Drzeworyt ludowy

Redakcja
 Co powiesić na ścianie

Drzeworyt ludowy

Taki skromny ludowy drzeworyt przynosi do naszego domu prawdziwą opowieść sprzed wieków. Często dostarcza nam większych wzruszeń niż pyszniący się dumnie obraz profesjonalisty.

W dwóch poprzednich odcinkach "Co powiesić na ścianie?" starałem się zachęcić Państwa do ciepłego i serdecznego potraktowania prac artystów ludowych. Poświęcone one były wyłącznie malarstwu. Wypada jednak zapowiedzieć, że w kolejnych odcinkach będę się starał dostarczyć garść informacji także i na temat ludowej rzeźby, w której duch i istota autentycznej sztuki ludowej zostały wyrażone najpełniej. Na razie zostajemy jeszcze w towarzystwie obrazów i grafik.

 W następnym odcinku może się okazać, że owe "ludowe bohomazy" mają swe artystyczne zwieńczenie w postaci dzieł twórców, których określano bardzo różnie: raz jako wielkich prymitywistów, innym razem jako genialnych amatorów albo malarzy niedzielnych. Wielu z nich czekało na sławę i popularność nie zabiegając o nią jednakże. Inni odwrotnie malowali sobie a muzom, szczęśliwi, gdy znaleźli tych, którzy ich sztukę akceptowali. Jedni i drudzy w postaci swych najbardziej oryginalnych przedstawicieli doczekali się światowego uznania krytyki i publiczności. Ich prace, często prezentujące profesjonalny warsztat artystyczny, mają jednak więcej wspólnego ze sztuką ludową i plebejską niż akademicką. Ale o tym może za tydzień. Teraz zostańmy przy uroczej sztuce ludowej.
 Na kościelnych uroczystościach i jarmarkach, obok omawianych już świętych obrazów, pojawiły się także i ludowe drzeworyty, najczęściej odbijane z drewnianego klocka na szarozielonym, tanim papierze. Tu także, jak i w malarstwie, dominuje tematyka religijna. Obok licznych przedstawień Matki Boskiej również i Męka Pańska, Ostatnia Wieczerza, motywy ze Starego i Nowego Testamentu oraz rozliczne wizerunki świętych są tematem odpustowej grafiki. Dziś, kiedy sztuka ta nie jest już kultywowana, każda taka odbitka jest niezwykle cenną kolekcjonerską zdobyczą, mającą także swój finansowy wymiar. Jak na razie nie słyszy się o falsyfikatach, może dlatego, że ludowa sztuka w naszych czasach przeżywa regres swojej popularności. Sytuacja może się jednak w każdej chwili zmienić na rzecz sztuki jarmarcznej. Wówczas trzeba będzie być bardzo ostrożnym przy zakupie takiego cennego nabytku. Jeżeli bowiem rośnie zainteresowanie zbieraczy, równocześnie z nim wzrasta działalność fałszerzy.
 Drzeworytnicze klocki wykonywali ludowi artyści z drewna: lipowego, gruszkowego i bukowego. Klocki topolowe, mimo iż mniej miękkie, mniej plastyczne, były bardziej dostępne po niskiej cenie. Lipa i gruszka były materiałem luksusowym. Rzeźbiarz prostym nożem (fachowe narzędzia rzeźbiarskie były drogie) ciął w klocku wzór świętego obrazu. Owe wzory najczęściej dziedziczył wraz z rodzinnym, wielopokoleniowym prymitywnym warsztatem.
 Zdarzało się jednak, że prace ojca różniły się od prac syna, bowiem silne indywidualności artystyczne ingerowały w tradycyjne wzory najczęściej w warstwie dekoracyjnej. Drzeworytnik wykonywał wzory po obu stronach klocka. Tym sposobem na jednym klocku wykonywał dwa drzeworyty. Na odpuście czy jarmarku, używając drukarskiej farby, ręką czy szmatą przyciskał papier do klocka. Odbitka była gotowa. Zdarzało się, że takie grafiki podkolorowywano tanimi wodnymi farbami. Nabywcy kupowali je rzecz jasna za bardzo niską cenę.
 W wiejskich chatach, podobnie jak obrazy, drzeworyty ludowe pełniły rolę strażników pomyślności w różnych życiowych sytuacjach. Chłopi używając namoczonego w wodzie chleba, przyklejali te drzeworytnicze odbitki najczęściej nad piecem, gdzie gromadziły się, podług wierzeń, zarówno dobre, jak i złe duchy. Drzeworyty przyklejano także we wnętrzach skrzyń, szaf, na oparciach łóżek i ław. Przedstawieni przez drzeworytnika święci mieli zapewniać pomyślność rodzinie, pomagać w życiowych tarapatach i wysłuchiwać podziękowań za interwencję u osób boskich. Bardzo popularnym drzeworytem była odbitka przedstawiająca św. Mikołaja. Dla ludu był on między innymi patronem bydła, dlatego odpustowe grafiki z wizerunkiem świętego zawieszano często w stajniach.
 O tanie odpustowe grafiki nie dbano tak bardzo, jak o obrazy. Kiedy się podniszczyły, wyrzucano je po prostu i kupowano nowe. Do wyjątków należało podklejanie drzeworytu na szkło czy deskę. Teraz już Państwo wiecie, dlaczego ludowy, autentyczny drzeworyt to kolekcjonerski rarytas. Warto, kiedy nadarzy się okazja, wydać na tę małą karteczkę papieru nieco grosza. Taki skromny ludowy drzeworyt przynosi do naszego domu prawdziwą opowieść sprzed wieków. Często dostarcza nam większych wzruszeń niż pyszniący się dumnie obraz profesjonalisty. Trzeba go jednak dobrze zabezpieczyć i w tym względzie poradzić się fachowca. Opowieści drzeworytników są proste i lakoniczne, to zaś pozostawia nam możliwość indywidualnego wypełnienia ich własnymi treściami, własną wyobraźnią.

Andrzej Warzecha

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie