Dymisja po aukcji koni w Janowie Podlaskim

Sławomir Skomra
Janów Podlaski. Karol Tylenda, wiceprezes Agencji Nieruchomości Rolnych, zrezygnował ze stanowiska po aukcji koni przeprowadzonej w weekend w Janowie Podlaskim. Jedna z klaczy została zlicytowana podwójnie. Również przychody ze sprzedaży koni były mniejsze, niż zakładało Ministerstwo Rolnictwa.

Co roku niewielka wieś koło Janowa Podlaskiego ściąga hodowców koni z całego świata. Dzieje się tak za sprawą Święta Konia Arabskiego. Najważniejszym punktem kilkudniowej imprezy jest aukcja Pride of Poland. Dzięki niej cała impreza staje się wydarzeniem towarzyskim. Przyjeżdżają angielskie damy i arabscy szejkowie. W tym roku nie było ani dam, ani szejków.

- Oceniam, że impreza została zorganizowana bardzo dobrze - mówił Krzysztof Jurgiel, minister rolnictwa.

Szybko jednak wyszło na jaw, że główna gwiazda tegorocznej aukcji - klacz Emira - została wylicytowana dwukrotnie. Pierwszy nabywca nie zgłosił się. Natomiast za drugim razem sprzedano klacz za cenę mniejszą o połowę.

- Oficjalny powód dymisji to honor - stwierdził rzecznik Agencji Nieruchomości Rolnych Witold Strobel. Dodał również, że wiceprezes Tylenda nie miał wpływu na bałagan podczas aukcji, ale ją nadzorował. Dymisję przyjął już minister rolnictwa.

Nowi sponsorzy
To, co od razu rzucało się w Janowie w oczy, to sponsorzy. Imprezę wsparły potężne państwowe spółki: PKO, Orlen, Totalizator Sportowy czy Krajowa Spółka Cukrowa. O takich firmach organizatorzy z lat ubiegłych nie mieli co marzyć.- Nie było wielkich państwowych firm - przyznała Anna Stojanowska, ekspertka zwolniona z Agencji Nieruchomości Rolnych. Mimo to aukcja nie przyciągnęła najpoważniejszych kupców. Zabrakło szejków, a konie licytowali Kuwejtczycy z czapkami bejsbolowymi na głowach.

Nie pojawiła się również miłośniczka, znawczyni, hodowczyni koni Shirley Watts, Brytyjka, żona perkusisty The Rolling Stones, która jednego dnia w Janowie potrafiła zostawić wielkie pieniądze. - Pani Watts na __pewno nie przyjedzie - mówił Trela. Jest skonfliktowana ze stadniną i generalnie z Polską, po tym jak kilka miesięcy temu padły w Janowie jej dwie klacze.

Efekt był taki, że 15 koni po prostu się nie sprzedało. A ceny tych sprzedanych były poniżej oczekiwań. Niespodziewanie najdroższa okazała się klacz Sefora - 300 tys. euro. Podczas gdy w latach ubiegłych najlepsze konie cenowo zbliżały się do 1 mln euro. - Nie wystawiamy najlepszych koni, bo musimy pamiętać o __przyszłym roku. Wtedy jest 200-lecie stadniny - mówił przed aukcją minister Jurgiel.

Znawcy jednoznacznie wskazują, że to nie w koniach był problem. - To konie powyżej średniej. Zabrakło zamożnych kupców, którzy by o nie walczyli - wskazywali i dodawali, że kupcom nie podoba się polityczna sytuacja wokół polskich arabów i odwołanie prezesów stadnin.

Gdzie są Chińczycy?
Nieobecnych mieli zastąpić Chińczycy z grubymi portfelami. To właśnie na ich pieniądze liczyli organizatorzy Pride of Poland. Można było jednak długo chodzić po stadninie i żadnego Chińczyka się nie spotkało.

Tłumaczenie ANR? Otóż chińscy kupcy nie otrzymali wiz. Mieli licytować, łącząc się internetowo, ale... były z tym problemy techniczne. - Bzdura - komentował nam jeden ze stałych bywalców Janowa, właściciel polskiej hodowli arabów. - Pride of Poland przypomina teraz koński targ. To była wyprzedaż dla średniozamożnych kupców, a __nie poważnych hodowców.

Najwięcej sprzedanych koni wyjedzie do Rumunii. Kupiec stamtąd nie siedział nawet w strefie VIP, tylko na trybunie dla publiczności. - Wstyd jest wyprowadzać te konie - mówiły za kulisami osoby, które wybiegały z końmi podczas aukcji. - Takie ceny? Półdarmo i __nikt nie licytuje - narzekali.

Będzie rozliczenie
Po aukcji prezes stadniny Sławomir Pietrzak wolał mówić o czempionacie i wyborze najlepszych koni, a nie o wyniku finansowym licytacji. Miłośnicy koni prezesa za ten blamaż nie obwiniają. - Przyszedł do stadniny za późno. Zastał już fatalną sytuację - oceniali w kuluarach.

„W niedzielę w Narodowym Pokazie Koni Arabskich udział wzięło 1400 gości, w tym przedstawiciele najważniejszych stadnin zagranicznych. Do licytacji Pride of Poland przystąpiło 44 kupców, a aukcję obserwowało ok. 450 gości” - napisali w oficjalnym komunikacie organizatorzy imprezy i dodali: „Z umiarkowanym optymizmem ocenia aukcję wiceprezes Agencji Rynku Rolnego Karol Tylenda. Według niego rekordy sprzedaży nie są regułą, w ostatniej dekadzie zdarzały się aukcje z cenami na podobnie umiarkowanym poziomie. Na przykład w 2011 roku na aukcji z udziałem 50 licytujących, w tym m.in. Shirley Watts, uzyskano ze sprzedaży 19 koni kwotę 1325 tys. euro (66 proc. tej ceny stanowiły kwoty ze sprzedaży dwóch klaczy). Uzyskanie więc 1271 tys. euro za 16 koni nie jest (...) najgorszym wynikiem”.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie