Doktora nie można opuścić

Redakcja
- Podstawowym dokumentem do sporządzenia umowy przeniesienia własności jest odpis księgi wieczystej. Ten dokument sporządza sąd, więc notariusz powinien mieć do niego zaufanie. Nie można żądać od notariusza, by zaglądał do ksiąg wieczystych. W świetle prawa taki obowiązek nie istnieje - twierdził wczoraj rejent Zenon Jabłoński, honorowy przewodniczy Krajowej Rady Notarialnej. - Jednak czasem notariusz może mieć wątpliwość, czy osoba sprzedająca nieruchomość jest jej właścicielem. Przedwojenne księgi wieczyste nie zawierają bowiem imion rodziców właściciela nieruchomości, co pozwoliłoby wykluczyć pomyłkę. W takich sytuacjach osobie nabywającej nieruchomość notariusz przed spisaniem umowy powinien uświadomić konieczność zebrania dodatkowych dokumentów, na przykład odpisu umowy będącej podstawą wpisu do księgi wieczystej.

Kolejni świadkowie w procesie o kamienicę

 (INF. WŁ.) Przed Sądem Rejonowym dla Krakowa Krowodrzy trwa proces czterech osób oskarżonych o nielegalny handel kamienicą przy ul. Lelewela Borelowskiego. Trojgu z nich: 67-letniemu Janowi K., 54-letniej Marii E.-B. i 40-letniemu Jerzemu Sz. postawiono zarzut wprowadzenia w błąd notariusza. Notariusz Sylwię M. oskarżono o niedopełnienie obowiązków. Wczoraj zeznawali kolejni świadkowie, m.in. honorowy przewodniczy Krajowej Rady Notarialnej.
 Zdaniem Zenona Jabłońskiego, każda dodatkowa informacja przy nazwisku właściciela, która znajduje się w księdze wieczystej, musi znaleźć się też w jej odpisie.
 - Umieszczenie takich informacji jest obowiązkiem sądu. Nie można na przykład pominąć tytułów naukowych, bowiem zostały one umieszczone właśnie po to, by zindywidualizować właściciela. Wpisanie tytułu naukowego zatwierdzało przed wojną trzech sędziów, co świadczy o ważności tej informacji. Opuszczenie takiej adnotacji jest dezinformacją - dowodził rejent.__
 Do transakcji doszło 4 listopada 1998 roku. U notariusza stawili się: sprzedający kamienicę Jan K. oraz kupująca Maria E.-B. Urodzony w 1932 roku Jan K. na dowód, że jest właścicielem kamienicy, przedłożył odpis księgi wieczystej, z którego wynikało, że w 1933 roku nabył część kamienicy. Prokuratura ustaliła jednak, że Jan K. nosił tylko to samo nazwisko, co nieżyjący już prawowity właściciel kamienicy - doktor medycyny. Informacja o tytule naukowym była zamieszczona w księdze wieczystej. W odpisie przedłożonym pani notariusz zabrakło jej.
 W śledztwie Jan K. zeznał, że dwa lata wcześniej dowiedział się w magistracie, że jest właścicielem części nieruchomości. Potem skontaktowała się z nim Maria E.-B., która zamierzała kupić kamienicę i to ona miała mu przynieść odpis księgi wieczystej.
 Notariusz Sylwia M. zeznała, że nie wiedziała, iż odpis księgi wieczystej został sporządzony bez informacji o tytule doktora, jaki miał prawowity właściciel kamienicy. Notariusz utrzymuje, że gdyby taka informacja znalazła się w odpisie, nie sporządziłaby aktu notarialnego. Sylwia M. twierdzi, że zauważyła rozbieżność między datą urodzenia Jana K. w 1932 roku a datą transakcji w 1933 roku. Ten fakt Maria E.-B. miała wyjaśnić, że to rodzice Jana B. kupili mu nieruchomość.

(STRZ)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie