Dom niezgody

Redakcja
Jerzy Walawski

 Dostałem list od Czytelnika. Zwraca się do mnie z prośbą, żebym napisał artykuł o młodych ludziach, którym imponują szybkie samochody, komputery, telefony komórkowe, Internet i szereg innych zdobyczy cywilizacyjnych, a na ostatnim miejscu w hierarchii potrzeb życiowych jest mieszkanie, dom. To zjawisko uważa za naganne i źle rokujące na przyszłość, bo przecież człowiek nie może w pełni realizować swoich planów życiowych bez stałej przystani, własnego dachu nad głową.
 W tekście znalazło się zdanie: "Szykuje się nam armia bezdomnych właścicieli samochodów, mieszkających w przyczepach, takich, jakich widujemy na amerykańskich filmach... Tylko Polska nie jest Florydą i nasz klimat jest znacznie surowszy. Oni tego nie biorą pod uwagę"...
 Skąd ten pesymizm? Ano z osobistych doświadczeń. Autor listu zbudował dom, co doprowadziło do ostrego konfliktu z jego siedemnastoletnim synem. Podłożem zaognionych stosunków pomiędzy ojcem i synem - nawet próba ucieczki z domu - nie była oczywiście sama budowa, lecz jej konsekwencje: "...przyjąłem twardy program oszczędnościowy, kilkuletni, bo wiadomo, że przedsięwzięcie jest kosztowne" - czytam w liście. Nie było więc pieniędzy na kupno nowego samochodu, telewizora i komputera nowszej generacji. Ten stary polonez kłuł chłopca w oczy, wstydził się go, nie mógł się też pochwalić przed kolegami, że korzysta z Internetu. Wymówki pod adresem ojca, kłótnie, pretensje... aż do absolutnej wrogości. Przykra sprawa dla rodziciela, który przecież podjął budowę z myślą o synu, o córce, by w przyszłości mieli własne, przyzwoite lokum. W efekcie czarna niewdzięczność.
 Nic nowego proszę pana, że dzieci potrafią nam sprawiać niemiłe niespodzianki i mają inne poglądy na wiele spraw niż rodzice. Jednak ten przypadek wcale nie upoważnia do stwierdzenia, że pokolenie kilkunastolatków jest niewiele warte i tylko gadżety cywilizacyjne ma w głowie, a swoje marzenia sprowadza do drogich, szybkich samochodów. Proszę rozejrzeć się dokoła. Zdecydowana większość młodzieży chce się uczyć w szkołach średnich, a później podjąć studia. Oni doskonale zdają sobie sprawę, że bez wykształcenia, bez solidnego wykształcenia, bez znajomości obcych języków niewiele osiągną w życiu. Minęły czasy, gdy budka z napojami chłodzącymi i drobny handelek pozwalały na dostatnie życie. Budowanie przyszłości wymaga dzisiaj mocnych podstaw. Nie znaczy to jednak wcale, że tym uczącym się, kształcącym nie podobają się nowoczesne samochody, że nie uwodzi ich nowoczesna cywilizacja. Nie znaczy to również, że chcą spędzić życie w przyczepach kempingowych, a nie we własnym mieszkaniu lub domu. Obaj panowie - ojciec i syn - musieli popełnić jakiś błąd. Nić porozumienia została zerwana nie przez budowę domu, lecz z innych przyczyn. A może budowa tak pochłonęła ojca, że nie znalazł chwili czasu na poważną rozmowę z synem? W okresie budowy jedynym tematem były kwestie, które nie interesowały syna. Stąd konflikt, stąd bunt chłopca.
 Jak to naprawić? Cierpliwością, wyrozumiałością i partnerską rozmową. Lepszej rady nie ma.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie