reklama

Dom Polski

RedakcjaZaktualizowano 
Po 7,5 mln koron zapłacić muszą dwaj byli liderzy Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego w Republice Czeskiej za utracenie hotelu "Piast" w Czeskim Cieszynie, zakupionego na początku lat 90. ze środków przekazanych przez polski rząd. Jerzy Czap, były prezes PZKO, oraz Bohdan Suchanek, były dyrektor biura związku, zostali również skazani przez sąd w Karwinie na dwa lata więzienia w zawieszeniu na trzy i zakaz pełnienia funkcji menedżerskich przez cztery lata. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.

Adam Molenda

   
   Na Zaolziu głośno jest o prowizji od "pożyczki" finansowej, która okazała się naprawdę sprzedażą gmachu, będącego symbolem polskości Zaolzia.
   - Oczywiście, złożyłem odwołanie od werdyktu - powiedział nam Jerzy Czap, dziś emeryt. - Jestem niewinny, działałem w dobrej wierze. Zostałem wprowadzony w błąd przez prawników naszego kontrahenta. Nie zarobiłem na transakcji ani korony.
   Dotarcie do Bohdana Suchanka okazało się niemożliwe, bowiem zmienił telefony i nawet najbliżsi jego dotychczasowi współpracownicy nie wiedzą, gdzie jest i co robi.
   Werdykt, o którym mowa, to finał tylko jednego z wątków kryminalnych zaolziańskiej afery, dziejącej się w środowisku naszych rodaków żyjących w Czechach. O malwersacjach, związanych z hotelem "Piast" w Czeskim Cieszynie oraz hotelem "Dom Polski" w Ostrawie, pisaliśmy swego czasu, kiedy w tajemniczych okolicznościach doszło do ich przejęcia przez spółkę Teszinska Leasingowa Spolecznost (Cieszyńskie Towarzystwo Leasingowe), należącą do Stanisława Glety, czeskiego biznesmena o polskich korzeniach.
   Przypomnijmy, że "Piasta" wybudowały, jeszcze w austriackich czasach, polskie organizacje i spółdzielnie ze Śląska Cieszyńskiego. Przez kilkadziesiąt lat był ich siedzibą, potem przechodził różne koleje losu, dopóki w CSRS nie został znacjonalizowany. Szansa na jego odzyskanie pojawiła się na początku minionej dekady. Wtedy to, po rozmowach na szczeblu rządowym, Stowarzyszenie "Wspólnota Polska" w Warszawie przesłała PZKO prawie 270 tys. dolarów pochodzących z polskiego budżetu. Hotel, zarządzany nieudolnie przez zaolziańskich działaczy społecznych, brnął w długi i popadał w ruinę. W końcu PZKO zdecydowało się przeprowadzić gruntowną modernizację, która miała kosztować 11 mln koron. Działacze liczyli, iż sfinansują remont z dotacji, które co roku otrzymywali z Pragi. Niestety, w tym akurat czasie doszło w Czechach do zmiany sposobu finansowania mniejszości narodowych. Polega on na dotowaniu grantów, dotyczących konkretnych zdań, głównie w dziedzinie kultury. Skutek był taki, że PZKO otrzymało zaledwie 1/7 dotychczasowych środków, bez możliwości inwestowania w obiekty. Mimo to zarząd główny uparł się przeprowadzić modernizację "Piasta".
   Zwykłe banki uznały, iż PZKO nie dysponuje zdolnością kredytową, dlatego kierownictwo związku zwróciło się o pożyczkę do TLS. Warunki były paskarskie, pieniądze zostały bowiem pożyczone na pół roku, zaś odsetki za ten okres wynosiły 24 proc.! W przypadku przekroczenia terminu wzrastały do 72 proc., a jeśli kwota nie zostałaby spłacona, TLS miał przejąć "Piasta", i tak właśnie się stało.
   Przeprowadzona przez prokuraturę i służby fiskalne RC analiza dokumentów odkryła bezmiar kombinacji. Otóż, umowa kredytowa, zamiast słowa "zastaw", miała w nagłówku słowo: "sprzedaż". Część dokumentacji została antydatowana, niektórzy członkowie zarządu głównego twierdzą, że nigdy nie składali swoich podpisów...
   W czasie, kiedy związek zaczął mieć w sprawie "Piasta" nóż na gardle, do ratowania włączył się holding "Dom Polski" S A w Ostrawie. Była to potężna, jak się wydawało, spółka, z udziałem kapitałowym polskich banków, największych śląskich przedsiębiorstw, a nawet Portu Północnego. Kierownictwo holdingu również składało się z czołowych zaolziańskich działaczy. Dziś osoby obciążone odpowiedzialnością za utratę majątku różnie przedstawiają zdarzenia.
   - O zajęcie się kłopotami "Piasta" prosili nas nie tylko koledzy z Czeskiego Cieszyna, ale i przedstawiciele polskiego rządu, obiecując wszechstronną pomoc. Słowa nie dotrzymali - relacjonuje Józef Toboła, były prezes holdingu.
   "Dom Polski" S A wydzierżawił "Piasta", zobowiązując się do wykonania modernizacji. Niestety, holding sam zaczął mieć problemy finansowe. Podejrzewa się, że część pieniędzy pożyczonych na remont hotelu przeznaczono na nieudane inwestycje handlowe. W "Piaście" nie rozpoczęto żadnych robót, tymczasem termin zwrotu pożyczki zbliżał się nieuchronnie. W tej sytuacji zarząd holdingu zadeklarował TSL, że gwarantuje oddanie kredytu swoim najcenniejszym obiektem, czyli hotelem "Dom Polski" w Ostrawie. W zamian finansiści mieli zostawić w spokoju "Piasta". Brzmi to kuriozalnie, ale w umowie dotyczącej "Domu Polskiego" zapomniano wspomnieć o "Piaście". W efekcie Stanisław Gleta jest dziś formalnym właścicielem dwóch hoteli, które niegdyś należały do mniejszości polskiej...
   PZKO tymczasem ma dalej... nóż na gardle. Musi zapłacić czeskiemu fiskusowi 2 mln koron podatku od... sprzedaży "Piasta" (kłania się to słowo w umowie).
   - Część kwoty wpłaciliśmy, resztę chcemy uzyskać, sprzedając nasz ośrodek szkolno-wypoczynkowy w Kosarzyskach - informuje Zygmunt Stopa, obecny prezes PZKO.
   Związek ma kłopoty z jedną jeszcze umową, tą z polskim rządem, na mocy której otrzymał niegdyś paręset tysięcy dolarów na zakup "Piasta". Przewiduje ona, że jeśliby kiedykolwiek, w jakikolwiek sposób hotel został utracony, Zaolziacy muszą zwrócić pieniądze.
   - Poprosiliśmy PZKO, aby w interesie polskiego podatnika ustanowili hipoteki dwóch gmachów w Czeskim Cieszynie, na ulicach: Bożka i Strzelniczej, na rzecz "Wspólnoty Polskiej" w Warszawie. Nie możemy doczekać się odpowiedzi... - mówi Andrzej Chodkiewicz, dyrektor stowarzyszenia.
   Nowy zarząd holdingu "Dom Polski" nie prowadzi już dziś działalności gospodarczej, zajmując się wyłącznie porządkowaniem bałaganu po kolosie, który, jak się okazało, stał na glinianych nogach. Wynikają coraz to nowe, zaskakujące okoliczności.
   - Jakiś czas temu ze zdumieniem zauważyliśmy, że część indywidualnych udziałowców w panicznym tempie wyzbywa się akcji - relacjonuje Andrzej Wacławik, nowy prezes spółki. - Okazało się, że to dlatego, iż holding wymieniono publicznie jako jednego z 200 kontrahentów sprawców największej afery paliwowej w Czechach.
   Dodajmy, iż pośrednim skutkiem tejże afery były, znalezione niedawno na tzw. Zaporze Orlickiej, zwłoki biznesmenów, umieszczone w beczkach wypełnionych kwasem solnym.

60 Sekund Biznesu: Wyczerpuje się imigracja ukraińska

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3