Do Niemiec przez Kaukaz

Redakcja
ELIMINACJE MŚ: AZERBEJDŻAN - POLSKA

AZERBEJDŻAN - POLSKA 0-3 (0-1)

0-1 Frankowski 28 min

0-2 Kłos 57 min

0-3 Żurawski 79 min

Sędziowali: Alberto Undiano Mallenco oraz Fermin Martinez Ibanez i Rafael Guerrero Alonso (wszyscy Hiszpania). Żółte kartki: K. Gulijew (55, faul na Mili), Abdulrachmanow (56, faul na Kosowskim). Czerwona kartka - Carlos Alberto (81, niesportowe zachowanie). Widzów 18 000.

Azerbejdżan (1-3-5-2)

Hasanzadze

K. Gulijew

Sadygow

Hadżijew

(77 Ismaiłow)

Szukurow

Melikow

(61 Ramazanow)

Kerimow

E. Gulijew

Abdulrachmanow

(77 I. Gurbanow)

G. Gurbanow

Abdullajew

Polska (1-4-4-2)

Dudek

Baszczyński

Kłos

Bąk

Rząsa

Kosowski

Sobolewski

Szymkowiak

(90 Radomski)

Mila

(85 Zieńczuk)

Żurawski

Frankowski

(57 Niedzielan)

   Polscy piłkarze po sobotnim zwycięstwie nad Azerbejdżanem są liderami grupy 6 europejskich eliminacji do MŚ. Na tej wielce obiecującej pozycji biało-czerwoni pozostaną przynajmniej do 3 września.
   Zgodnie z oczekiwaniami w Baku nie wystąpił kontuzjowany Krzynówek. Trener Paweł Janas na jego zastępcę wyznaczył Milę.
   Biało-czerwoni od początku zyskali przewagę. Nie chcieli dać dojść do głosu Azerom, którzy w ataku są nieobliczalni, natomiast pod pressingiem spisują się słabiej. Polacy grali dokładniej, szybciej rozgrywali piłkę, byli też bardziej ruchliwi. Między 4 a 7 min trzykrotnie zagrozili Hasanzademu. Po strzale Sobolewskiego zza pola karnego piłkę przed linią bramkową wyekspediował Szukurow, a dobijającemu Mili zabrakło precyzji.
   Strzał Kerimowa, po którym piłka osiadła na bocznej siatce, był tylko przerywnikiem. Nadal inicjatywę posiadali goście. Żurawski jeszcze przestrzelił z rzutu wolnego, lecz potem Hasanzade był już bezradny. Znakomicie w polu karnym zachował się Frankowski, który wykorzystał nieporozumienie pomiędzy dwoma rywalami i firmową "podcinką" rozpoczął polską kanonadę.
   Do "Franka" po chwili mógł dołączyć Kosowski. Był sam na sam z bramkarzem Azerbejdżanu, jednak spudłował. Okazało się potem, że bez negatywnych konsekwencji. Podobną okazję w drugiej połowie zmarnował Żurawski. Po zagraniu Sobolewskiego "Żuraw" huknął z półwoleja tuż obok spojenia słupka z poprzeczką.
   Czujna, uważna gra podopiecznych Pawła Janasa wykluczała rozwinięcie skrzydeł przez gospodarzy. Z biegiem minut Azerowie byli coraz bardziej sfrustrowani. Widzieli, że mają do czynienia ze zdeterminowanym i dobrym taktycznie przeciwnikiem.
   W 50 min Frankowski wycofał przed polem karnym piłkę do Sobolewskiego, a ten z 25 m kropnął piłką w poprzeczkę. Biało-czerwoni przybliżali się do drugiej bramki.
   Wkrótce gola strzelił G. Gurbanow, jednak ze spalonego. Miejscowi stracili resztki zimnej krwi. Po tak ciężko skonstruowanym i rzadkim udanym wypadzie piłka znalazła się w siatce, a sędzia orzekł swoje.
   Zaczęły mnożyć się faule Azerów. Po jednym z rzutów wolnych Kłos zagłówkował do siatki. Obrońca Wisły podobnie zdobył kiedyś gola z Łotyszami (Ryga, 2003).
   Przy stanie 2-0 należało tylko pilnować wyniku. Biało-czerwoni w dojrzały sposób wypełnili zadanie. Wprawdzie dwukrotnie dopuścili gospodarzy do "główek", lecz E. Gulijew i Ismaiłow nie wykorzystali okazji.
   Okoliczności uzyskania przez Polaków trzeciej bramki były dyskusyjne. Sędzia z Hiszpanii, który popełnił kilka błędów (nie podyktował pośredniego dla gospodarzy za niebezpieczne zagranie Bąka, mógł zasądzić karnego za faul na Mili), nie przerwał akcji, którą celnym strzałem zakończył Żurawski.
   Trener gospodarzy Carlos Alberto Torres zaczął się awanturować. Uważał, ze przynajmniej jeden z polskich napastników - Niedzielan lub Żurawski - znajdował się w momencie podania najbliżej bramki Azerów. Wyrażając swe pretensje w skandalicznej formie, Brazylijczyk doczekał się czerwonej kartki.
   Najlepszy w ekipie zwycięzców był Szymkowiak. Wspaniale kierował kolegami - po jego podaniach padły wszystkie gole. Imponująca zaś była nie tyle gra futbolistów znad Wisły, co ich nastawienie psychiczne. W profesjonalnym, pozbawionym większych emocji stylu wypunktowali gorączkujących się rywali. Byli zespołem, który wie, czego chce i nie obraża się na to, że droga do Niemiec może wieść przez Kaukaz.
(MARO)

Jak padŁy gole

0-1

Piłkę wyrzuconą z autu Kosowski wycofał do Szymkowiaka. Ten prostopadle zagrał pomiędzy Melikowa a K. Gulijewa. Frankowski, do którego było adresowane podanie, odbił się od K. Gulijewa, i obrócił, gdy piłka przechodziła między nogami Melikowa. "Franek" podciął futbolówkę i ta ponad rękami Hasanzadego wpadła do siatki.

0-2

Szymkowiak wykonywał rzut wolny. Piłkę dośrodkowaną na 7 m głową strącił Kłos. Był niepilnowany, więc przymierzył tak jak chciał. Hasanzade musiał się poddać.

0-3

Szymkowiak, korzystając z gapiostwa Hadżijewa (mamy wątpliwości, czy rzeczywiście jego zmienił wcześniej Ismaiłow), podał płasko do Niedzielana. Polski zmiennik mógł strzelać, jednak przytomnie dojrzał w pobliżu Żurawskiego, a ten spokojnie sfinalizował akcję uderzeniem z 6 m.

Zdaniem trenerów

Carlos Alberto Torres, Azerbejdżan:

- Ludzie, którzy znają się trochę na futbolu, wiedzą, że teraz w piłce rządzą pieniądze. To wielki biznes i dlatego Azerbejdżan ze swoją pozycją nie ma w nich żadnych szans. Dostałem czerwoną kartkę dlatego, że sędzia techniczny powiedział do mnie "ty sukinsynu". Jestem pewien, że nigdy nie odważyłby się tak zachować wobec trenera Anglii, Hiszpanii, Niemiec czy innego liczącego się piłkarsko kraju.

Paweł Janas, Polska:

- Bardzo cieszę się z tego wyniku. Nie ukrywam, że trochę się obawiałem. Staraliśmy się nie dopuszczać Azerów pod naszą bramkę. Nasi rywale grali ostro, piłkarze musieli uciekać z nogami, a my parę razy musieliśmy schować się do naszej budki trenerskiej, aby uniknąć uderzenia butelką rzuconą z trybun. Na świętowanie awansu jest jeszcze jednak zdecydowanie za wcześnie. 18 punktów to za mało, by grać w mistrzostwach świata, dlatego też trzy czekające nas mecze są równie ważne jak ten dzisiejszy.

(PAP)

Liczby

\\ missed drop char \\ Tyle goli polscy piłkarze strzelają w każdym meczu wyjazdowym podczas eliminacji. Przed Baku trzy bramki uzyskali w Belfaście, Wiedniu i Cardiff.

\\ missed drop char \\ Tyle kolejnych zwycięstw wyjazdowych odniosła w eliminacjach drużyna Pawła Janasa. To rekord Polski.

\\ missed drop char \\ To wskaźnik kolejnych zwycięstw w eliminacjach. Przed ekipą Janasa takiego wyczynu dokonała tylko drużyna Jacka Gmocha.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie