Druga młodość Wilków. Akustyczny koncert na trzydziestolecie w krakowskim klubie Studio

Paweł Gzyl
Paweł Gzyl
Wilki celebrują trzydziestolecie swej działalności akustyczną trasą koncertową po Polsce
Wilki celebrują trzydziestolecie swej działalności akustyczną trasą koncertową po Polsce Zija/Pióro
Udostępnij:
W piątkowy wieczór o godz. 20 w krakowskim klubie Studio zabrzmią takie przeboje, jak „Eli Lama Sabachtani”, „Son Of The Blue Sky”, „Aborygen” czy „Baśka”. Pojawi się tam bowiem zespół Wilki, aby zaprezentować swe słynne piosenki w akustycznych wersjach.

FLESZ - WHO: Prawdopodobnie zbliżamy się do końca pandemii w Europie

Robert Gawliński był od dziecka buntownikiem. W szkole zachowywał się buńczucznie, uciekał z lekcji, ostatecznie nie zrobił matury. Nic więc dziwnego, że ledwo odrósł od ziemi, a już ciągnęło go do rocka. Jego pierwszym ważnym zespołem była grupa Madame, którą założył w 1982 roku. Zyskała sobie ona sporą popularność, dzięki występowi na festiwalu w Jarocinie, na którym zaprezentowała zimną i mroczną muzykę w stylu The Cure.

- Lata 80. były najwspanialszym okresem w historii rocka. Punk i nowa fala uwolniły muzykę popularną od bluesowych korzeni i sprawiły, że przed jej twórcami otworzyło się ogromne pole do eksperymentów. Dzięki temu przeżyliśmy wtedy w Polsce ogromny boom rockowy. Prawie wszyscy muzycy znali się ze sobą, istniała swego rodzaju bohema artystyczna, do której należeli także poeci, pisarze i plastycy. Dziś tego już nie ma – opowiada nam.

Kiedy skład Madame poszedł w rozsypkę, Gawliński próbował zakładać nowe zespoły z Markiem Jackowskim z Maanamu czy z muzykami grupy Republika, opuszczonymi przez Grzegorza Ciechowskiego. Tak naprawdę powiodło mu się dopiero w 1992 roku, kiedy powołał do życia Wilki. Tym razem była to zupełnie inna muzyka: klasyczny rock w stylu lat 70., w którym obok dynamicznych utworów opartych o gitarowe riffy, było sporo miejsca na liryczne ballady.

- Uważam, że melodia to najważniejsza część składowa każdej piosenki. Dopiero potem jest rytm, aranżacja i brzmienie. Historia muzyki popularnej pokazuje, że tak naprawdę liczą się właśnie melodie. Czy będą to The Beatles czy Nirvana, zapamiętujemy te ich piosenki, które miały najbardziej chwytliwe melodie. Mam nadzieję, że po Wilkach też zostanie kilka niezapomnianych nagrań. Gdybym nie miał talentu do pisania przebojowych melodii, nigdy bym się nie brał za śpiewanie – podkreśla Gawliński.

Sukces zespołu okazał się ogromny. Dwie pierwsze płyty Wilków pokryły się platyną, a na koncerty muzyków zaczęły walić tłumy. Gawliński stał się idolem młodych dziewczyn, które wdzierały mu się wszędzie: nie tylko do garderoby, ale i do mieszkania. Ta ogromna popularność przytłoczyła jednak grupę. Pojawiły się używki – i ostatecznie zespół poszedł w rozsypkę. Gawliński nie odpuścił jednak i kiedy uspokoiły się nastroje, w 2001 roku ponownie skrzyknął swych muzyków.

- Ja bym chciał grać do końca życia. Może nie mam w sobie pokory? Kiedyś myślałem, że jak skończę czterdzieści lat, to zrezygnuję z rock’n’rolla. Kiedy osiągnąłem ten wiek – stwierdziłem: „Nie, poczekam do pięćdziesiątki”. Minęła mi ta pięćdziesiątka, a mnie się wcale nie chce odstawiać gitary w kąt. Mało tego: ostatnia płyta Wilków to nasz najbardziej rock’n’rollowy album. Może to druga młodość? – śmieje się.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Druga młodość Wilków. Akustyczny koncert na trzydziestolecie w krakowskim klubie Studio - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie