Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Do(m) Oramusa czy Bieli?

PS
Marek Oramus, znany myślenicki pisarz science fiction, pracuje nad nową książką. Nie będzie to powieść, ale praca krytyczna poświęcona osobie i twórczości najwybitniejszego polskiego autora fantastyki - Stanisława Lema. W książce znajdzie się także wątek myślenicki.

Nikt taki tu nie mieszka, czyli…

   - Zawsze chciałem napisać coś o Lemie ponieważ jestem wielkim, choć nie bezkrytycznym, zwolennikiem jego pisarstwa. Nie chciałem wszakże, aby była to rzecz pisana na kolanach, jak wszystkie dotychczasowe analizy. Lem jest bowiem jak góra przytłaczająca krytyków. Wszystkim wydaje się, że pisać można o nim tylko hagiograficznie. Ja postanowiłem trochę inaczej - mówi pisarz. Książka ma być zatem zbiorem tekstów o Lemie i mieć charakter popularny, miejscami dowcipny, a nawet anegdotyczny. Oprócz szkiców, felietonów i recenzji pisanych w sposób atrakcyjny, będzie zawierać dwa wywiady z Lemem. Twórca porusza w nich problemy, o jakich nie wspominał nigdzie indziej (np. w wywiadzie opublikowanym w "Playboyu" Lem otwarcie mówi o seksie na statkach kosmicznych). Na część krytycznoliteracką złoży się większy szkic pt. "Bogowie Lema" (taki byłby też tytuł całego tomu) napisany przez Oramusa do grudniowego numeru miesięcznika "Fronda" poświęconego w całości fantastyce metafizycznej. Oramus dokonał w nim analizy stosunku twórcy do fenomenu Boga w różnych okresach jego pisarstwa. W rozdziale "Samotność długodystansowca" znajdzie się natomiast omówienie fobii dręczących pisarza i znajdujących swe odbicie w jego twórczości. Nie zabraknie oczywistego chyba tekstu pt. "Komputery u Lema". W tomie znajdą się także recenzje książek Stanisława Lema zamieszczane przez Marka Oramusa w miesięczniku "Nowa Fantastyka" w słynnym cyklu "Piąte piwo" (m.in. "Lube zgliszcza", "Fallus nad Ewaną", "Trzech docentów nad galaretą", "Twardzi mężczyźni w wesołym miasteczku"). Ponadto autor zamierza uwzględnić recenzje pisane przy okazji ukazywania się kolejnych tomów "Dzieł zebranych" Stanisława Lema przygotowywanych przez krakowskie Wydawnictwo Literackie. - Gdy zaczęły się ukazywać, postanowiłem przeczytać je na nowo. Taka lektura jest bowiem zupełnie inna od tej pierwszej sprzed lat. Tak powstał cykl recenzji pt. "Lem czytany na nowo", z którego wybór znajdzie się w projektowanym tomie - wyjaśnia pisarz. Jako właściwe uzupełnienie trafi tam także podsumowanie owych dzieł zebranych, a także analiza tego, co pisarzowi najbardziej udało w jego prognozowaniu przyszłości, a co raczej się nie sprawdziło. Niewątpliwą atrakcją dla wszystkich lemologów i miłośników Mistrza będą dwa sensacyjne wręcz wywiady - z jego amerykańskim tłumaczem Michaelem Kandelem oraz wiedeńskim agentem na kraje niemieckojęzyczne (gdzie sprzedało się ok. 7 mln egzemplarzy książek Lema) Franzem Rottensteinerem, wydawcą pisma krytycznoliterackiego poświęconego socjologii i krytyce SF "Quaber Merkur". Z obydwoma Stanisław Lem popadł z czasem w konflikt. Wywiady nie będą jednak dotyczyć konfliktów, ale stosunku obu panów do twórczości polskiego pisarza. - Zapytałem ich o to, jak trafili na Lema, co się im spodobało w jego pisarstwie, co ich zachwyciło - mówi Oramus. Swoistymi aneksami literackimi będą wiersz na jubileusz 80-lecia Lema, napisany przez Oramusa przy użyciu samych neologizmów (i nigdy nie wygłoszony), oraz głośne swego czasu opowiadanie "Miejsce na Ziemi", będące rozwinięciem wątków powieści Lema "Powrót z gwiazd". Tom będzie otwierał artykuł Marka Oramusa pt. "Moje spotkania z Lemem". To tam właśnie znalazł się wspomniany na wstępie wątek myślenicki. Pisze bowiem Oramus: "Pewnego razu Stanisław Lem przejeżdżał przez Myślenice, zatrzymał się i zagadnął miejscowego przechodnia: - Panie, jak tu trafić do takiego pisarza science fiction, który nazywa się Oramus? Nagabnięty zwrócił ku niemu nieprzytomne spojrzenie. - Nikt taki tu nie mieszka - oświadczył stanowczo. - Ale do pana Bieli - to tam (Emil Biela jest znanym pisarzem myślenickim - red.). Lem, nie dając za wygraną, zaczepił następnego i ponowił pytanie. - Oramus? Nie słyszałem. Na pewno myśli pan o panu Bieli. Do niego - o, tamtędy. Otrzymawszy jeszcze raz czy drugi analogiczne odpowiedzi, Lem zniechęcił się, wsiadł do auta i odjechał. Tak oto utraciłem być może jedyną sposobność przyjęcia odwiedzin autora "Edenu"…
   - Projektowany tom nie będzie systematyczną monografią, ale zbiorem recenzji, felietonów i przyczynków, bo tak się teraz o Lemie pisze. Nie powstała na razie żadna poważna książka monograficzna o tym twórcy. Nawet prof. Jerzy Jarzębski z UJ, mający opinię naukowego guru od Lema, pisze przyczynki. Wszyscy tak piszą, bo i sam Lem uprawia teraz taką właśnie twórczość - mówi Marek Oramus.
    Tekst i fot.:(PS)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski