Dwa unikatowe samoloty "wylądowały" w Muzeum Lotnictwa

Redakcja
Kadłub samolotu myśliwskiego Sea Venom zdejmowany z lawety. W czerwcu będzie można oglądać już całą maszynę Fot. Jakub Link-Lenczowski
Kadłub samolotu myśliwskiego Sea Venom zdejmowany z lawety. W czerwcu będzie można oglądać już całą maszynę Fot. Jakub Link-Lenczowski
Sprowadzenie na lawetach dwóch potężnych maszyn - transportowego Junkersa Ju52 i odrzutowego SeaVenoma zajęło pracownikom Muzeum Lotnictwa Polskiego (al. Jana Pawła II 39) 36 godzin.

Kadłub samolotu myśliwskiego Sea Venom zdejmowany z lawety. W czerwcu będzie można oglądać już całą maszynę Fot. Jakub Link-Lenczowski

CZYŻYNY. Do Krakowa przywieziono z Wielkiej Brytanii Junkersa Ju52 oraz DeHavillanda Sea Venoma. Po złożeniu będą atrakcją pikniku lotniczego 29 i 30 czerwca.

- Szczególnie cieszymy się z Junkersa - mówi Krzysztof Radwan, dyrektor MLP. - Szansa na zdobycie tego samolotu jest dzisiaj równa zeru, a nam pomógł przypadek.

Samoloty wystawiło na sprzedaż Imperial War Museum w Duxford. Nie pasowały do profilu jego ekspozycji. Placówka zaprosiła więc muzea lotnicze do składania ofert.

- Zaproponowaliśmy bardzo skromne pieniądze, a także inny samolot na wymianę: Su7. I okazało się, że z wielu ofert wybrano właśnie naszą, a na dodatek nie zdecydowano się zabrać Su. W ten sposób zdobyliśmy lotniczą perełkę za ułamek jej wartości - nie ukrywa zadowolenia dyrektor Radwan.

Sprowadzone samoloty mają związki z Polską. DeHavillad Sea Venom - brytyjski samolot myśliwski z przełomu 1949/1950 powstał przy współudziale Polaków: Stanisława Praussa i Wsiewołoda Jakimiuka.

- Obaj konstruktorzy są bohaterami naszej wystawy podróżującej po Stanach Zjednoczonych. Ekspozycja jedzie teraz do Filadelfii i Waszyngtonu - mówi Krzysztof Radwan.

Pozyskany przez krakowskie muzeum egzemplarz Venoma to morska wersja, mogąca latać zarówno w dzień, jak i w nocy w każdych warunkach pogodowych. Samoloty tego typu służyły w lotnictwie marynarki brytyjskiej (Fleet Air Arm ) w latach 50. Sea Venomy walczyły podczas kryzysu sueskiego w 1956 roku.

- Junkersy służyły jako samoloty pasażerskie i transportowe w wielu krajach na całym świecie. Przez okres II wojny światowej stanowił podstawowy typ w lotnictwie transportowym III Rzeszy - zauważa Krzysztof Mroczkowski. - W tym okresie stacjonowały także na lotnisku w Czyżynach. Zwane były "ciotkami Ju".

Ju 52 o nazwie Immelmann II był osobistym samolotem Adolfa Hitlera. W przedwojennej Polsce eksploatowano jeden samolot takiego typu.

Podczas IX Małopolskiego Pikniku Lotniczego pod koniec czerwca junkersa będzie można zobaczyć także od środka.

Anna Agaciak

[email protected]

Jeśli w Twojej dzielnicy dzieje się coś ciekawego, skontaktuj się z reporterem "Dziennika".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie