Dorożkarze zignorowali zakaz postoju?

Marzena Rogozik
Marzena Rogozik
Jeszcze dzień przed wprowadzeniem zakazu postoju na Rynku Głównym konie stały tu w pełnym słońcu
Jeszcze dzień przed wprowadzeniem zakazu postoju na Rynku Głównym konie stały tu w pełnym słońcu Andrzej Banaś
Kontrowersje. Obrońcy zwierząt: doszło do złamania postanowienia Urzędu Miasta i konie męczyły się w słońcu. Urzędnicy: aktywiści... źle zrozumieli zakaz.

Krakowskie Stowarzyszenie Obrony Zwierząt alarmuje, że dorożkarze, mimo apeli Urzędu Miasta, podczas największych upałów „polowali” na turystów. A konie, jak twierdzą, stały w pełnym słońcu na płycie Rynku Głównego, choć magistrat dokładnie tydzień temu zakazał tam postoju w godz. 10-20 aż do odwołania. Zakaz cofnięto dopiero wczoraj, gdy temperatura znacznie spadła.

Obrońcy zwierząt twierdzą, że sygnały o tym, że zakaz wydany przez miejskich urzędników nie jest przestrzegany, dostawali już w ubiegłym tygodniu. Sami postanowili to zweryfikować w sobotę ok. godz. 19.

- Przewidywaliśmy, że pomysł magistratu się nie sprawdzi, bo postanowienie zawierało jedynie szereg zaleceń. Zakaz dotyczył tylko postoju na płycie Rynku Gł. - zauważa Agnieszka Wypych, przewodnicząca Krakowskiego Stowarzyszenia Obrony Zwierząt, które chce całkowitego zakazu dorożek w mieście.

Okazało się, że właściciele koni nie chcieli rezygnować z dochodowego biznesu. Od godz. 19 do 19.45, choć nie mieli prawa postoju na Rynku Głównym, według relacji obrońców zwierząt kompletnie tego nie przestrzegali. - To nas bardzo zbulwersowało - przyznaje Agnieszka Wypych. - Jedni stali bezczelnie i zapraszali klientów, inni obchodzili zakaz i wolniutko jadąc przez Rynek, zachęcali turystów do przejażdżki - komentuje.

W tym czasie termometr na Sukiennicach, mimo że było po godz. 19, wskazywał w cieniu 31 stopni Celsjusza. - Odczuwalna temperatura była znacznie wyższa. Konie były umęczone, bo do dorożek wsiadało nawet po sześć osób i dwójka powożących - denerwuje się aktywistka. - Naszym zdaniem jest to kompletna kompromitacja władz miasta i dowód na to, że nie radzą sobie z problemem. A uprawiają propagandę sukcesu - ocenia.

Zaniepokojona sprawą jest też inna aktywistka Maria Amin, która, zanim wprowadzono zakaz, przygotowywała się do happenigu, by przekonać turystów do zaniechania przejażdżek w ekstremalnym upale. - Czuję się totalnie bezradna, bo skoro zalecenia magistratu nie są respektowane, co my możemy? - zastanawia się aktywistka. Mimo wszystko zamierza rozpocząć kampanię uświadamiającą turystów, że korzystają z przejażdżek w upale kosztem zdrowia koni.

Tymczasem miejscy urzędnicy i sami dorożkarze stanowczo zaprzeczają, że doszło do złamania zakazu. Tłumaczą, że obowiązywał on tylko dla postoju na Rynku Głównym (w godz. 10-20) i wtedy dorożkarze mieli korzystać z postojów zastępczych w cieniu. Zakaz nie dotyczył... jechania po Rynku. Magistrat tylko zalecił, by dorożkarze nie pracowali w okresie najwyższych temperatur. A jak twierdzą sami zainteresowani, zalecenie to nie zakaz. - Te oskarżenia to totalna bzdura - mówi Sara Partyka, prezes Stowarzyszenia Dorożkarzy Krakowskich. - Myślę, że zakaz miejski nie został zrozumiany. Nie staliśmy na Rynku, a od wtorku do piątku z własnej inicjatywy przyjeżdżaliśmy dopiero o godz. 17.30.

Potwierdza to też straż miejska. - Nie dostaliśmy żadnego sygnału, że obowiązujący podczas upałów zakaz był łamany - mówi Marek Anioł ze straży miejskiej. - Gdybyśmy zauważyli cokolwiek niepokojącego, na pewno byśmy zareagowali. Nieprawidłowości nie dostrzegli też urzędnicy z magistratu podczas kontroli 3 sierpnia.

Na krótkich filmikach zamieszczonych przez obrońców zwierząt widać dorożki jadące przez Rynek, ale są też migawki, jak stoją w miejscu. - Dorożkarze mogli wtedy korzystać z wodopoju lub wysadzać turystów, dlatego stali. Jeśli magistrat zechce przejrzeć monitoring i będą jakiekolwiek podejrzenia, że któryś dorożkarz jawnie złamał zakaz, na pewno wyciągniemy wobec niego konsekwencje - zapewnia Sara Partyka.

Choć wczoraj konie wróciły na Rynek, gdy temperatura znów drastycznie wzrośnie, zakaz postoju zostanie wprowadzony ponownie.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

L
LOS

Wszyscy ignoruja ,dlatego ze nie ma POlicji ,strazy z prawdziwego zdarzenia i wtedy jak trzeba to nie karza ,albo unikaja takich spraw jak ta ,jak busy itd.POlicja woli gonik i srogo karac turystow ktorzy zabladzili i wjechali do rynku i gdy chca wyjechac to moga zrobic bledy i wtedy pogon i kary,ale dla tych co w grupach lamia przepisy ,zachowuja sie jak ci pijacy,narkomani na plantach ,wtedy nie ma policji,nie ma kontroli.Wstyd ale taki mamy klimat i prawo do sprawiedliwosci

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3