inną wydajnością pracy tu i tam. Czy nadal jednak można powoływać się na ten argument? Czy polski fryzjer strzyże wolniej niż niemiecki? Czy rodzimy spec od marketingu rusza się ślamazarniej od marketingowca z Hiszpanii? Nasi fachmani nie wypadają gorzej również pod względem kwalifikacji, co widać po zapotrzebowaniu na ich usługi za granicą po wejściu Polski do Unii Europejskiej.

Duża kasa

   Jedna z gazet zamieszcza porównania wynagrodzeń przedstawicieli poszczególnych zawodów w różnych miastach Europy. Okazuje się, co oczywiście nie jest żadnym zaskoczeniem, że księgowy, inżynier, tokarz, architekt, pielęgniarka w Londynie, Madrycie czy Hamburgu zarabiają kilka, a nawet kilkunastokrotnie więcej niż ich koledzy w Krakowie, Wrocławiu lub Łodzi.
   Polskie przedsiębiorstwa, głęboko zrestrukturyzowane w okresie recesji, coraz lepiej radzą sobie na konkurencyjnym, otwartym rynku. Firmy, należące do międzynarodowych korporacji, są stawiane za wzór dobrej organizacji, jakości produkcji, sprawności zarządzania. A jednocześnie płacą dużo gorzej niż inni...
   Jeden z moich znajomych, zatrudniony w menedżmencie średniego szczebla spółki-córki zagranicznego koncernu, wrócił niedawno z wizyty w siostrzanym zakładzie w Niemczech.
   - Osiągamy dużo lepsze wyniki niż oni, szefowie w centrali cały czas nas chwalą, ale człowiek na analogicznym do mojego stanowisku w Stuttgarcie dostaje na rękę 5000 euro, jeździ mercedesem i spędza urlopy na Karaibach. Czy to w porządku? - pyta, nie kryjąc rozżalenia.
   Ano, nie w porządku. Z drugiej strony poziom wynagrodzeń dostosowuje się zazwyczaj do realiów miejscowego rynku pracy i lokalnych kosztów utrzymania. Poza tym to właśnie wciąż tania siła robocza jest jednym z naszych najważniejszym atutów w staraniach o inwestorów zagranicznych. Gdybyśmy spróbowali naśladować postawę załóg fabryk w zachodniej Europie, które, jak pokazują to wydarzenia z ostatnich tygodni w Oplu i Volkswagenie, bezpardonowo walczą o pieniądze i zachowanie licznych przywilejów pracowniczych, kapitał odpłynąłby tam, gdzie związki zawodowe są mniej harde lub w ogóle nie istnieją. A to oznaczałoby wzrost bezrobocia i per saldo spadek poziomu życia.
   Co zatem robić? Żyć nadzieją, że w przyszłości nie tylko polskie ceny, ale także i płace będą równać do prawdziwie europejskich standardów.(RYM)

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie