Dyląż garbarz - kawał chrząszcza

Dyląż garbarz - kawał chrząszcza

Grzegorz Tabasz

Dziennik Polski 24

Dziennik Polski 24

Przeżył tylko dlatego, że pchaliśmy rowery pod górę. Gdybyśmy jechali w przeciwną stronę, pewnie zginąłby marnie pod kołami.
Dyląż garbarz - kawał chrząszcza
Byłoby szkoda, gdyż dyląż garbarz (jejku! kto wymyślił nazwę?) to kawał chrząszcza. Trzy czwarte długości i szerokości męskiego kciuka. Ciemna, połyskująca metalicznie barwa i wielkie żuwaczki.

Wypatrzyłem go w smudze światła reflektora na ścieżce i zacząłem deliberować, co dalej. Obejrzałem olbrzyma z każdej strony, ale fotki wykonane smartfonem były kiepskie. I co, puścić taki okaz bez sesji zdjęciowej? Jak na złość w zasięgu światła nie znalazłem ani jednej porzuconej butelki po napojach, z której wykroiłbym zgrabne pudełko. Trzymać dyląża w dłoni? Wolne żarty!

Wpakowałem go do złożonej kilkakroć plastikowej reklamówki. W domu okazało się, iż prawie przegryzł woreczek, a wiozłem go w kieszeni kurtki… Owad swoim zwyczajem szeleścił, głośno pocierając odnóżami o pancerne pokrywy grzbietu.
Piękny był! I ani myślał pozować. Podstawiony palec usiłował ukąsić, ale daliśmy radę. Byłbym zapomniał: nieźle lata. Wyobraźnia podsunęła mi obraz, gdy jadąc po zmroku przez las trafiam nosem w lecącego owada. Brr!

ZOBACZ KONIECZNIE:

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo