Doktryna Piotra Woźniaka

Redakcja
Udostępnij:
Wycofanie się już trzeciego z kolei amerykańskiego koncernu z poszukiwań gazu łu­pkowego w Polsce jest wynikiem świadomej polityki rządu premiera Tuska. Tak przynajmniej wynika z zastanawiającej relacji „Rzeczpospolitej” ze spotkania ministra Piotra Woźniaka z ludźmi biznesu energetycznego, w warszawskim hotelu „Polonia”.

Jan Maria Rokita: LUKSUS WŁASNEGO ZDANIA

Do tej pory powszechnie sądzono, że ucieczka koncernów zza oceanu, dodajmy – dysponujących najnowocześniejszą technologią eksploatacji łupków – jest raczej skutkiem niezbornego i chaotycznego postępowania ekipy Tuska, niezdolnej przez sześć lat ustalić definitywnych reguł działania biznesu gazowego. Nieumiejętność prowadzenia dużych, skomplikowanych i innowacyjnych projektów jest – niestety – dobrze znaną przywarą obecnego gabinetu. Takie projekty wymagają bowiem nie tylko działania wykraczającego poza rutynę poszczególnych ministerstw, ale na domiar złego – twórczego myślenia, zdolnego rozwiązywać nowe problemy.

Jest to oczywiście niemożliwe w strukturze zbudowanej na strachu i bezrefleksyjnym posłuszeństwie wobec jednego człowieka, dążącego nieustannie do kumulacji władzy w swoim ręku. Skutki nie są trudne do przewidzenia. Najpierw rząd dawał koncesje, z których domniemywano, że wydobycie gazu będzie podlegać zwykłym regułom podatkowym. Kiedy koncesje już rozdano, premier groźnie obwieścił, że fiskus chce na nich zarobić więcej. A posłuszna biurokracja wystąpiła z propozycją nałożenia na biznes gazowy…siedmiu (!!!) różnych podatków, których łączna stawka przekroczyłaby połowę jego dochodów. Mamy więc mieć podatek dochodowy, węglowodorowy, wydobywczy, górniczy, eksploatacyjny, od nieruchomości i jeszcze jakiś wymyślony dodatkowo udział rządu w zyskach firm. Trudno o lepszy przykład zwycięstwa ogłupiałej biurokracji nad wszelką celową polityką.

Ale spotkanie w „Polonii” wszystkie te fakty stawia w nowym świetle. „W sprawie gazu polski rząd idzie na wojnę z Ameryką” – relacjonuje uczestnik spo­tkania. Wrażenie robi przeprowadzona przez dwóch niezależnych dziennikarzy (Marcina Mamonia i Piotra Litkę) analiza życiorysu politycznego dzisiejszego Głównego Geologa Kraju, odpowiedzialnego za politykę łupkową. Piotr Woźniak pozostaje w ścisłym centrum władzy właściwie od 1999 roku, z krótką przerwą na lata rządów Millera.

W tym czasie – wg tej analizy – miał zablokować kolejno: amerykańską inwestycję w sławetny rurociąg Odessa – Brody, pierwszy projekt budowy gazo­portu w Gdańsku przez Amerykanów i Japończyków oraz plan budowy wiertniczych platform naftowych przez Kanadyjczyków w Stoczni Gdańskiej. Teraz w „Polonii” miał zanadto nie ukrywać, że ma zamiar przegnać z Polski potentatów energetycznych zza oceanu. Sam zainteresowany odmawia publicznego odniesienia się do sprawy, co jest jeszcze jednym świadectwem słabo demokratycznych obyczajów polskiej polityki.

Dlaczego rząd Tuska miałby chcieć pozbyć się gazowych inwestorów amerykańskich? Na myśl przychodzi pięć możliwych hipotez. Woźniak znalazł posłuch w ekipie Tuska, gdyż ta coraz wyraźniej –zwłaszcza pod wpływem kryzysu– odchodzi od liberalnej wizji gospodarczej w stronę tzw. „patriotyzmu gospodarczego”. Energetyka zatem ma być przede wszystkim w całości „nasza”, polska, a jeszcze lepiej po prostu państwowa, zaś w drugiej dopiero kolejności gospodarczo efektywna. A gaz łupkowy – to potencjalny „klejnot koronny”, trochę podobnie jak dolnośląska miedź. Być może kluczowe są jednak cele fiskalne i to minister fina­nsów żywi iluzję , iż fiskus szybciej wzbo­­gaci się na łupkach, nie dzieląc się zyskami z Amerykanami.

Nie sposób wykluczyć także motywacji antyamerykańskiej, zważywszy, że szerokie zaanga­­ żowanie w polski gaz firm zza oceanu uznano w Europie za jeszcze jeden dowód, iż Polska chce pozostać „lotniskowcem” USA i z tej racji nie zasługuje na europejską solidarność energetyczną. Może być również tak, że rząd znajduje się pod jeszcze silniejszą niż widać na pierwszy rzut oka presją Berlina i Brukseli, pryncypialnie przeciwnych eksploatacji łupków, gdyż ta będzie konkurencją dla wielkiego planu promocji energii odnawialnej (tzw. Energie­wende). W swym chłopięcym makiawelizmie Bruksela posunęła się ostatnio do takich chwytów, jak wprowadzanie w błąd polskich europosłów co do terminów i miejsc zebrań na temat łupków. Wreszcie całkiem możliwe, że Tusk zwątpił w sens szybkiego rozpoczęcia wydobycia gazu i gra na zwłokę, nie potrafiąc zdecydować, co ma być polskim priorytetem energetycznym: węgiel, gaz płynny, atom, łupki? A może nadal gaz z Rosji?

Ale istnieje jeszcze hipoteza szósta. Nie okazalibyśmy roztropności, wykluczając możliwość zadziałania obcej agentury wpływu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie