Drzwi są szeroko otwarte

Redakcja
Jan Świątek w roli Franka z Doliny Słońca i Anna Dymna FOT. ANDRZEJ WIŚNIEWSKI
Jan Świątek w roli Franka z Doliny Słońca i Anna Dymna FOT. ANDRZEJ WIŚNIEWSKI
Udostępnij:
Trzy dni do jubileuszu. Niby-landia, czyli sala ze sceną i wielkim ekranem, powoli wypełnia się gwarem. Aktorzy z teatru "Radwanek" czekają na próbę. Jest już Janek Świątek, który dostał w przedstawieniu główną rolę; zagra Franka z Doliny Słońca. Jest Helenka Nicz; wystąpi jako Słońce.

Jan Świątek w roli Franka z Doliny Słońca i Anna Dymna FOT. ANDRZEJ WIŚNIEWSKI

INTEGRACJA. To było marzenie. Równie nierealne jak lądowanie na Księżycu. Dziś to marzenie właśnie się spełnia. Dzięki ludziom o wielkich sercach, którzy chcieli pomóc ludziom w wielkiej potrzebie, Anna Dymna zbudowała Dolinę Słońca.

- A ja, proszę pani, będę promykiem. Mam już piękny strój! Złoty proszę pani. Taki "Złotek" ze mnie - opowiada Urszula Woźniak. - Tylko z gardłem zrobił się kłopot; chrypa - słyszy pani? Mam pić herbatę z cytryną i miodem. I pastylki do ssania brać - wie pani. Bo gdybym dostała ze czterdzieści stopni gorączki, to bym, proszę pani, nie wystąpiła. No, nie dałabym rady. I jeszcze proszę pani...

Ula przerywa w pół słowa. Prawdę mówiąc, wszyscy przerywają rozmowy i pędzą ile sił w nogach do drzwi. - Pani Ania... Pani Ania już jest...

Całują, ściskają, przytulają się. Pal licho dopiero co operowany bark; Anna Dymna oddaje uściski i pocałunki. Promienieje.

- Prowadzenie "Radwan-ka" to bardzo ciężka praca. Ale przy tym niezwykła. Minęło już tyle lat, a ja wciąż nie potrafię powiedzieć, na czym ta niezwykłość polega. Wiem tylko, że kontakt z moimi radwankowymi aktorami stawia człowieka do pionu i wprawia w dobry nastrój. Choć przecież to są bardzo chorzy ludzie, uszkodzeni, z ograniczeniami. Mimo to mają w sobie coś pięknego, czystego. W ich świecie czarne jest czarne a białe - białe. Oni kochają nie za to, że jesteś ładny i chudy - tylko po prostu za to, że jesteś. I udowadniają każdego dnia, że najważniejsze w życiu jest to, żeby był ktoś obok.

***

Aktorzy zakładają stroje. Beatka Lizak od dawna wie, że zagra wiewiórkę. Już wskoczyła w rude futerko, a na szyi zawiesiła sznur korali z orzechów.

Agnieszka, na wózku, ubiera srebrzysty żakiet i czerwone buty. W ślad za nią idzie Paweł - oboje będą mewami. A Anna Derewońko - choć jest wysoka - przedzierzgnie się w maleńką mrówkę; wciąż zachwyca się swoimi czułkami.

Jurek Harbut, Krzysztof Sierpawski i Michał Juzoń - cali w listkach i zieleni mają ruszać rękami. Tak jak drzewa konarami.

Lis - czyli Edek Grabowski - kładzie głowę w puchatej lisiurze na niedawno operowanym ramieniu Dymnej. Ona głaszcze go po twarzy i on czuje się lepiej; bezpieczny i szczęśliwy. Bo Edziu musi się przytulić.

Za lisem trop w trop podąża jeż - Terenia Główka. Między fioletowo-seledynowo- -brązowymi igłami nosi nadgryzione rumiane jabłko.

- Jeże tak mają, noszą swój obiad na plecach - śmieją się wolontariuszki Beata i Ania. Obie kręcą się na scenie wśród aktorów. Dwaj Mateusze zajmują się obsługą techniczną.

***

Powietrze wibruje. Anna Dymna jest w swoim żywiole. Ustala rozkład reflektorów z panem od świateł. Przypomina o barierkach, pyta o kotary. A potem "pstryk" - i salę prób otula noc.

Taka noc na niby, więc nikt się nie boi. Dymna klęka przy scenie, a z głośników płynie jej głos. Smutny, gdy opowiada o smutku samotnego Franka, którego ludzie z pobliskiego miasteczka nie chcą, bo jest inny. Ale kiedy na wielkim ekranie pojawiają się promienie wschodzącego słońca, głos aktorki staje się cieplejszy. A potem nawet wesoły.

Bo jak tu się nie śmiać, gdy na scenie aktorzy trzymają się mocno i serdecznie za ręce, by poczuć ciepło, które jest w każdym z nich.
I w każdym z nas.

***

Dyrektor Tadeusz Mękarski od pięciu lat kieruje Doliną Słońca. Doglądał budowy, a teraz pilnuje, żeby wszystko było jak należy. Chwali się pięknymi salami i toaletami, prowadzi do solarów, które ogrzewają wodę, pokazuje klomby z kwiatami i kępy kolorowych wrzosów. No i dęby; te już zasadzone i miejsca, gdzie się je jeszcze dosadzi.

Wreszcie uchyla drzwi do stołówki, a tam gwar jak na jarmarku. Jest przerwa w próbie, więc aktorzy - i ci, co aktorami nie są - przyszli na przekąskę. Kaziu zrywa się pierwszy i jest przy mnie w sekundę; już się wita, już zagaduje. Za nim idą następni. Ciekawi kogoś nowego.

Podopieczni z Doliny mają od 25 do ponad 70 lat. Większość jest niepełnosprawna intelektualnie w stopniu znacznym i cierpi na inne schorzenia somatyczne. Zajmuje się nimi 9 terapeutów, 3 psychologów, 3 lekarzy i 2 pielęgniarki. - Na razie w warsztatach bierze udział 35 osób. Ale miejsca mamy dla kolejnej trzydziestki. Tylko nie ma ich tu czym dowozić. Staramy się o nowego busa i liczymy, że z końcem roku rozszerzymy działalność - mówi dyrektor.

Przed nami sala edukacyjna. Tu się odbywa "edukura-cja", mawiają w Dolinie. Komputery są tak rozmieszczone i zaprogramowane, że podopieczni potrafią je z powodzeniem obsługiwać; włączają kolory, malują na ekranie to, co im w duszy gra, a potem mogą prace wydrukować na papierze, albo na specjalnej folii. - Są z siebie dumni, oczy im błyszczą, a nam rosną serca - mówi dyrektor.

***

Ale przecież nie zawsze jest pięknie i słonecznie. Każda z osób, które tu przebywają, wymaga opieki i troski. Wielu ma mentalność kilkuletniego dziecka, więc trzeba pomóc w toalecie, nauczyć czystości. A przy tym zachować takt i wrażliwość.

- Mamy tu pralnię i suszarnię, gdy trzeba podopiecznym wyprać ubranie. Mamy prysznice, gdy potrzebna jest kąpiel, uczymy myć zęby. Czasami zabieramy na zakupy, na przykład ubraniowe. Dla podopiecznych jest to wielka frajda i przeżycie, a dla opiekunów wyzwanie.

Terapeuci wiedzą, że podopieczni z Doliny Słońca lubią ładne ubrania. Beatka, na przykład, jest bardzo kobieca. Więc gdy przed św. Mikołajem do obdarowania wylosował ją sam pan dyrektor - dostała i coś do oczu, i coś do twarzy, i lakier do paznokci, i perfumy. - Tak mi doradziły terapeutki i to był strzał w dziesiątkę - śmieje się dyrektor.

W rewanżu dostał o Beaty brelok własnej roboty w kształcie filcowego królika. Przytroczył go do kluczy.

Sala "Siłowcowa" , czyli rehabilitacyjna, jest teraz pusta, ale na chętnych czekają rozliczne urządzenia do ćwiczeń, a nawet stół do ping-ponga. Za to w "Ptaśkowej" - gdzie się maluje - praca wre. A Kaziu, ten ze stołówki, znów jest przy mnie pierwszy. - Maja, wiem. Jesień malujemy. O, zobacz...

- Kaziu doskonale dobiera kolory. Nawet ubranie, które zakłada, jest perfekcyjnie dopasowane; dziś, jak widać, to różne odcienie beżu - mówi terapeuta Mateusz Biernat.
Jest łagodny lecz stanowczy. Musi opanować emocje podopiecznych, ale czuje się, że praca z nimi daje mu satysfakcję. - Lubię ich; są wyjątkowi i co rusz mnie czymś zaskakują - mówi. - Tomek docenił niedawno wagę precyzji; maluje dokładnie, dopracowuje szczegóły. Ewa pięknie widzi barwy. Beata przed kilku miesiącami odkryła dla siebie kwiaty. Marek - ten pod oknem - wciąż jest niespokojny, bo znamy się krótko. On się dopiero oswaja i potrzebuje czasu. Dostaje go.

Mateusz przyznaje, że praca z podopiecznymi jest dla niego wyzwaniem, ale też inspiracją. - Oni inspirują mnie, a ja ich. Daję im na przykład do oglądania albumy z obrazami mistrzów malarstwa. Proszę spojrzeć; Grzesiu wpatrywał się w "Krzyk" Edwarda Muncha i namalował swój własny. Moim zdaniem przejmujący.

Niektóre prace są niezwykłe i mają własny styl. Pięknie oprawione, wypełnią zielony korytarz w jednym z budynków Doliny Słońca. Dodadzą mu kolorów i domowego ciepła. - Obrazy naszych podopiecznych powinny wisieć w każdym banku i państwowej instytucji - mówi Dymna. - One muszą przynosić szczęście. Nie może być inaczej. Każdy jest malowany sercem.

***

Joanna Sobańska, zastępca dyrektora Doliny Słońca pracuje w Radwanowicach od 10 lat. Teraz pomaga oprawiać malunki, które pan Szymek powiesi w korytarzu. Wspomina, że na początku prace podopiecznych były skromne, oszczędne. Teraz zachwycają kolorami, czasami zaskakują formą. - Z czasem przestali się bać białej kartki. Stała się dla nich przyjazna.

Największym odkryciem plastycznym jest Janek. - To u nas pierwszy raz zobaczył kredki, a miał wtedy prawie 60 lat. Nigdy wcześniej nie rysował ani nie malował. Nie wiedział, że potrafi. Teraz maluje kury; kolorowe, duże, małe. Piękne i nie do podrobienia. Znalazł pasję, czuje się potrzebny.

Nie jest tajemnicą, że warsztaty terapeutyczne wyznaczają plan, wedle którego toczy się życie w Dolinie Słońca i nadają mu sens. A zatrudnieni tu terapeuci sprawiają, że ci dorośli, chorzy ludzie czują się bezpiecznie.

- Konrad Swinarski, wybitny reżyser uczył nas, młodych wówczas ludzi, że aby być dobrym aktorem, trzeba kochać teatr. A żeby być z naszymi podopiecznymi - trzeba dla nich otworzyć serce - mówi Anna Dymna. - Bo oni proszę pani to, co robią - robią najlepiej jak potrafią. Tak jest i przy komputerze i na scenie. Niektórzy nie umieją mówić. Dla innych podniesienie ręki wtedy, kiedy trzeba, jest problemem. Ale każdy gra całym sobą.

Ale żeby tak było, każdy z radwankowych aktorów musi wiedzieć, po co stoi tu, a nie gdzie indziej, co ma kiedy zrobić. Wtedy czuje się ważny i potrzebny. - Oni nie potrafią wszystkiego zrozumieć, za to czują więcej niż my. Po próbie ciągle mówią, że mnie kochają. To mi wystarcza, bo to oznacza, że jest im dobrze. I że warto ich uszczęśliwiać.

Majka Lisińska-Kozioł

[email protected]

Dolina Słońca

10 lat fundacji "Mimo Wszystko"

* Ośrodek Terapeutyczno-Rehabilitacyjny dla Osób Niepełnosprawnych Intelektualnie Dolina Słońca w podkrakowskich Radwanowicach to nowoczesny kompleks, który Fundacja Anny Dymnej "Mimo Wszystko" zbudowała w latach 2008 - 2012. Powstał on głównie dzięki podatnikom przekazującym na ten cel 1 proc. ze swojego rozliczenia z fiskusem.

* Powierzchnia zabudowy Doliny Słońca wynosi 2700 m kw.

* Do września 2013 roku koszt budowy ośrodka wyniósł prawie 30 milionów zł.

* W Dolinie Słońca funkcjonują pracownie: edukacyjna/komputerowa, teatralna, rękodzieła artystycznego, życia codziennego, plastyczna, muzyczna, psychologiczna oraz sala rehabilitacyjna i doświadczania świata.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie