Dylematy codziennych zakupów, czyli jak odróżnić dobre produkty spożywcze od złych

Redakcja
Aby mieć energię i zachować zdrowie, potrzeba naturalnego pożywienia – to prawda powszechnie znana, jednak jak się okazuje – w praktyce potrafi nastręczyć trudności. Na półkach – zatrzęsienie towarów, w obliczu którego coraz trudniej rozstrzygnąć, co jest dla nas dobre.

Fot. FLIKR

Chleb

Pierwszym, wstępnym kryterium może być gimnastyka wyobraźni: czy moja praprababka, przeniesiona w czasie, uznałaby ten produkt za jedzenie? Dla niej chleb to była mąka, woda, zakwas lub drożdże i sól – nam serwują w chlebie gumę guar, kwas askorbinowy, emulgatory różnej maści, błonnik ziemniaczany lub jabłkowy oraz ekstrakt słodowy (on nadaje ciemny bursztynowy kolor niektórym wypiekom). Wybierając produkt dla siebie, zwróćcie uwagę na skład, a najlepiej – znajdźcie blisko domu piekarnię z prawdziwego zdarzenia, wypiekającą tradycyjne chleby, lub zabawcie się sami w piekarza. Tradycyjne składniki chleba to mąka (najlepiej razowa), woda, sól i drożdże lub zakwas żytni.

Warzywa i owoce

Być może nieco prościej jest z warzywami: możemy iść na targ i kupić sezonowe warzywa, zimą zaś korzystać z dobrodziejstw spiżarni. Problemem są gotowe mieszanki surówkowe, opakowane w plastikowe przezroczyste pudełka. Nawet gdy jesteście zabiegani, mało zaawansowani kulinarnie, gotowe surówki nie są dobrym rozwiązaniem!. Dlaczego? Po pierwsze, nie wiemy kiedy dany produkt został zrobiony, po drugie – witaminy są bardzo wrażliwe, ich obróbka i wystawienie na działanie promieni słonecznych prowadzi do ich znacznych strat. O czym pamiętać: zwracaj uwagę na sezonowość! Nowalijki w marcu to wytwór chemii, a nie przyrody. Niech to nie będą truskawki czy pomidory zimą. Sięgaj przede wszystkim po produkty regionalne – dzięki temu unikniesz produktów dojrzewających dzięki ingerencji człowieka (np. banany – zrywane są jeszcze zielone a następnie przechowywane w dojrzewalni, gdzie mogą być traktowane etylenem w celu przyspieszenia dojrzewania i uzyskania atrakcyjnego koloru).

Wędliny

Jeśli kupujemy w sklepie wędlinę, pierwszym, co powinno zatrzymać nasz wzrok jest… kształt produktu. Czy ktoś widział świnię z szynką kształcie szerokiego walca? Z pewnością alarmujące powinny być widoczne w przekroju okrągłe dziurki – pęcherzyki powietrza zamknięte w substancjach uzupełniających wagę bloku wędliny. Prawdziwa wędlina jest zrobiona z większej ilości mięsa niż sama waży, pamiętajcie o tym robiąc zakupy. Produkty zawierające 63% mięsa nie stanowią pełnowartościowego źródła białka zwierzęcego. Zwracajmy też uwagę na pochodzenie mięsa – dobra wędlina może pochodzić jedynie od dobrze karmionych zwierząt.

Tłuszcze

Jeżeli chodzi o tłuszcze: masło czy margaryna? Choć żywieniowcy i lekarze różnie w różnym czasie wypowiadali się na ten temat, z punktu widzenia prababki odpowiedź jest jedna – masło, byle było prawdziwe: min. 82% tłuszczu i żadnych dodatków. Szczególnie warte polecenia jest masło klarowane, dostępne w sklepach ze zdrową żywnością.

Płatki śniadaniowe

Czasem na naszym stole pojawiają się płatki. Najlepszym rozwiązaniem są samodzielnie sporządzenie mieszanki płatków z dodatkiem suszonych owoców, ziaren, gotowanych na wodzie. Jeśli nie przygotowujesz płatków w domu i serwujesz je na bazie mleka czy jogurtu, zadbaj o to, by nie zmieniały one ich koloru: te które je barwią, są raczej wysoko przetworzone i naszpikowane rafinowanym cukrem oraz dodatkami chemicznymi. Zdrowym rozwiązaniem są płatkowane ziarna zbóż, czyli np. błyskawiczne płatki orkiszowe.

Jogurt

Jeżeli jogurt, to na pewno najlepszy naturalny – taki ma w składzie mleko i żywe kultury bakterii. Ogromna większość sklepowych jogurtów “naturalnych” ma niepotrzebny dodatek mleka w proszku, zagęszczających pektyn, dodatkowych białek mleka. Największy problem stanowią jednak jogurty smakowe – ilość składników użytych do ich przemysłowego wytworzenia jest wręcz zadziwiająca. Oprócz mleka i kultur bakterii znajdują się w nich przede wszystkim cukier, skondensowane słodzone mleko, pektyna, guma ksantanowa, aromaty, syrop ze skarmelizowanego cukru, puder truskawkowy czy sok z czarnej marchwi. Taka ilość “ulepszaczy” powinna nas przekonać, żeby całkiem zrezygnować ze sklepowych jogurtów owocowych.

Jeśli odwołanie do kuchni prababci nie jest dla was przekonujące, można tę zasadę sformułować inaczej: sięgajcie po te produkty, których składniki potraficie sobie wyobrazić w stanie surowym lub rosnące w naturze.

Autor artykułu: Magdalena Kubik

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie