Dom na Groblach

Redakcja

   Oto baśń. Baśń najprawdziwsza. Kolor i światło. Smutek nieśmiało uśmiechnięty i radość trochę zapłakana. Fakty i zmyślenia najczulsze. Mieszanina tego, co z krwi i kości, i tego, co z pogranicza jawy i snu. Powracający gwar rozmów, ale także cisza, subtelna siostra samotności.
   Artyści tworzący Legendę - tak po prostu, trochę dla żartu, a trochę z przekory. Żywioł nieopanowany. Lekkość i lśnienie. Błazeństwa nieprawdopodobne. Huczne przyjęcia w kuchni od nocy do rana, a w zależności od fantazji w kolejności odwrotnej. Wyciszone, wtorkowe herbatki z przyjaciółmi najserdeczniejszymi. Rytualne wchodzenie przez okno i, jak to mawiał Piotr, nagminne "stróża poszukiwanie". Marzenia o sztuce, która przetrwa wszystko. Kruche przedmioty przerażające swoją trwałością. One pozostają, kiedy ludzie odchodzą. Bałagan nieziemski i jakaś niezwykła owego bałaganu logika. W tym wszystkim i dla wszystkich Janina.
   Przepraszam, cytat przydługi, ale idealnie oddaje klimat albumu "Dom na Groblach". Podtytuł niewtajemniczonym objaśnia wszystko - rzecz o Janinie Garyckiej, Piotrze Skrzyneckim, Piwnicy pod Baranami.
   W 1997 roku odszedł Piotr Skrzynecki, potem Janina Garycka, doktor filologii, malarka miniaturzystka, od zawsze dobry duch Piwnicy... Nie ma mieszkania - legendy. Czy można je było uratować? Czy można było zachować niezwyczajną aurę tych pokoi i kuchni, skoro opuściła je ostatnia z lokatorek? Nad kim miałyby teraz czuwać anioły spoglądające z sufitu, skoro ich twórczyni już w świat innych aniołów podążyła? Cóż miałyby począć bez tej, która je namalowała? Kiedy to było? Daty? Czy ktoś spotkał się z baśnią upstrzoną datami? Jakieś daty być muszą, ale... bez przesady - _napisał cytowany na wstępie Leszek Wójtowicz, jeden z przewodników po tym mieszkaniu, które choć istnieć przestało, wciąż pozostaje w pamięci bywalców, w legendzie, a i w piosenkach, w wierszach. A teraz doczekało się pięknego i takoż wydanego albumu, który ową baśń o "Domu na Groblach" opowiada...
   To Halina Wójtowicz, żona Leszka, w smutny grudniowy wieczór wpadła na tyleż prosty, co genialny pomysł - trzeba do tego mieszkania zaprosić Zbigniewa Łagockiego. I przyszedł mistrz fotografii, ze swą asystentką Marią Pyrlik... By potem przez kilka lat nie móc znaleźć wydawcy! Tyle oficyn, a album tak bardzo krakowski wydano wreszcie w Warszawie, za co chwała szefowi WAiF-u - Januszowi Foglerowi. Ot, jeszcze jedna tajemnica Krakowa. A czym wytłumaczyć fakt, że albumu o Piwnicy, który pod koniec lat 60. zniknął z księgarń w okamgnieniu, tegoż Zbigniewa Łagockiego, wydawca, Polskie Wydawnictwo Muzyczne, nigdy nie wznowiło?!
   Nie ma już Domu na Groblach, a my oglądamy te anioły na suficie, laleczki i figurki aniołka - a za sprawą Wójtowicza wręcz ożyły! - bibeloty, puzderka, rzędy książek, które potem przekładały się na piwniczne pomysły, scenariusze, piosenki i malowane przez Janinę Garycką miniaturki, i obrazy, i zdjęcia, jak to Jana Nowickiego z dedykacją - _Janinie mojej kochanej i jednej z najważniejszych w życiu, _i kolekcję starych zegarków, z których każdy inny czas pokazuje, jakby inne zdarzenie chciał przywołać, i suszone kwiaty, i sławne drzwi, na których Piotr zapisywał adresy, telefony... A spędził w tym mieszkaniu ćwierć wieku, a i potem bywał stale... _Ten Plac na Groblach - najbardziej ponury, zapluty plac w Krakowie - właściwie dzięki Janinie Garyckiej to był przez lata jedyny taki prawdziwy ośrodek, nazwijmy to, artystyczny
- wspominał po latach. Chciał też, by o tym placu i mieszkaniu powstał film "O Groblach, na Groblach", do którego scenariusz napisał wspólnie z Janiną Garycką i Leszkiem Wójtowiczem. Jego fragmenty, ślad filmu, który nie powstał, wkomponował teraz Wójtowicz w ten album. Tak wkomponował, bo to w ogóle album misternie przez Zbigniewa Łagockiego i jego asystentkę skomponowany graficznie - z kolorowych zdjęć zatrzymujących tajemnicę tego mieszkania, z czarno-białych fotografii z lat głównie minionych prezentujących artystów słynnego kabaretu oraz z sepiowych zdjęć z rodzinnych szuflad Janiny Garyckiej. A nad nimi wszystkimi unosi się powracająca na kolejnych stronach niemłoda już para - on w kapeluszu, z powiekami na wpółprzymkniętymi, jakby nieobecny, ona - szeroko wpatrzona w niego, w półuśmiechu...
   Przepiękny album, utkany z magii i tajemnicy związku tych dwojga, z marzeń o wolnym świecie, na który długo przyszło im czekać, z radości, jaką sobie tworząc kabaret, bale, zjazdy dawali, z nami się nią dzieląc, z intelektualnej głębi, która te wszystkie szaleństwa i błazenady karmiła, z chęci zatrzymania czasu, a - wiadomo - szczęśliwi go nie liczą...
   Nie ma wśród nas Janiny Garyckiej, nie ma Piotra Skrzyneckiego, odeszło w przeszłość mieszkanie w Domu na Groblach. Są zdjęcia Zbigniewa Łagockiego i Marii Pyrlik - (Czarodziejskie zdjęcia. Trzeba oglądać je bardzo uważnie. Smakować każdy szczegół - napisał Wójtowicz), i jest złożona z okruchów wspomnień, anegdot, wierszy, piosenek, zapisków, cytatów - także z niegdysiejszego "Dziennika Piwnicy pod Baranami", na tychże łamach zamieszczanego, dialożków opowieść Wójtowicza. Czarodziejska opowieść. Trzeba wnikać w nią bardzo uważnie. Smakować każdy szczegół...
WACŁAW KRUPIŃSKI

    Zbigniew Łagocki, Maria Pyrlik, Leszek Wójtowicz Dom na Groblach, Wydawnictwo Artystyczne i Filmowe, Warszawa 2003

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie