reklama

Dlaczego nie biegł Marcin Urbaś?

RedakcjaZaktualizowano 
Polacy biegli w składzie: Ryszard Pilarczyk (Olimpia Poznań), Łukasz Chyła (SKLA Sopot), Piotr Balcerzak (Skra Warszawa) i Marcin Jędrusiński (Śląsk Wrocław). Było to niemałym szokiem, albowiem brakło biegającego dotąd na ostatniej zmianie Marcina Urbasia (AZS AWF Kraków). Zaskoczenie było tym większe, że Urbaś w sztafecie spisywał się dobrze. W półfinale wyprowadził swój zespół na 3. miejsce. Sprawozdawcy TV zastanawili się, czy trener Tadeusz Osik znów eksperymentuje... W tym roku zaskakiwał wszystkich zmianami w sztafecie.

To nie było ryzyko trenera, ale wymuszona konieczność w sztafecie

 Minionej nocy emocjonowaliśmy się występami sztafet w Edmonton. Sprinterzy polscy zajęli 7. miejsce w 4x100 m. Złoty medal zdobyli Amerykanie, srebrny zespół RPA, a brązowy Trynidad i Tobago. Sztafeta Brazylii, kandydat do medalu, zgubiła pałeczkę.
 Finał nie przyniósł nam radości. Na ostatniej zmianie Marcin Jędrusiński biegł coraz wolniej. Dawała o sobie znać kontuzja, przez którą do tej pory nie uczestniczył w mistrzostwach. Szansa na 4. miejsce w sztafecie przepadła.
 Później wyjaśniło się, dlaczego Marcin Urbaś nie startował w finale. Krakowianin podczas rozgrzewki doznał kurczu łydek. Nie mógł chodzić.
 - Zaczęło się masowanie obolałej nogi - mówi krakowski sprinter. - Zgłaszałem chęć startu, ale trener nie chciał ryzykować. Mogłem bowiem w biegu zerwać ścięgno Achillesa. Powiedział, że woli mieć zdrowych zawodników, niż mieliby biegać za wszelką cenę.
 Tak więc to nie było ryzyko szkoleniowca i nowa taktyka na finał, tylko trener Tadeusz Osik nie miał wyboru. Musiał zgłosić do startu w finale leczącego kontuzję Jędrusińskiego. Ten po biegu powiedział:
 - Po 20 metrach poczułem ból, po chwili znowu i "wyluzowałem", aby chociaż dobiec do mety. Po młodzieżowych mistrzostwach Europy w Amsterdamie miałem nadzieję, że kontuzja nie jest poważna. Jednak już w Ottawie, w Igrzyskach Frankofońskich, odnowiła się. Dlatego nie startowałem w Edmonton na 200 m. W sztafecie pobiegłem z konieczności w sytuacji, jaka się wytworzyła.
 Czy po biegu zapanowała wśród Polaków grobowa atmosfera?
 - Na pewno nie - mówi Marcin Urbaś. - Znów udokumentowaliśmy przynależność do światowej czołówki, bo w kolejnej wielkiej imprezie znaleźliśmy się w finale. Tak jest bez przerwy od 4 lat. Teraz dokuczał nam pech. Nikt jednak nie ma żalu do nikogo, takie kontuzje sprinterskie mogą się zdarzyć każdemu z biegaczy. Taki jest sport.
 A co o finale sztafet sądzi trener klubowy Urbasia (zarazem trener kadry) Lech Salamonowicz:
 - Najpierw się wściekłem. Po udanym półfinale zobaczyłem skład bez Marcina Urbasia, tylko z Jędrusińskim. Zastanawiałem się, czy to nowy manewr kolegi Osika, który z nie znanych mi powodów znów przemeblował sztafetę. Dopiero po paru godzinach dowiedziałem się telefonicznie z Edmonton, co zaszło. Nie było wyjścia. Jakieś fatum wisi w tym roku nad grupą sprinterów, kontuzje, dyskwalifikacja. Teraz pozostaje gdybanie, ale jeśli sprawny Urbaś biegłby w finale, czwarte, a może trzecie miejsce było w naszym zasięgu. Owszem, co roku Polacy są w finale, ale__apetyty rosną. Na kolejne punktowane miejsce opinia publiczna przestaje zwracać uwagę, przydałby się medal... Coż, poczekajmy. Urbaś staje się dojrzałym zawodnikiem, w Edmonton pobrał kolejną naukę, chce nadal trenować i biegać. Wierzę, że nie powiedział ostatniego słowa. Na pewno o nim usłyszymy. Za tydzień wybieram się z nim i grupą lekkoatletów na uniwersjadę do Pekinu.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3