Dłuższa droga do dyplomu

Dłuższa droga do dyplomu

Iwona Krzywda

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Dłuższa droga do dyplomu

©Fot. Archiwum Polska Press

Ministerstwo Nauki proponuje, żeby studia zaoczne i wieczorowe trwały nawet siedem lat. Takie rozwiązanie powinno podnieść jakość kształcenia. Ale zdaniem ekspertów może również zniechęcić maturzystów do kontynuowania edukacji na wyższym poziomie
Dłuższa droga do dyplomu

©Fot. Archiwum Polska Press

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego chce, żeby studia zaoczne i wieczorowe były dłuższe o dwa semestry. Na uzyskanie tytułu licencjata trzeba będzie poświęcić cztery lata, na zdobycie pełnego wykształcenia wyższego dodatkowe trzy.

PRZECZYTAJ KOMENTARZ IWONY KRZYWDY: Zadbajmy o jakość dłuższego studiowania


Z kolei niestacjonarne kształcenie prawników czy psychologów na jednolitych studiach magisterskich - dziś trwających pięć lat - będzie dłuższe o rok. Do szczegółów reformy szkolnictwa wyższego, przygotowanej przez resort Jarosława Gowina dotarli dziennikarze „Rzeczpospolitej”.

Rozbudowanie drogi do dyplomu ma przyczynić się do podniesienia jakości zaocznego kształcenia. Ministerstwo chce zapewnić niestacjonarnym studentom „odpowiedni czas na przyswojenie wiedzy i kontakty z nauczycielami akademickimi”. Dziś są one zdecydowanie rzadsze niż w przypadku żaków, którzy swoje zajęcia odbywają codziennie.

Zdaniem ekspertów rewolucja to krok w dobrym kierunku, bo kształcenie zaoczne od dawna wymaga zmian, które pozwoliłyby równorzędnie traktować dyplomy zdobywane na studiach dziennych i zaocznych. - Nie da się zapewnić studentom niestacjonarnym możliwości zdobycia tej samej wiedzy w czasie znacznie krótszym niż na studiach dziennych. Deficyt godzin jest szczególnie widoczny w przypadku kształcenia praktycznego, a dodatkowe semestry mogłyby przyczynić się do jego zniwelowania - komentuje Piotr Pokorny, ekspert Instytutu Rozwoju Szkolnictwa Wyższego.

W jego ocenie samo wydłużenie czasu studiowania to jednak za mało, by podnieść jakość płatnego kształcenia żaków, a reforma nie zda egzaminu bez większego zaangażowania kadry naukowej. - Jeżeli uczelnie będą traktować studia niestacjonarne jako źródło łatwego zarobku i nie zadbają o ich poziom, wydłużenie nauki nawet do 15 lat nie przyniesie rezultatu - ocenia ekspert.

Szkoły wyższe, które miałyby odpowiadać za prowadzenie studiów niestacjonarnych w nowej formule, do pomysłu ministra Gowina na razie podchodzą z rezerwą. - Doceniamy troskę o jakość, sami zresztą przykładamy do tego dużą wagę również na studiach niestacjonarnych. Na ocenę jest jeszcze za wcześnie, bo nie znamy żadnych szczegółów. Na pewno takie rozwiązanie ma jedną wadę: może spowodować spadek liczby studentów zainteresowanych podjęciem nauki - wskazuje prof. dr hab. inż. Wojciech Łużny, prorektor ds. kształcenia Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Przyszłych żaków, którzy studia niestacjonarne wybierają najczęściej w celu szybkiego przebranżowienia, do udziału w rekrutacji może zniechęcić nie tylko dłuższy czas nauki, ale także wyższe opłaty za dodatkowe semestry edukacji. Już teraz zaoczne zdobywanie wyższego wykształcenia to wydatek co najmniej kilkunastu tysięcy złotych. Za dyplom inżyniera produkcji trzeba zapłacić blisko 13 tys. zł, magistra psychologii 30 tys. zł, lekarza 180 tys. zł. Liczba osób zainteresowanych nauką w weekendy z roku na rok zaś wyraźnie maleje, a uczelnie mają coraz większy problem z zapełnieniem przygotowanych dla nich miejsc.

WIDEO: Czy świecka szkoła to mit?

Źródło: Dzień Dobry TVN, x-news


Komentarze (3)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Przykro mi

Moj Jegomosc (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 3

Pomysl glupi. Czlowiek dorosly, chcac podniesc swoje kwalifikacje nie potrzebuje tyle czasu co mlody i niedoswiadczony student. Sam pamietam lata studiow dziennych z "kuciem" do egzaminow, dzis mam...rozwiń całość

Pomysl glupi. Czlowiek dorosly, chcac podniesc swoje kwalifikacje nie potrzebuje tyle czasu co mlody i niedoswiadczony student. Sam pamietam lata studiow dziennych z "kuciem" do egzaminow, dzis mam 44 lata i wystarczy. ze artykul czy ksiazke przeczytam raz by ja dowolnie referowac, czy uzyc jej w pracy naukowej. Czlowiek dojrzaly jest w stanie skonczyc piecioletnie studia w 2-3 lata.
Mam nadzieje, ze ta reforma nie przejdzie i zgadzam sie z przedpiscami, ze najpewniej chodzi o darcie forsy ze studentow zaocznych...zwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
kompletna bzdura

kok (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 3

kształcenie w Polsce na wielu uczelniach to wyłącznie teoria. Większość ludzi uczy się fachu jak idzie do firm. Czy wydłużą czy nie - nie ma to żadnego znaczenia, uczelnie będą tylko ciągneły...rozwiń całość

kształcenie w Polsce na wielu uczelniach to wyłącznie teoria. Większość ludzi uczy się fachu jak idzie do firm. Czy wydłużą czy nie - nie ma to żadnego znaczenia, uczelnie będą tylko ciągneły więcej kasy. Kolejna demagogia Gowina człowieka o wielu twarzach.zwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Kasa

Marek (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 4 / 1

Celem tej "reformy" jest jedynie wydarcie jeszcze większej kasy od studentów. To jedyny cel. Ponieważ jest niż demograficzny uczelnie mają mniej studentów i co za tym idzie mniej pieniędzy. Gowin...rozwiń całość

Celem tej "reformy" jest jedynie wydarcie jeszcze większej kasy od studentów. To jedyny cel. Ponieważ jest niż demograficzny uczelnie mają mniej studentów i co za tym idzie mniej pieniędzy. Gowin dogadał się z rektorami jak ten problem rozwiązać. Sam zresztą ma szkołę wyższą zwiń

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo