Dorn: BOR nie jest w najlepszym stanie, a wiarygodność ministra Błaszczaka jest bardzo niska

Agaton Koziński, Twitter: @AgatonKozinski
Dorn: W polskich instytucjach ciągle działa zasada: jakoś to będzie
Dorn: W polskich instytucjach ciągle działa zasada: jakoś to będzie Grzegorz Jakubowski
W Polsce nie dość, że jest problem z przestrzeganiem procedur, to jeszcze każde zdarzenie służy do robienia polityki - mówi Ludwik Dorn, były marszałek Sejmu, wicepremier, minister spraw wewnętrznych i administracji

gazetakrakowska.pl/x-news

Po raz kolejny w ciągu ostatnich miesięcy doszło do zdarzenia w czasie transportu najważniejszych osób w państwie, wypadek w Oświęcimiu wpisuje się w ciąg podobnych zdarzeń. Mamy poważny problem z BOR-em?
Na pewno BOR nie jest w najlepszym stanie - ale nie wiem, czy akurat wypadek w Oświęcimiu należy traktować jako dowód na to. Już bardziej można go uznać za dowód na to, że wiarygodność ministra Błaszczaka jest skrajnie niska. Gdyby bowiem zdarzenie w Oświęcimiu miało wyglądać tak, jak on i podległe mu służby o tym informują, to wszystko byłoby w porządku.

W porządku na pewno nie było, bo samochód z panią premier wylądował na drzewie. Można było tego uniknąć?
W takich sytuacjach pojawia się pytanie o procedury. Rozwiązań jest kilka. Można uznać, że kolumnie z szefową rządu zawsze towarzyszy policja, która na motocyklach zabezpiecza drogi boczne i inne auta jadące drogą - ale taka sytuacja budziłaby, i słusznie, krytyczne reakcje. Inne rozwiązanie to kolumna niewielka, taka jak teraz.

CZYTAJ TAKŻE: POLITYCZNA BURZA PO WYPADKU SZYDŁO W OŚWIĘCIMIU. SAKIEWICZ: MYŚLĘ, ŻE KOLEJNY ATAK BĘDZIE ZE ŚRODKA

Która z kolei okazała się niewystarczająco zabezpieczona.
Po raz kolejny wraca kwestia procedur. Nie wiemy, jakie obowiązywały kierowcę prowadzącego auto Beaty Szydło. Być może miał on za zadanie unikać jakichkolwiek kolizji z innymi pojazdami, nawet tak małymi jak seicento, obawiając się, że to może być samochód-pułapka. Jeśli tak, to zareagował prawidłowo.

I wjechał w drzewo.
Wykonał manewr obronny, omijając auto, które było potencjalnym zagrożeniem - i w konsekwencji wylądował na drzewie. Równie dobrze mógł skończył w rowie, pół metra od tego drzewa. W tym przypadku kwestia procedur budzi największe wątpliwości. Na pewno najwyższym priorytetem funkcjonariusz BOR powinno być dobro osoby ochranianej. Wiadomo, że zderzenie boczne z małym samochodem jest mniej niebezpieczne niż zderzenie z drzewem. Na marginesie, drzewo to najgorszy obiekt, w jaki można uderzyć, bo ono się w ogóle nie ugina. Nawet betonowy słup jest bardziej bezpieczny. Ale być może był szkolony do tego, by unikać jakichkolwiek kolizji z innymi pojazdami. W tej sytuacji on nie miał czasu myśleć. Zareagował instynktownie - zgodnie z procedurami, których go uczono.

Pan ma na swoim koncie kilkanaście tysięcy kilometrów podróży w ochronie BOR. Czy tego typu zdarzenia, jakie mieliśmy ostatnio, Panu też się zdarzały?
Zawsze należy różnicować, bo każda sytuacja jest inna. To, że pękła opona w samochodzie prezydenta, wskazuje na błąd BOR-u, bo opona była „drugiej świeżości”. Ale to, że gumę złapał wicepremier Gowin, nie wskazuje na jakiś błąd. Ja też, będąc ministrem spraw wewnętrznych, miałem taką sytuację.

Był Pan też wtedy zwierzchnikiem BOR-u.
Zwierzchnikiem szefa BOR-u. Ale z tamtej sytuacji nie robiłem żadnej sprawy, wiadomo, shit happens. Natomiast wracając do wypadku w Oświęcimiu. Po nim dyskusja rozwinęła się, czy auto pani premier miało włączone syreny, czy nie. Tyle, że takie stawianie sprawy jest błędem.

Dlaczego?
Bo samochody uprzywilejowane z definicji nie jeżdżą cały czas z sygnałem dźwiękowym. Uruchamiają go tylko wtedy, gdy jest to konieczne, na przykład muszą przebić się przez korek. Poza tym stosuje się sygnały świetlne. Z wyjącym kogutem zwyczajnie bowiem nie da się za długo jeździć. Przecież w takim pojeździe nie dałoby się wytrzymać. Proszę sobie wyobrazić trzy godziny z takim dudnieniem - przecież to by przekraczało normy zdrowotne. Dlatego dźwięk się włącza tylko wtedy, gdy jest taka potrzeba. Oddzielna sprawa, że tego, jak z sygnałami dźwiękowymi i świetlnymi było, pewnie się nie dowiemy - bo wiarygodność służb i ministra Błaszczaka jest niska.

Największe kontrowersje budzi prędkość, z jaką jechali - auto mocno wbiło się w drzewo, co sugeruje, że jechało szybciej niż 50-60 km/h, o czym mówi policja.
Wiem, że teraz w Polsce każdy jest ekspertem od wypadków samochodowych, ale ja nie zamierzam się do tego odnosić. Po prostu się na tym nie znam. Wiem natomiast, że drzewo to najgorsza przeszkoda, w jaką można trafić.

Wróćmy więc do BOR-u. Gdzie tkwi problem, że dochodzi do tylu zdarzeń w sytuacjach, gdy on musi dbać o bezpieczeństwo?
Generalnie mamy problem ze szczególnym usytuowaniem tej służby. Jej zadaniem jest ochraniać najważniejsze osoby - i pojawia się problem z wpływem najważniejszych osób na agentów ochrony. Spotkałem się z tym osobiście, bo miałem na głowie prezydenta Lecha Kaczyńskiego i premiera Jarosława Kaczyńskiego, którzy uważali, że oni się najważniejsi i nikt im nie będzie mówił, co mają robić. Dlatego w pewnym momencie musiałem odsunąć ówczesnego szefa BOR płk. Damiana Jakubowskiego, choć on chciał wprowadzać porządek - wiedziałem, że odwołuję go niesłusznie, ale nie chciałem umierać za szefa BOR-u, dopiero, gdy pojawił się spór o szefa Centralnego Biura Śledczego policji, rzuciłem papierami, to było moje „non possumus”.
Na ile ryzykowna jest ta seria zdarzeń z udziałem polskich VIP-ów w ostatnich miesiącach? Każde z nich wywołuje gigantyczną dyskusję czysto polityczną. Czy to nie wystawia nas na ryzyko zagrożenia hybrydowego?
Nie ma proszku, który by pozwolił uleczyć obecny konflikt polityczny. Przede wszystkim inaczej te sprawy powinien prowadzić minister spraw wewnętrznych.

Inaczej, czyli jak?
Zamiast mówić o tym, że wobec władzy stosowano przemoc w postaci rzucania się pod auta wyjeżdżające z Sejmu w tempie 3 km/h, powinien podkreślać, że rozumie wątpliwości i zaniepokojenie sytuacją - i dodać, że sprawę będą mogli wyjaśnić posłowie na specjalnej podkomisji sejmowej na posiedzeniu niejawnym. Takie posiedzenie musiałoby być tajne, gdyż byłaby na nim mowa o procedurach związanych z bezpieczeństwem. Ale w ten sposób można by wyjaśnić, czy zastosowano właściwie procedury w Oświęcimiu. Tak by wyglądało rozwiązanie sprawy „po Bożemu”. Ale dziś w Polsce rozwiązanie jakiegokolwiek konfliktu „po Bożemu” to marzenie ściętej głowy.

CZYTAJ TAKŻE: WPADKI I WYPADKI BOR PRZY OCHRONIE NAJWAŻNIEJSZYCH URZĘDNIKÓW

Tomasz Mann mówił, że wszystko jest polityką. Ale czy na wszystkim tę politykę warto robić?
A jak było w przypadku katastrofy smoleńskiej? Nie ma żadnych dowodów na to, że to był zamach, ale jest mnóstwo dowodów na to, że w różnych instytucjach państwa panował potworny bałagan. Pęknięta opona w limuzynie prezydenckiej także to potwierdziła, w tym przypadku rażąco nie dopilnowano procedur - nie dość, że opona była stara, to jeszcze jechano na niej za szybko. Ale każdy z tych przypadków służył do robienia na nim polityki.

Dlaczego jest tyle problemów z procedurami? Dlaczego tak łatwo przychodzi ich łamanie?
Ciągle obowiązuje zasada: jakoś to będzie.

Nawet po katastrofie smoleńskiej?
Tak. I mówię to ze świadomością, jak przygnębiająco to brzmi.

Teraz rząd chce to zmienić, likwidując BOR i tworząc w to miejsce nową jednostkę. Słusznie?
Obóz władzy twierdzi, że w przypadku oświęcimskim wszystko było w porządku, a zaraz dodaje, że ciągle musi sprzątać po Marianie Janickim. Żeby nie było wątpliwości - jest po czym sprzątać. Przecież zastępca Janickiego Paweł Bielawny został skazany, a trudno uznać, że wszystko działo się bez wiedzy jego zwierzchnika. Ale jednocześnie banialuki o nowej służbie, jakie opowiadał wiceminister spraw wewnętrzny Jarosław Zieliński, podnoszą mi włosy na mojej osiwiałej głowie.

Co było tak porażające?
On powiedział na przykład, że nowa służba powinna mieć uprawnienia operacyjno-rozpoznawcze. Jedyną służbą ochrony w obszarze euroatlantyckim, które takie ma, jest Secret Service w USA - ale tylko ze względów historycznych, w XIX wieku powstała do walki z fałszowaniem pieniędzy, dopiero później dorzucono jej zadania ochronne. Tak naprawdę jednostki zajmujące się ochroną najważniejszych osób takich kompetencji nie potrzebuje. W innych krajach jednostki ochraniające VIP-ów funkcjonują zwykle w ramach policji, nie mają dodatkowych uprawnień, tymczasem minister Zieliński chciałby uczynić z nowej jednostki oddzielny organ administracyjny. Poza tym on chce rozszerzyć jej zadania o ochronę ministerstw.

Co w tym złego?
Jaki jest sens tak bardzo rozszerzać jej kompetencje? Dziś zajmują się tym firmy ochroniarski i to wystarczy. BOR i tak ma problem, bo ochrania obiekty rządowe i prezydenckie, choćby pałacyk w Wiśle. Jaki to ma sens? Tylko niepotrzebnie rozprasza siły tej służby i podnosi koszty.

Rozumiem, że popiera Pan pomysł zmian w BOR, ale nie podobają się Panu propozycje resortu?
Tak. One są poza granicami jakiejkolwiek rozumności. Jeśli zaczną to realizować, to tylko rozłożą jeszcze bardziej obecny BOR, a niczego lepszego nie stworzą. Wiem, że ta sprawa jest arcytrudna - ale burząc to, co jest, jej się nie naprawi.

Wideo

Materiał oryginalny: Dorn: BOR nie jest w najlepszym stanie, a wiarygodność ministra Błaszczaka jest bardzo niska - Polska Times

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
krakowianin

O ile tamta ekipa kończyła swe rządy arogancją i nadęciem, o tyle obecna od nich zaczęła. Schemat - to zwroty - dla polek i polaków, tylko ze względu na dobro kraju itp. Takie słowa - klucze, bo naród to kupi.
Efekty- jeszcze większa arogancja wobec nas- jak rozumiem gorszego sortu narodu, wprowadzanie ustaw
pisanych na kolanach, zmiany dla samych faktów zmian - a to prowadzi do bałaganu, destrukcji struktur państwowych. Resort MSWiA stanowi kolejny przykład postawienia wiernego mądrali na stołku
ale bez żadnej wiedzy i chęci nauki - o wie lepiej od zawsze. To mamy efekty - nie dziwi nic. Dymisja !!!

A
AS

CZY ZNAJDZIE SIĘ 5 SŁOWNIE PIĘĆ OSÓB CO WIERZĄ TEMU CYMBAŁOWI?

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Dorn: BOR nie jest w najlepszym stanie, a wiarygodność ministra Błaszczaka jest bardzo niska

G
Gość

Żadna !

Dodaj ogłoszenie