reklama

Do rosołu w kisielu

RedakcjaZaktualizowano 
Wiek nie jest najistotniejszy, dziewczyna musi ładnie się poruszać, mieć w sobie "coś"

BEATA CHOMĄTOWSKA

BEATA CHOMĄTOWSKA

Wiek nie jest najistotniejszy, dziewczyna musi ładnie się poruszać, mieć w sobie "coś"

   Pasją Ani - atrakcyjnej, dwudziestoczteroletniej brunetki - jest fotografia. W marzeniach widzi swoje nazwisko pod profesjonalnymi, reporterskimi zdjęciami, zdobiącymi okładki wysokonakładowych magazynów. Na razie w jej pokoju leżą sterty odbitek: pejzaże, martwa natura, portrety znajomych - efekty wypraw z aparatem w ręce po ulicach rodzinnych Katowic. Wysyłała już swoje prace na konkursy do branżowych czasopism, niestety, wciąż bez rezultatu. - Muszę się jeszcze wiele nauczyć - przyznaje. Dlatego też pilnie przygotowuje się do egzaminu na studia. Na Uniwersytecie Śląskim ma wkrótce powstać nowy kierunek: fotografia.
   Darek, rówieśnik Ani, kończy studia zaoczne na jednej z krakowskich uczelni, oprócz tego pracuje na pół etatu w dużej firmie. Jest - jak mówi - zwykłym facetem ze średnio zamożnej rodziny, którego interesują komputery, muzyka, sport.
   Mirek Naturalny z Chorzowa nie zna się dobrze na sporcie ani komputerach, za to miłość do muzyki pomagała mu przez długi czas zarabiać na życie. Skończył średnią szkołę muzyczną, grał na saksofonie w jazzowym kwartecie, był menedżerem kilku polskich zespołów, szefem dyskoteki. Wegetarianin. Wspólnie z żoną na bezmięsnej diecie wychowują dwuletnią córkę Zuzię.
   Asia Domańska, lat dwadzieścia trzy i trzy lata młodsza od niej Marzena Ochel to przyjaciółki od dziecka. Bawiły się na jednym podwórku w Zabrzu, chodziły do tej samej podstawówki. Po skończeniu szkoły nie chciały za marne pieniądze siedzieć przy kasie, sprzątać cudze domy albo stać na sklepowej sali przez osiem godzin. Obie walczą na dyskotekach w kisielu lub oleju - Asia od sześciu lat, Marzena od dwóch.
   Ania i Darek są tancerzami erotycznymi, Mirek Naturalny prowadzi agencję artystyczną, organizującą m.in. wybory miss jędrnych pośladków i mokrego podkoszulka. Pracują dla niego Marzena i Asia.

Nie każda by tak mogła

   Ania, zanim zafrapowały ją tajniki obróbki negatywów, uwielbiała tańczyć. Odkąd dorosła, chodziła ze znajomymi do różnych śląskich lokali. W kilku z nich specjalnością wieczoru był taniec erotyczny ze striptizem.
   - Podobało mi się - mówi. - Pomyślałam, że nie byłabym wcale gorsza od tamtych tancerek.
   Założyła własną stronę internetową, podała numer telefonu i adres e-mail. Przed debiutanckim występem trzęsły jej się nogi jak przed skokiem na głęboką wodę.
   - Miałam zatańczyć w Suchej Beskidzkiej, w dyskotece na dwieście osób. Napięcie opadło zaraz po przyjeździe: właściciele lokalu potraktowali mnie jak gwiazdę. Wyszli po mnie z obstawą, ochroniarz otworzył drzwi samochodu... Aż śmiać mi się chciało z całego zamieszania.
   Niestety, nadgorliwość gospodarzy sprawiła, że nie było jej dane zobaczyć reakcji pierwszej w życiu publiczności. Przez cały występ obsługa puszczała po sali dymy, przegoniła też kilku najodważniejszych chłopaków, którzy na widok popisów striptizerki przepchali się przez tłum, by być jak najbliżej sceny.
   - To mi się akurat nie podobało - wyznaje. - Lubię mieć kontakt z widzami, dostrzegać w ich oczach aprobatę.
   Ania w ogóle lubi swoją pracę. Podobnie jak Darek, któremu rozbieranie się do rosołu przed obcymi kobietami w rytm muzyki sprawia dużą przyjemność.
   - Czuję satysfakcję, że widok mojego ciała robi wrażenie na mężczyznach - mówi Ania. - Każda inna dziewczyna na moim miejscu też byłaby zadowolona, słysząc ich pochlebne komentarze. Bo zawsze są pochlebne. Na początku najbardziej obawiałam się wulgarności ze strony potencjalnych klientów, różnych chamskich odzywek, których nie znoszę. Jednak nigdy się z czymś takim nie spotkałam.
   Darek, choć uważa się za stworzonego do artystycznych popisów o erotycznym zabarwieniu, za pierwszym razem też miał tremę.
   - Na szczęście trafiłem na grupę bardzo sympatycznych pań. Były na dużym luzie, dodały mi odwagi - opowiada.
   Asia i Marzena nie zwracają uwagi na publiczność. Skupiają się na walce, czasem tak bardzo, że przez kilka dni po występie w basenie z kisielem lub olejem leczą sińce i zadrapania.
   - Odreagowujemy stresy dnia codziennego - śmieją się.
   Obie są, jak twierdzą, zaprawione w bojach: Marzena w dzieciństwie rywalizowała na pięści ze starszym bratem, Asia siłowała się z dwoma. Inne dziewczyny czują przed nimi respekt, więc najlepiej wychodzą im wspólne zmagania. Lubią to robić. - Nie każda by tak mogła - mówi Asia. Na myśl by im nie przyszło porównanie zapasów przed publiką w dyskotece czy klubie z obwoźnym cyrkiem, gdzie w klatce wystawia się na pokaz błaznujące zwierzęta: - Dlaczego miałoby to nam uwłaczać? Czy sprzątaczka albo śmieciarz rezygnują ze swoich zajęć tylko dlatego, że ktoś uważa je za poniżające? Praca jak każda inna - mówi Asia. - Robimy swoje, a potem schodzimy z ringu, przebieramy się i do domu.
   - Fajna zabawa - dodaje Marzena. - Przyjeżdżamy na miejsce kilka godzin przed występem, więc wcześniej możemy też same poszaleć na dyskotece.
   Jedna runda trwa pięć minut, w trakcie godzinnego występu odbywają się zwykle cztery. Bywa, że w ostatniej biorą udział męscy zawodnicy, wyselekcjonowani spośród najbardziej aktywnych uczestników imprezy.
   - Nie oszczędzamy ich - mówi Marzena. - Ochrona pilnuje, żeby nie zrobili nam krzywdy, ale my możemy sobie pozwolić na wiele. Zwykle i tak mamy nad nimi przewagę - nieprzyzwyczajeni do śliskiego podłoża, w kisielu i oleju od razu tracą grunt pod nogami.

Z jedynką bez szans

   Godzinny występ Ani (trzy tańce z przerwami) kosztuje 200 zł od osoby, pod warunkiem że klient mieszka na terenie Katowic. Do występów gościnnych w innych miastach doliczane są koszty dojazdu, a za pokaz w dyskotece można otrzymać nawet kilka razy więcej niż w przypadku indywidualnych zamówień. Weekendowy utarg Darka to 500-600 zł. Asia i Marzena inkasują za walkę 100 zł, zwyciężczyni w nagrodę dostaje drugie tyle.
   - Dziewczyny zarabiają średnio po 1,2 tys. zł na miesiąc - twierdzi Mirek Naturalny.
   Marzena większość tej kwoty przeznacza na ciuchy, kosmetyki, fryzjera i inne drobne przyjemności. Asia dwa razy w tygodniu odwiedza solarium.
   - Blada skóra podczas walki w kisielu wygląda nieestetycznie - tłumaczy.
   Asia ma na utrzymaniu trzyletnią córkę Dżesikę. Ojciec Dżesiki jest w więzieniu. Do końca pobytu w zakładzie karnym zostało mu jeszcze 5,5 roku. Z Asią widują się dwa razy na miesiąc.
   Zanim znalazł się za kratkami, nie miał stałego źródła utrzymania. Ale Asia nigdy nie cierpiała biedy: ojciec górnik zarabiał sporo, dziś, już jako emeryt, nadal nie skąpi pieniędzy córce ani wnuczce. Kiedy Asia pracuje, Dżesiką zajmuje się babcia, też na emeryturze.
   - Mnie również niczego nie brakowało - zaznacza Marzena, również córka górnika.
   - W mojej agencji pracują nawet osoby z wyższym wykształceniem, na przykład nauczycielka angielskiego albo kierowniczka dużego sklepu - mówi Mirek Naturalny. - Nie zatrudniam biednych dziewczyn ani z patologicznych rodzin, bo nie potrzebuję problemów. Ktoś, kogo główną motywacją jest zdobycie pieniędzy, nie będzie nigdy dobrą tancerką erotyczną czy zapaśniczką w kisielu. Trzeba to lubić - dodaje.
   Nabór do show w kisielu, oleju i błocie jest już zamknięty - do tej dyscypliny Mirek ma na razie komplet zawodniczek. Dziennie odbiera za to średnio po kilkanaście e-maili od kandydatek na tancerki i striptizerki.
   - Takie z biustem jedynką i wzrostem metr pięćdziesiąt od razu odsyłam z kwitkiem - zdradza.
   Pozostałe chętne zaprasza na casting, podczas którego w towarzystwie zaprzyjaźnionej wizażystki ocenia ich prezencję (muszą wystąpić w bikini), słuch muzyczny i umiejętności choreograficzne. Niewielu pretendentkom do zawodu udaje się przejść przez eliminacyjne sito.
   - Zdarzają się bardzo zaniedbane osiemnastolatki i seksowne panie po trzydziestce - wyjawia Mirek. - Wiek nie jest najistotniejszy, dziewczyna musi ładnie się poruszać, mieć w sobie "coś".
   Rotacja w firmie jest duża. Klienci łakną nowych twarzy. Asia, która pracuje od sześciu lat, jest wyjątkiem.
   - Obyło się bez castingu, podobnie jak w przypadku Marzeny - mówi Mirek. - Od razu wiedziałem, ile są warte.
   Asia trafiła do agencji Mirka z ogłoszenia. Mąż, jeszcze wówczas na wolności, akurat nie pracował, więc zamiast siedzieć w domu chciała znaleźć sobie jakieś zajęcie. Choć początkowo trochę się wstydziła, szybko jej się spodobało.
   - Praca jak każda inna - powtarza. - Nie zamierzam z niej rezygnować.
   Raz spróbowała też erotycznego tańca, ale nie pasowało jej to. Nie czułaby się dobrze w roli striptizerki. Nie zdecydowałaby się też na udział w wyborach miss jędrnych pośladków (stawka: 150 złotych) ani w pokazie ekskluzywnej odzieży erotycznej.
   Żona Mirka, Joanna, nie jest zazdrosna o jego podopieczne. - Nie przeszkadza jej moja praca, ale stara się pozostawać obok całego biznesu - twierdzi Mirek. Sama raz zatańczyła na scenie w bieliźnie i na tym się skończyło.

Znajomi zasiadają

przed telewizorem

   Tancerka erotyczna Ania ma własne mieszkanie, kupione - jak twierdzi - przez rodziców. Dzieli je z koleżanką, która w zamian za wynajem pokrywa część opłat.
   - Rodzice dają mi też kieszonkowe - przyznaje Ania. Swoje zarobki przeznacza nie tylko na przyjemności i pasję fotograficzną (ostatnio kupiła wreszcie drogi, wymarzony sprzęt). W przeciwieństwie do Asi i Marzeny, które podczas walk w kisielu występują w zwykłych majtkach i podkoszulkach, musi inwestować w wyszukane stroje. Specjalne buty i bieliznę zamawia z zagranicy, przez Internet. - Oferta polskich sex shopów jest bardzo uboga, a klienci miewają różne zachcianki - narzeka.
   Próbowała wcześniej innych dorywczych prac, jak przepisywanie na komputerze czy roznoszenie ulotek, ale szybko z nich zrezygnowała. - To pracochłonne, a jednocześnie mało dochodowe zajęcia - twierdzi.
   Dla Darka z Krakowa oprócz radości czerpanej z erotycznego tańca liczy się też dodatkowy zarobek. - Znalazłem doskonałą fuchę - przyznaje bez ogródek. Do każdego występu przygotowuje się dzień wcześniej, starannie dobiera muzykę, kilkakrotnie ćwiczy poszczególne figury przed lustrem.
   Ania po rozpoczęciu studiów będzie nadal rozbierać się na oczach obcych mężczyzn, lecz na pewno z mniejszą częstotliwością - może tylko w weekendy? Z tymczasowej profesji zrezygnowałaby tylko w imię prawdziwej miłości. Kiedy naprawdę się zakocha, nie będzie ukrywać przed swym wybrankiem, że w wolnych chwilach oddaje się tak dwuznacznemu zajęciu.
   - Mam nadzieję, że mu się spodoba. Gdyby jednak nie wyobrażał sobie mojej pracy jako tancerki, pewnie bym przestała, choć nie bez żalu - przyznaje. Na razie jednak nikt nie zdobył jej serca, choć otrzymuje sporo matrymonialnych propozycji.
   - Czytam wszystkie, czuję się dzięki nim dowartościowana, ale odmawiam - mówi. Oferty przychodzą głównie z zagranicy. Największą wytrwałością, jak do tej pory, wykazał się pewien Niemiec znad Jeziora Bodeńskiego, który codziennie słał Ani anglojęzyczne e-maile pełne romantycznych wyznań.
   Dziewczyna Darka przez pewien czas podejrzewała, że jej partner po godzinach oddaje się nietypowym rozrywkom, ale szybko wyperswadował jej tak śmiałe przypuszczenia, zwłaszcza że nie kwapiła się, by sprawdzić ich słuszność.
   - Zawsze można zaprzeczyć - uśmiecha się Darek. O jego drugiej twarzy nie wie też rodzina ani znajomi. - Pewnie trudno byłoby im to zaakceptować - mówi. - Nasze społeczeństwo jest jeszcze zbyt mało liberalne, brakuje mu zrozumienia dla takich praktyk. Kojarzy je z prostytucją - dodaje.
   Ania - dla odmiany - twierdzi, że jej rodzice nie mieliby nic przeciwko. - Zawsze dawali mi dużą swobodę, mieli do mnie zaufanie - mówi. Swoją pracę wciąż jednak trzyma w sekrecie, także przed znajomymi. Wtajemniczony jest tylko jeden przyjaciel, który pełni rolę ochroniarza - towarzyszy Ani w wyprawach do klientów, a gdy ona rozbiera się w cudzym mieszkaniu, czeka w samochodzie.
   Asia i Marzena nie tają zapaśniczej pasji przed najbliższymi. Co więcej, odkąd wystąpiły w telewizyjnym serialu "Ballada o lekkim zabarwieniu erotycznym", walki w kisielu przysparzają im sympatii i popularności.
   - W niedzielę podwórko w kamienicy pustoszeje, znajomi zasiadają przed telewizorem, rodzina cieszy się: "Dziś naszą Marzenkę znów będziemy oglądać!" - mówi Marzena.
   Mąż Asi dowiedział się o jej występach na ringu, oglądając telewizję w więziennej celi.
   - Na początku średnio mu się podobało, ale cóż, musiał zaakceptować - twierdzi Asia. Sam później wystąpił w programie.
   Chłopak Marzeny kiedyś też wiedział o wszystkim, ale zaczął być zazdrosny - nie odpowiadało mu, że jego kobieta prezentuje swoje wdzięki innym. Chciał ją mieć dla siebie.
   - Obiecałam mu, że zrezygnuję z pracy u Mirka - mówi Marzena. - Ale nie dotrzymałam słowa, mówiłam, że jeżdżę na promocje.
   Na razie jednak kwestia pracy Marzeny zeszła na dalszy plan. Jej chłopak czeka teraz w areszcie na wyrok. - Nie wiem jeszcze, ile dostanie - martwi się Marzena.

Gdybym jeszcze

raz była młoda

   - Pracuję w branży erotycznej, a nie pornograficznej - podkreśla Mirek Naturalny. - Granica jest jasno określona.
   Ania z Katowic: - Już podczas rozmowy telefonicznej zaznacza, że nie ma nic wspólnego z panienką z agencji towarzyskiej. Padają różne pytania, ale ja od razu mówię "nie". Nie chcę niedomówień. Odmawiam też, kiedy klienci proponują, żebym została u nich na noc.
   Bywa atrakcją wieczorów kawalerskich. Zwykle odwiedza jednak dobrze sytuowanych mężczyzn w wieku 30-35 lat. Są żonaci albo rozwiedzeni, mają własne firmy i mnóstwo problemów.
   - W przerwach między tańcami opowiadają mi o swoich sprawach, często się żalą, a ja tak siedzę obok, rozebrana, i słucham - mówi Ania.
   Najmilej wspomina występ, podczas którego wystąpiła w roli urodzinowej niespodzianki dla pewnego sześćdziesięciolatka z Warszawy.
   - Towarzystwo, choć mieszane i w jego wieku, było znakomite. Zatańczyłam trzy numery - jeden w bieliźnie, drugi bez biustonosza, podczas ostatniego zrobiłam pełny striptiz, przy okazji rozbierając też solenizanta. Nagrodzili mnie wielkimi brawami, zaprosili do stolika. Jedna z pań, zachwycona, powiedziała z żalem: "Gdybym jeszcze raz była młoda, wiedziałabym już jak zarabiać na życie!". Odebrałam jej słowa jak największy komplement.
   Mirek Naturalny nie ukrywa, że branża erotyczna jest bardziej dochodowa od muzycznej. Były saksofonista nie wyklucza jednak, że kiedyś zawiesi obecną działalność. Nie jest łatwo tak pracować, gdy ma się dziecko: - Izoluję Zuzię od mojego życia zawodowego. Choć jest bardzo bystra jak na swoje dwa lata, na szczęście jeszcze niewiele z tego rozumie, ale pytana, kim chce zostać, odpowiada: aktorką albo tancerką. Na to jednak nigdy bym jej nie pozwolił.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3