Docenić wysiłek juniora, czyli blisko dwie dekady nagrody im. Jana Janowskiego

Justyna Krupa
Justyna Krupa
Wręczenie nagrody im. Jana Janowskiego w 2016 roku, w środku laureatka Kaja Skalska, z lewej - Stanisław Bisztyga, z prawej - prezes TS Wisła Piotr Dunin-Suligostowski. Krzysztof Porębski
Nagroda im. Jana Janowskiego w tym roku została wręczona już po raz dziewiętnasty. To taki prezent gwiazdkowy dla juniorów TS Wisła Kraków, który – jak pokazuje historia – czasem przynosi im potem sportowe szczęście.

Nastoletniemu sportowcowi, jeśli akurat nie jest piłkarzem, w Polsce nie jest łatwo zaistnieć. Tak, by zainteresować szersze grono swoimi sportowymi osiągnięciami, wysiłkiem na treningach. Młody gimnastyk czy gimnastyczka, judoka czy koszykarka trenuje bez błysku flesza czy medialnej promocji.

W takiej sytuacji pewnym zastrzykiem motywacji może być taka nagroda, jak ta wręczana już od 19 lat najlepszym juniorom Towarzystwa Sportowego Wisła - nagroda im. Jana Janowskiego.

Pierwszym jej laureatem został w 1998 roku piłkarz - Dariusz Zawadzki. Ale w ostatnich latach wyróżnienie nie trafiało już do futbolistów. –_ Piłkarzy trudno w dzisiejszych czasach honorować taką nagrodą, bo oni funkcjonują już w innej finansowej rzeczywistości _– przyznaje fundator i pomysłodawca wyróżnienia Stanisław Bisztyga.

Obecni laureaci dostają bowiem jednorazowo 4 tysiące złotych. Nie chodzi jednak jedynie o samą pomoc finansową, ale fakt wyróżnienia młodego sportowca i docenienia jego osiągnięć. - Od początku idea była taka, by z jednej strony uczcić pamięć profesora Jana Janowskiego, a z drugiej – wypromować osiągnięcia tych młodych ludzi _– podkreśla Bisztyga. - Dlatego sądzę, że warto to robić. _

Kim był Jan Janowski? Politykiem i naukowcem, ale nie tylko. - Był rektorem Akademii Górniczo-Hutniczej, piastował stanowisko wicepremiera w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. A jednocześnie był zaangażowany w sport, był przecież koszykarskim sędzią międzynarodowym. To była duża postać, a jednocześnie mój wieloletni przyjaciel – zaznacza Bisztyga, który sam był krakowskim radnym i senatorem RP. Profesor Janowski działał w Międzynarodowej Federacji Koszykówki i Polskim Komitecie Olimpijskim, ale także właśnie w Towarzystwie Sportowym Wisła. Zmarł w kwietniu 1998 roku. Kilka miesięcy później, w grudniu, nagrodę jego imienia przyznano po raz pierwszy.

Kapituła konkursu stara się, by nagroda nie wędrowała co roku do przedstawicieli tej samej sekcji. Ma być sprawiedliwie – chodzi o to, by docenić wyniki z różnych dyscyplin. W ostatni poniedziałek kolejną laureatką nagrody została gimnastyczka Kaja Skalska, zawodniczka kategorii juniorek młodszych.

W przeszłości wyróżnienie otrzymywały też inne przedstawicielki tej dyscypliny, jak Maria Bieda, Gabriela Janik czy Katarzyna Jurkowska. Ta ostatnia to mistrzyni Polski w wieloboju, która w mijającym roku zadebiutowała na Igrzyskach Olimpijskich. Wśród laureatów nagrody byli też judocy czy bokserzy, z których później najbardziej rozpoznawalnym stał się Andrzej Wawrzyk. Może więc przynosi ona sportowe szczęście?

Senator Bisztyga przekonuje jednak, że nie chodzi o to, by młodzi sportowcy koniecznie przechodzili potem do świata zawodowego sportu. - Nie wszyscy muszą być od razu olimpijczykami, zawsze to powtarzam. Przeskok między tym etapem juniora i karierą seniora bywa bardzo trudny. Nieczęsto się udaje – nie kryje.

Podkreśla, że warto doceniać wyniki nastoletnich sportowców. Nawet, jeśli duża ich część nie będzie w profesjonalnymi zawodnikami. – Ważne jest również to, by poprzez sport kształtować charaktery. Sportowe nawyki utrzymują się przez całe życie, podobnie, jak duch rywalizacji – zaznacza. - Ci młodzi ludzie uczą się, że nie mogą faulować, grać nie fair, bo w życiu też potem za to dostaną w tyłek. Tak, jak w sporcie.
Sam Bisztyga najlepiej zna realia judo, bo to właśnie w tę dyscyplinę zaangażował się w młodości. – Pamiętam, że z tym naszym towarzystwem judoków chodził wtedy do sauny nawet Janek Nowicki – wspomina ze śmiechem. – Mieliśmy „zimny chów”, do dziś pamiętam te wanny z lodem.

Dziś też zdarza mu się zobaczyć, jak trenują wiślaccy młodzi judocy. - Aż się serce raduje, jak człowiek widzi, jak te małe berbecie ćwiczą – kwituje. - Wisła robi z nimi naprawdę fajną robotę.
Choć nagrodę co roku sam wręcza, to przy wyborze laureatów zdaje się na specjalistów. - Trenerzy poszczególnych sekcji zgłaszają swoje propozycje i zarząd TS się nad nimi pochyla – zdradza. To wyróżnienie stało się już częścią tradycji spotkań wigilijnych przy Reymonta. Jest więc takim „prezentem gwiazdkowym” dla najlepszych wiślackich juniorów. _- Nazwa Towarzystwo Sportowe zobowiązuje do tego, by Wisła zajmowała się nie tylko zawodowym sportem _– zaznacza.

Stanisław Bisztyga jest laureatem honorowego tytułu Przyjaciela Sportu, przyznawanego przed Miasto Kraków.

Sportowy24.pl w Małopolsce

Wideo

Materiał oryginalny: Docenić wysiłek juniora, czyli blisko dwie dekady nagrody im. Jana Janowskiego - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie