Dorastała w biedzie w Kolumbii, dziś "jej" łazik bada powierzchnię Czerwonej Planety

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski
HANDOUT/AFP/East News
Historia wychowanej w biedzie Diany Trujillo z Kolumbii, to opowieść o spełnieniu się amerykańskiego snu. Dzięki uporowi kieruje dziś ważnym programem amerykańskiej agencji NASA.

Jako dziecko dorastające w Cali w Kolumbii Diana Trujillo, leżąc na trawie, spoglądała w niebo usiane gwiazdami i myślała sobie: "Tam musi by coś lepszego niż to, co mamy na ziemi".

Niedawno miała okazję przekonać się, czy tak się stało, kiedy „jej” łazik Perseverance wysłany przez amerykańską agencję kosmiczną NASA, w której odpowiada za ważny fragment tej misji, z powodzeniem wylądował na Marsie.

W jednym z wywiadów mówiła, że dorastała z myślą, iż kobieta powinna opiekować się mężczyznami w swojej rodzinie i że jej matka porzuciła szkołę medyczną, kiedy poznała ojca Trujillo i zaszła w ciążę.

Dorastała w nędzy

Moi rodzice rozwiedli się, gdy miałam 12 lat. Po tym, jak to się stało, jej świat runął, okazało się, że nie miała nic. Dosłownie nic. Żadnych pieniędzy. Nie mieliśmy nawet na jedzenie. Gotowałyśmy sobie jajko i przecinaliśmy je na pół i to był nasz cały obiad - mówiła. Pamiętam, jak kładłam się w trudnych dla mnie chwilach na trawie i patrzyłam w niebo, myśląc, że musi być tam coś lepszego niż to, co otacza mnie i moją mamę. Na przykład inne gatunki, które traktują siebie lepiej niż ludzie na ziemi.

Urodziła się i wychowała w Kolumbii, w kraju w którym panowała przemoc, więc dla niej patrzenie w niebo i gwiazdy było bezpiecznym azylem.

- Jako dziewczynka widziałam, jak kobiety w mojej rodzinie szybko się poddają. Widziałam jak się łamią, ulegają i postanowiłam być inna. To dało mi wytrwałość, której tak bardzo potrzebowałam, aby powiedzieć: "nie zamierzam rezygnować ze swoich marzeń" - mówiła w kolejnym wywiadzie. - Chcę być tam, spoglądając wstecz i pokazując mojej rodzinie, że kobiety znają swoją wartość, że są ważne.

Gdy skończyła 17 lat i nie znała słowa po angielsku, poleciała do Miami na Florydę z 300 dolarami w kieszeni, aby zacząć żyć tak, jak chciała. Aby uczyć się, sprzątała mieszkania, imała się innych zajęć. Była zdana tylko na siebie. Musiała się wyżywić i zapewnić sobie dach nad głową. I drzemały w niej ambicje pokonania niemożności, którymi przesiąknięte były kobiety w jej kraju.

Poszła do szkoły średniej, nauka szła jej dobrze, ale nie chciała na tym poprzestać, jej głowę wypełniały marzenia o gwiazdach, w które tak łapczywie się jako młoda dziewczyna wpatrywała w rodzinnym Cali. Często słyszała, jak miejscowi ludzie mówili: "niebo jest granicą". Ale niektórzy decydują się na pogoń za marzeniami daleko poza wszelkie granice. Jedną z takich osób jest Diana Trujillo, dziś inżynier lotnictwa w NASA.

Postawiła na… kosmos

Wymyśliła sobie, że pójdzie na wyższą uczelnię, na University of Florida. Tylko jaki kierunek obrać, myślała. Gdy starała się dotrzeć do dziekana, zobaczyła magazyn, w którym dostrzegła zdjęcia kobiet-astronautek, promu kosmicznego i Ziemi - i wtedy wybrała inżynierię lotniczą. Tak, to będzie moja specjalizacja, postanowiła dziewczyna z Kolumbii.

Przeraziła się jednak widząc, że kolejka tych, którzy chcieli zapisać się na ten sam kierunek była bardzo duża. Ci ludzie nie mówili po hiszpańsku ani nie wyglądali na Latynosów, a na dodatek ona była jedną z nielicznych kobiet w tej kolejce. - To było przerażające, bo stoisz w długiej kolejce i po każdym kroku kołacze ci w głowie myśl w stylu: "Nie powinno cię tu być… dlaczego tu jesteś" – wspominała.

Kiedy była na ostatnim roku studiów, złożyła podanie do Akademii NASA. Była pierwszą latynoską imigrantką, która dołączyła do programu, który szykował plany badania Marsa. W tym samym roku NASA zatrudniła ją, a w 2009 roku została inżynierem systemów telekomunikacyjnych dla Mars Curiosity Rover, który z powodzeniem wylądował na Marsie w 2012 roku.

Łazik Perseverance nadaje z Marsa. Zobacz pierwsze nagrania ...

Teraz, jako członek Laboratorium Napędu Odrzutowego NASA, Trujillo nie tylko udowadnia swoją wartość, ponieważ jej ciężka praca pomogła stworzyć ramię robota, którego łazik używa do zbierania próbek skał na Marsie. Próbki pomogą naukowcom w lepszym zrozumieniu terenu i tego, czy kiedykolwiek istniało w nim życie.

Doszła do takiej pozycji dzięki ogromnemu uporowi.

- Wszystko, co szło po mojej myśli, postrzegałam jako okazję. Nie traktowałam tego jako: "Nie mogę uwierzyć, że wykonuję tę pracę w nocy", wspominając sprzątanie mieszkań. Lub: "Nie mogę uwierzyć, że porządkuję komuś łazienkę w tej chwili". To było bardziej jak: Cieszę się, że mam pracę, że mogę kupić sobie jedzenie i zapewnić sobie spanie. Wszystkie te rzeczy nawet dzisiaj pomagają mi spojrzeć na życie inaczej. Widzę je coraz wyraźniej, bo z każdą chwilą potrzebuję być obecna, ponieważ każdy przypadek ma dla mnie znaczenie.

On jednak wylądował!

Kiedy łazik Perseverance z powodzeniem wylądował na Marsie, inżynier lotnictwa Diana Trujillo, która jest dyrektorem lotów podczas misji, powiedziała CBS News, że zajęło jej trochę czasu, nim zrozumiała, że przybył w końcu na Czerwoną Planetę. - Myślałam najpierw tak: "Co się dzieje". Potem, gdy zaczęły pojawiać się pierwsze zdjęcia i filmy z Perseverance, stało się to rzeczywistością.

Lądowanie było tylko początkiem pobytu łazika na Marsie, ale do odegrania roli szefa w historycznej misji odnalezienia tam życia było przygotowywane dla Trujillo przez dziesięciolecia.

- Zrozumienie, czy jesteśmy sami we wszechświecie, jest ostatecznym pytaniem - powiedziała. - Mam nadzieję, że po roku misji łazika będziemy mogli odpowiedzieć na to pytanie.

Dodaje, że jej doświadczenie jako imigrantki motywuje ją do dawania z siebie wszystkiego, co najlepsze, zwłaszcza że pochodzi z kraju o ograniczonych możliwościach.

Jednym z powodów, dla których chciała tak bardzo dostać się do NASA, było udowodnienie, że członkowie jej rodziny się mylili. - Chciałam bardzo, aby zwłaszcza mężczyźni z mojej rodziny uznali, że kobiety są wartościowe. I udowodniła to. W całej karierze towarzyszył jej podobny motyw: będzie jednym z nielicznych Latynosów zajmujących się nauką. Teraz wie, że kiedy pracuje jako jeden z dyrektorów lotów w NASA, gdy kierowała marsjańskim łazikiem, reprezentuje więcej niż tylko siebie.

"Reprezentuję mój kraj, moją kulturę"

- Wiem, że nie jestem tam sama. Każdą rzeczą, którą robię, reprezentuję swój kraj, swoją kulturę, swoje dziedzictwo, moich ludzi i za każdym razem muszę dawać z siebie wszystko - mówiła. - Mogę podkreślać i wzmacniać swoją kulturę i te kraje, w których mówi się po hiszpańsku, wysyłając wszystkim wiadomość, że jesteśmy tutaj, jesteśmy obecni - dodała.

Według Fundacji Badań Studentów Latynosów stanowią oni tylko 8 procent pracowników agencji, w której Trujillo pracuje - z czego Latynoski stanowią 2 procent. Trujillo uważa, że sposobem na rozbicie szklanego sufitu jest posiadanie większej liczby wzorców do naśladowania. To wpłynęło na jej decyzję o byciu gospodarzem pierwszej w historii NASA audycji w języku hiszpańskim z lądowania łazika na Czerwonej Planecie.

Program nosił nazwę „Juntos perseveramos” (Razem wytrwamy) i dał 2,5 miliona wyświetleń w YouTube. Program zwrócił nawet uwagę jej rodaczki i światowej sławy piosenkarki Shakiry.

- Każdy powinien zobaczyć lądowanie tego łazika, a przede wszystkim ciotki, matki, ojcowie i wujkowie z mojego kraju. Żeby mogli zwrócić się do młodszego pokolenia i powiedzieć mu: możecie zrobić to, co zrobiłam ja.

- Kiedyś sprzątałam obcym ludziom mieszkania, dziś chcę się dowiedzieć, czy jest życie na Czerwonej Planecie – mówiła niedawno Diana Trujillo, pierwsza imigrantka pochodzenia latynoskiego, której Akademia NASA otworzyła drzwi i która szefowała grupą specjalistów odpowiedzialnych za stworzenie jednego z najważniejszych elementów łazika Perseverance, jego ramienia do
pobierania próbek Czerwonej Planety.

Coraz więcej cudzoziemców zgłoszonych do ubezpieczeń

Wideo

Materiał oryginalny: Dorastała w biedzie w Kolumbii, dziś "jej" łazik bada powierzchnię Czerwonej Planety - Polska Times

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
krowa na balkonie !

Jakieś żałosne pierdu-srraju, z cyklu, że niby kobieto-podobne tez mogą.Cytaty " jej łazik będzie badał marsa", "jako członek labolatorium...","ramię łazika, za które odpowiadała bedzie...". Proponuję wziąć do składu zespołu naukowców szympansa z ZOO, odpowiedzialnego za zjadanie bananów. Udowodnicie od razu, ze szympansy tez mogą.

G
Gość

"Wszystko, co szło po mojej myśli, postrzegałam jako okazję. Nie traktowałam tego jako: "Nie mogę uwierzyć, że wykonuję tę pracę w nocy"," ehhh, "I saw everything coming my way as an opportunity,..." - raczej, wszystko co mi się wydarzało na mojej drodze traktowałam jako okazję....

Dodaj ogłoszenie