Dronem możesz dostarczyć książkę, dronem nawet podejrzysz sąsiadkę

Anna Przybyll
Drony – bezzałogowe statki powietrzne są sterowane zdalnie albo wykonują lot same
Drony – bezzałogowe statki powietrzne są sterowane zdalnie albo wykonują lot same
Udostępnij:
Latające statki bezzałogowe. Przebojem weszły na rynek. Jedne likwidują groźnych terrorystów, a inne dostarczają do naszych domów ciastka i książki. Jeszcze inne potrafią dostać się niepostrzeżenie do domu sąsiadów.

Mało kto podejrzewał, że drony rozpanoszą się w naszym życiu. Ale tak się stało. Te bezzałogowe statki powietrzne sterowane zdalnie lub wykonujące lot autonomicznie są dziś na każdym kroku.

Urządzenie to – wykorzys­tywane przede wszystkim do celów wojskowych – coraz częściej trafia pod strzechy. W internecie najprostszy dron można kupić i za 50 zł, ale... Za 1000 zł kupimy dobrą maszynę.

Z wojska do cywila

Drony na wyposażeniu armii służą głównie do lotów zwiadowczych i strzelania do terrorystów. Drony militarne mają skrzydła o długości kilkunastu metrów i są wyposażone w silnik.

Ich mniejszych kuzynów ważących poniżej 0,5 kg można kupić za kilkaset złotych. Steruje się nimi za pomocą smartfona, na który bezzałogowy robot przekazuje obraz rejestrowany przez wbudowaną kamerę. Modele dostępne w internecie mają baterię pozwalającą na mniej więcej kwadrans zabawy z nagrywaniem. Ceny cywilnych, nieprofesjonalnych dronów wahają się w granicach 50-2000 zł. Z ich pomocą można rejestrować piękne widoki, ale też podglądać sąsiadów lub szpiegować niewiernego małżonka.

Jak to zazwyczaj bywa, sprzęt militarny trafia w końcu do użytku cywilnego. Drony najczęściej wykorzystuje się do filmowania i fotografowania z powietrza.

Urządzenia władzom publicznym są też przydatne przy monitorowaniu imprez masowych, patrolowaniu granic i dróg, koordynacji akcji ratunkowych oraz dokumentowaniu strat po klęskach żywiołowych czy badaniu stanu upraw albo linii energetycznych. Można je posyłać w miejsca nieodstępne dla pojazdów załogowych. Do tego są relatywnie tanie i proste w obsłudze.

Można kupić i wynająć

Zainteresowanie dronami, czyli bezzałogowymi pojazdami latającymi, rośnie w Polsce tak szybko, że jak grzyby po deszczu wyrastają firmy, które urządzenia sprzedają i wynajmują. Z ich usług korzystają przede wszystkim media. A to rodzi pytania natury prawnej.

Zamiast chować się w krzakach, paparazzi po prostu wysyłają w okolice domu znanych ludzi małe drony i fotografują do woli. Ostatnio postąpiła tak redakcja „Faktu”, podglądając prywatne życie Radosława Sikorskiego w jego posiadłości w Chobielinie. Minister spraw zagranicznych od razu złożył doniesienie do prokuratury za naruszenie prywatności przez dziennik, ale ze względu na to, że prawo nie nadąża za zmianami technologicznymi, są nikłe szanse na ukaranie gazety.

W większości krajów świata wejście na teren cudzej działki to pogwałcenie prawa. Ale wysłanie w to samo miejsce latającego robota z kamerą nie jest zabronione – nikt kilka lat temu nie przewidywał takiej możliwości.

Nie ma paragrafów

Co istotne, użytkowanie dronów do celów komercyjnych ma swoje obostrzenia i wymaga specjalnej licencji. Jak piszą eksperci Urzędu Lotnictwa Cywilnego („Bezzałogowe statki powietrzne w Polsce”, 2013 r.), w naszym kraju „wolno wykonywać loty w zasięgu wzroku operatora. W przypadku lotów innych niż rekreacyjne i sportowe należy posiadać świadectwo kwalifikacji, badania lotniczo-lekarskie odpowiedniej klasy oraz ubezpieczenie.

Bezzałogowce cięższe niż 25 kg muszą uzyskać pozwolenie na wykonywanie lotów w kategorii specjalnej, natomiast loty poza zasięg wzroku operatora możliwe są jedynie w wydzielonych strefach”. Prawo jednak pozostaje martwe, gdyż brakuje przeszkolonych służb, które mogłyby aresztować właściciela drona za brak odpowiednich dokumentów.

Problem z brakiem paragrafów na niepożądanie nagrywanie dotyczy nie tylko osób publicznych. Nikt nie chciałby, aby przed jego oknami latała kamera rejestrująca prywatne, a nawet intymne czynności domowe. W połowie maja br. z takim kłopotem do lokalnej gazety o pomoc zwróciła się mieszkanka Miller Park z Seattle. Pewien mężczyzna postanowił podglądać ją i jej męża przez okno za pomocą elektronicznego oka w dronie. Policja jednak odmówiła interwencji, gdyż kamera wykonując zdjęcia domu przez okno, miała w kadrze również przestrzeń publiczną, a nagrywanie tej jest dozwolone.

Obywatel w oku drona

Boom na drony napędzają niskie ceny. Od czerwca klienci jednej z polskiej sieci komórkowych mogą zamiast nowego telefonu lub tabletu otrzymać w zamian za podpisanie umowy z operatorem dron typu quadrocopter. Ten napędzany czterema turbinami latający robot może być kontrolowany za pomocą smartfonu lub tabletu.

W sklepie kosztuje trochę powyżej 1500 zł. W umowie na dwa lata możemy go otrzymać w zamian za abonament około 100 zł miesięcznie.

Wielu ekspertów od nowych technologii postuluje prawo do zniszczenia drona, który znajduje się na naszej posesji. Philip Steel, urzędnik miejski w niewielkim miasteczku Deer Park w stanie Colorado, latem ubiegłego roku wpadł na pomysł inicjatywy, która pozwalałaby każdemu mieszkańcowi wystąpić do lokalnych władz o „licencję na zestrzeliwanie”. Każdy, kto wykupiłby licencję za 25 dol., mógłby zestrzelić latającego nad miastem drona, a w zamian otrzymałby 100 dol. nagrody.

Wniosek przepadł w głosowaniu w radzie miejskiej, był jednak ciekawą formą sprzeciwu wobec inwigilacji społeczeństwa przez służby specjalne, które mogą praktycznie bez ograniczeń nagrywać obywateli.

Szpieguje, przemyca, służy

Drony mogą też szpiegować w sporcie. Podczas zamkniętego treningu reprezentacji Francji przed ich pierwszym meczem na mundialu z Hondurasem nad stadionem w bazie Francuzów w Ribeirao Preto pojawił się dron wyposażony w kamerę. FIFA przeprowadzi dochodzenie sprawdzające, kto chciał szpiegować francuski zespół.

Z dronów korzystają też sprytni przestępcy. W końcu maja rosyjska policja z obwodu kaliningradzkiego przechwyciła bezzałogowy samolot, którym przestępcy szmuglowali na masową skalę papierosy na granicy z Litwą. Początkowo sądzono, że to dron szpiegowski, szybko jednak okazało się, że w nowoczesne gadżety uzbroili się przemytnicy. Dron ze skrzydłami o rozpiętości 4 m zrzucał kartony z papierosami w wybranych miejscach. Przechwycona przez Rosjan maszyna przenosiła ok. 10 kg nielegalnych papierosów.

W maju br. odbyła się masowa impreza „Roma Drone Expo&Show” w Rzymie. Podczas specjalnych warsztatów dla młodych ludzi specjaliści mówili, że drony obecne dziś w sektorze wojskowym i rolniczym staną się już wkrótce codziennością dla osób prywatnych.

Będą np. pełnić rolę anioła stróża dla dzieci bawiących się w parku, a nawet będą potrafiły wyprowadzać psy na spacer. Drony mogłyby też być pomocne w pracach na wysokości, np. myciu okien w wieżowcach albo wymianie żarówek w latarniach ulicznych. Już dziś drony testowane są jako tańsza alternatywa dla dostawców przesyłek pocztowych, a nawet pizzy.

Gdyby program „Sonda” był emitowany współcześnie, Zdzisław Kamiński i Andrzej Kurek pokazaliby widzom, jak zrobić dro­na. Dziś podobne wskazówki są w internecie, m.in. na: zrobsobiedrona.blogspot.com

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

d
desqew
ads3
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie