MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Dostałeś mandat? To go teraz anuluj

Maciej Pietrzyk
Zdaniem twórcy serwisu anuluj-mandat.pl, zgodnie z prawem za zdjęcia z fotoradarów nie musimy płacić
Zdaniem twórcy serwisu anuluj-mandat.pl, zgodnie z prawem za zdjęcia z fotoradarów nie musimy płacić Paweł Miecznik
Kontrowersje. Rośnie popularność portalu, który za 30 złotych oferuje sposób na uniknięcie płacenia kary za zdjęcia z fotoradarów

"Proszę się zastanowić, czy wolicie być ofiarą jak osoba bezradna, naiwna lub zahukana niczym poddany, czy wolicie się bronić z godnością jak obywatel!" - w taki sposób portal anuluj-mandat.pl zachęca do walki z mandatami z fotoradarów.

- Zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego wysyłanie pism, w których musimy wskazać, kto kierował pojazdem, kiedy fotoradar zrobił zdjęcie, jest bezprawne. A skoro tak, to zamiast je wypełniać, a później płacić, możemy złożyć wniosek o umorzenie postępowania mandatowego - twierdzi Tomasz Parol, prawnik, twórca serwisu anuluj-mandat.pl.

Wzory wniosków o umorzenie mandatu można ściągnąć ze strony www.anuluj-mandat.pl. Koszt jednego to 30 złotych.

- Udostępniam wnioski, które można wykorzystać na każdym etapie postępowania. Zarówno w momencie, kiedy dostaniemy pierwsze wezwanie od straży miejskiej i Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego (GITD), jak i wówczas, kiedy nie wskażemy kierującego i sprawa trafi do sądu - mówi Tomasz Parol.

Twórca anuluj-mandat.pl zapewnia, że pobranie wniosków daje duże szanse na uniknięcie mandatów. - Dostajemy regularne sygnały od osób, które ściągnęły nasz wniosek. Aż 90 procent z nich uniknęło mandatu - przekonuje Parol. Nie chce jednak powiedzieć, ile osób pobrało pismo.

Czy wnioski o umorzenie postępowania mandatowego rzeczywiście są skuteczne? Maciej Wroński, specjalista ds. prawa drogowego ze Stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego przyznaje, że portal wykorzystuje luki prawne, które rzeczywiście mogą prowadzić do tego, że unikniemy kary.

Tłumaczy jednak, że nie chodzi o to, iż GITD nie ma prawa wystawić nam mandatu, ale że obecne przepisy mocno ograniczają mu możliwość wyegzekwowania zapłaty. Przykładowo, jeżeli odmówimy podania, kto kierował pojazdem w momencie zrobienia zdjęcia przez fotoradar, to GITD nie może wnieść sprawy do sądu. Aby sprawa była kontynuowana, Inspektorat musi ją przekazać policji. To często jednak trwa tak długo, że prowadzi do przedawnienia sprawy.

Maciej Wroński przyznaje, że istnieje wiele innych luk prawnych, które umożliwiają uniknięcie mandatu za zdjęcie z fotoradaru.

- Nasze prawo wciąż jest niedoskonałe w tym względzie. A rząd nie spieszy się, żeby to zmienić - mówi Wroński.

Nie chce podawać sposobów na uniknięcie płacenia mandatów, żeby nie zachęcać do tego innych. I dlatego też dziwi się działalności serwisu anuluj-mandat.pl.

- Nie rozumiem celu tej działalności. Jeżeli istnieją luki prawne, warto o nich mówić, żeby zostały usunięte. Nie widzę natomiast sensu pokazywać, jak takie luki wykorzystywać. W ten sposób pomagamy piratom drogowym w zabijaniu ludzi. To nie służy interesowi społecznemu - mówi "Dziennikowi Polskiemu" Maciej Wroński.

Tomasz Parol nie ukrywa, że jego działalność ma charakter czysto zarobkowy. - Stworzyłem wzory pism i jako prawnik chcę na tym po prostu zarobić - twierdzi.

Według niego fotoradary nie przyczyniają się do poprawy bezpieczeństwa na drodze, więc w swojej działalności nie dostrzega niczego złego.

Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym, które w GITD odpowiada za fotoradary, zaprzecza temu, że wnioski ze strony Tomasza Parola prowadzą do anulowania mandatów.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski