Dydek chora? Pierwsze słyszę

Redakcja
Fatalny występ koszykarek przeciwko Rosji

Korespondencja "Dziennika" z Sydney

Fatalny występ koszykarek przeciwko Rosji

Korespondencja "Dziennika" z Sydney


 - Czułam się dzisiaj źle, przeżywałam depresję po kilkudniowej chorobie. Kilka razy prosiłam trenera, by mnie zmienił. Ale musiałam grać ponad 30 minut - mówiła po przegranym 46-84 (20-34) meczu z Rosją najwyższa koszykarka w polskiej ekipie, Małgorzata Dydek.
 _- Dydek chora? Pierwsze słyszę. Jest w ekipie lekarz, masażysta i trzech trenerów. Żadnemu o tym nawet nie wspomniała. Myślę, że to szukanie wymówki za słaby występ. Dydek przez trzy miesiące odpoczywała w WNBA. Tu przyjechała walczyć dla reprezentacji Polski - _odrzekł trener koszykarek Tomasz Herkt na konferencji prasowej w hali The Dome.
 Jeden fakt jest bezsporny: Małgorzata Dydek zagrała w drugim meczu grupy B turnieju olimpijskiego fatalnie, o czym świadczą nie tylko statystyki: 14,3 procent skuteczności rzutów za 2 punkty (dwa trafienia na 14 prób) i 66,7 procent z rzutów osobistych (4 na 6). "Margo" zaliczyła pierwsze trafienie do kosza dopiero w 14 min, przy stanie 9-18. Stało się to chwilę po tym, jak po starciu z Abrossimową uderzyła głową w parkiet. W I połowie przewracała się jeszcze dwukrotnie, mimo że Rosjanki jej nie faulowały.
 Lecz Dydek nie była odosobniona w swej bezradności. Polki od początku do końca meczu grały bardzo nieskutecznie i źle w obronie. Już w 24 min przegrywały 22-46, w 33 min 34-68. Sylwia Wlaźlak wbiegała z piłką pod kosz i nie trafiała w najprostszych sytuacjach. Równie źle było przy rzutach za trzy punkty (2 trafienia na 11 prób). Odnosiło się wrażenie, że Polki nie po to konstruują akcje, by wrzucać piłkę do kosza, tylko by ją sobie podawać. Rosjanki nie grały jak dobrze zaprogramowana maszyna, miały okresy przestojów, lecz nasze koszykarki nie poderwały się do ataku.
 W zespole Rosji zabrakło doświadczonej Sumnikowej, która we wcześniejszym spotkaniu doznała tak poważnego uszczerbku pod okiem, iż musiała przejść operację w australijskim szpitalu (dokonano przeszczepu skóry, na twarz nałożono specjalną maskę ochronną). Jej nieobecność w środku pola miała zostać wykorzystana przez nasze koszykarki, ale nie została.
 - Nic nie wynikało ze współpracy Dydek z drugą wychodzącą do ataku zawodniczką. Grały pasywnie, bez asekuracji. Krótko mówiąc, przegraliśmy w każdym elemencie koszykarskiego rzemiosła. Wiedziałem, że gramy z wicemistrzyniami świata, lecz tak wysokiej porażki się nie spodziewałem - powiedział Herkt. Elżbieta Trześniewska stwierdziła samokrytycznie:
 - Byłyśmy bardzo skoncentrowane i przygotowane taktycznie, ale nie potrafiłyśmy tych założeń zrealizować. Zawiodłyśmy.
 - Jeżeli z takim przeciwnikiem jak Rosja nie trafia się spod kosza kilkunastu rzutów, to jak można marzyć o dobrym wyniku - _pytała retorycznie Patrycja Czepiec.
 Trener Herkt: - _Nadal aktualny jest nasz plan, iż z trzech meczów: z Rosją, Kubą i Koreą musimy wygrać przynajmniej jeden, by zająć 4. miejsce w grupie.

Najlepsza była "Żenia"

 Spośród wiślaczek najlepiej zagrała... Eugenia Nikonowa. Rosjanka, która gra w kadrze od sześciu lat, dostała powołanie na obóz przygotowawczy przed swoimi drugimi igrzyskami, gdy jeszcze grała w Krakowie. W lecie jednak opuściła Wisłę i będzie występować w jednym z czołowych klubów francuskich.
 - Odeszłam z Wisły, gdyż nie znalazłam porozumienia z kierownikiem sekcji. Twierdził, że będzie dzwonił po olimpiadzie, ale ja nie mogłam tak długo czekać, gdyż dostałam bardzo dobrą ofertę z Francji. Podpisałam już wstępny kontrakt, lecz na razie nie zdradzę nazwy klubu, to drużyna z pierwszej czwórki - mówiła Nikonowa.
 Zapytana o mecz stwierdziła:
- Zmobilizowałyśmy się specjalnie, gdyż musiałyśmy się odegrać za przegrany mecz w półfinale mistrzostw Europy. Mi grało się o tyle łatwiej w obronie, że bardzo dobrze znam słabe strony Polek, nie tylko wiślaczek. Mimo to nie spodziewałam się, że pójdzie nam tak łatwo. Wszystkie Polki zaskoczyły mnie in minus. Bałam się, by, nie daj Boże, nie stało się coś Krysi.
 Krystyna Szymańska-Lara została wprowadzona na boisko dopiero w 27 min i zagrała raptem 4 minuty i 4 sekundy. Po zaledwie kilkudziesięciu sekundach zdobyła 3 pkt, ale i straciła piłkę w koźle.
 - Tak, to była denerwująca strata, ale wzięłam to na spokojnie. Zagapiłam się. Normalnie poszłabym na kosz, a tu chciałam uspokoić grę. Dziś czułam się mocno, sprawnie, zapomniałam o kontuzji, bo woda nie gromadzi się już w kolanie. Potrzebuję jednak nieco więcej czasu na rozgrzewkę i nastawienie się psychiczne do meczu niż koleżanki, dlatego trener pewnie obawiał się wpuszczać mnie w pierwszej połowie. Ogladanie meczu z ławki to dla mnie tragedia, do tej pory rzadko siedziałam, więc się strasznie męczę i rzucam jakieś słowa do siebie pod nosem. Mam nadzieję, że przyjdzie wreszcie moment, gdy wejdę na dłużej i "pociągnę" drużynę. Z taką myślą tutaj jechałam - _powiedziała krakowianka.
 Ilona Mądra i Anna Wielebnowska w ogóle nie zagrały.
- Skończył się czas eksperymentów, gdy każda zawodniczka mogła się wykazać. Teraz gra podstawowa piątka i 3-4 zmienniczki _- wyjaśnił Herkt.
 Polska - Rosja 46-84 (20-34). Widzów 4315.
 Punkty: Polska - Predehl 3, Wlaźlak 2, Trześniewska 10, Cupryś 6, M. Dydek 8 oraz Szymańska-Lara 3, Koryzna 4, Bukowska 2, Czepiec 2, K. Dydek 6. Rosja - Nikonowa 11, Pczikowa 12, Kudaszowa 13, Czakirowa 11, Arkipowa 2 oraz Rutkowskaja 6, Arteczina 2, Abrossimowa 4, Stepanowa 11, Zassulskaja 12.

Krzysztof Kawa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie