Dyrektor sportowy PZN Marek Siderek specjalnie dla nas: Polskie skoki się nie skończyły i pieniędzy im na pewno nie zabraknie

Jacek Kmiecik
Jacek Kmiecik
Dawid Kubacki na zimowych igrzyskach olimpijskich 2022 w Pekinie uratował w konkursie na skoczni normalnej honor polskich skoków narciarskich
Dawid Kubacki na zimowych igrzyskach olimpijskich 2022 w Pekinie uratował w konkursie na skoczni normalnej honor polskich skoków narciarskich Fot. Andrzej Banas / Polska Press
Udostępnij:
Marek Siderek – wieloletni sędzia międzynarodowy skoków narciarskich, dyrektor sportowy Polskiego Związku Narciarskiego ocenia miniony sezon.

Mamy nowego trenera kadry polskich skoczków, którym został Austriak Thomas Thurmbichler.

Akurat w tych rozmowach nie uczestniczyłem. Mam w Polskim Związku Narciarskim inne ważne zadania do realizacji. Aktualnie nikogo z kierownictwa nie ma obecnie w PZN-ie. Działają intensywnie w terenie na rzecz nowego sezonu 2022/ 2023. Choćby prezes Apoloniusz Tajner uczestniczył w posiedzeniu sejmowej komisji sportu. Ja natomiast aktualnie pracuję nad całym systemem współzawodnictwa sportowego PZN-u za sezon 2021/ 2022. Przygotowuję raport końcowy, podsumowujący sezon w narciarstwie klasycznym, alpejskim i snowboardzie do Ministerstwa Sportu i Turystyki.

Jak więc oceni pan miniony sezon?

Sezon siłą rzeczy oceniamy polskie narciarstwo poprzez pryzmat skoków narciarskich, ale nie tylko. Z zimowych igrzysk olimpijskich w Pekinie przywieźliśmy brązowy medal Dawida Kubackiego, czwarte i szóste miejsce Kamila Stocha, ósme miejsce Aleksandry Król , siódme miejsce Oskara Kwiatkowskiego, dziewiąte miejsce Michała Nowaczyka w snowboardzie, ósme miejsce Maryny Gąsienicy-Daniel w slalomie gigancie. W szkolnej skali wystawiłbym dla skoków narciarskich słabą czwórkę. Początki były trudne, ale końcówka już zadowalająca. Przynajmniej z mojego punktu widzenia. A ja akurat mam wielkie doświadczenie w tej dyscyplinie. Wiem doskonale w jakich warunkach skoczkowie startują, jakie osiągają prędkości najazdowe, ile znaczy ruch powietrza 0,1 m/s z tyłu czy pod narty. Prędkości najazdowych zwłaszcza w mistrzostwach świata w lotach naszym skoczkom brakowało. Można mieć więc pewne uwagi do serwisantów. Chociaż w ostatnich zawodach Pucharu Świata w Obersdorfie i Planicy pod tym względem było już zdecydowanie lepiej.

Oczekiwania były jednak zdecydowanie większe.

Stało się, jak się stało. Mistrzostwa w lotach były, jakie były. Teraz żyjemy już przygotowaniami do dwudziestych piątych zimowych igrzysk olimpijskich 2026 w Mediolanie i Cortina, do których zostało od dzisiaj tysiąc czterysta dni.

Czy na igrzyskach za cztery lata będziemy mieli następców Kamila Stocha, Dawida Kubackiego i Piotra Żyły?

Z EYOF-u (Zimowy Olimpijski Festiwal Młodzieży Europy – przyp. red.) Jan Habdas i drużyna przywieźli srebrne medale, ale oni gotowi będą dopiero za osiem lat. Pierwszy makrocykl w cyklu olimpijskim, który zakończy się w 2023 roku mistrzostwami świata w narciarstwie klasycznym w Planicy będzie bardzo istotny. Odbędą się też, jak co roku, mistrzostwa świata juniorów. Zaplecze mamy i nie obawiam się, aby polskie skoki się nam nagle skończyły.

A czy po ostatnich niepowodzeniach, nie zabraknie skokom pieniędzy?

Jestem dobrej myśli. Sponsorzy się od nas nie odwrócą. Sekretarz generalny PZN-u kol. Janek Winkiel ma duże doświadczenie w tej branży i na pewno do tego nie dopuści.

PZN trochę grosza zaoszczędził, bo nie musiał płacić premii za medale.

Nagrody ze strony PZN-u są zawsze przygotowane. Stosowna uchwała zarządu to zabezpieczyła. A jeśli coś jest przyjęte przez związek, to musi być zrealizowane. Jeśli ktoś zasłużył na nagrodę, to ją na pewno otrzyma.

Trener Michal Doleżal nie nadwątlił związkowej kasy?

Michał był wczoraj w związku. Pożegnaliśmy się serdecznie. Było ciasto i kawa. Trochę łez wzruszenia też się polało. Bo co by nie mówić, złotymi zgłoskami w historii PZN Michał się zapisał. Nie możemy patrzeć na pracę Michała oraz całego jego sztabu tylko przez pryzmat ostatniego sezonu. Więcej jednak było w niej bardzo dobrych wyników. Niefajnie tylko wyszło w Planicy. Niepotrzebne to było.

Właśnie, konflikt między skoczkami a dyrektorem o sposób rozstania się z trenerem Doleżalem o mało nie doprowadził do rewolucji w kadrze. Adam Małysz był bliski odejścia.

Adam Małysz w Polskim Związku Narciarskim spełnia bardzo wielką rolę. Odpowiada za kontakty z mediami i grupami szkoleniowymi. Kto nie zna tego od środka, ten nie wyobraża sobie, jak to wszystko wygląda od wewnątrz, ile pracy Adam w to wkłada. Wiem, co mówię, bo ponad dwadzieścia lat pracuję w PZN-ie. Byłem na trzech igrzyskach, w 1992, 2002 i 2006.

Jest pan więc weteranem w PZN-ie?

Nie nazwałbym tak siebie, ale doświadczenie mam duże. Czuję się młodo. Pracuję z pasją, zaangażowaniem i sercem. Dokumentuję swoją pracę i wszystko przekażę następcy. Nowy Zarząd zadecyduje, czy i kiedy odejdę. A naprawdę mam gdzie, choćby na AWF w Katowicach organizuję specjalizację w zakresie kursów z narciarstwa klasycznego, alpejskiego czy snowboardu, na przykład na stopień trenera pierwszej klasy, który ukończyło w tym roku ponad trzydzieści osób przy dwudziestu w poprzednich latach. Wcześniej z Akademickim Centrum Doskonalenia w Katowicach były to kursy instruktorskie na stopień trenera drugiej klasy czy klasy mistrzowskiej. Mam wiele doświadczenia w tym zakresie.

Sędziowie dali nam popalić z dyskwalifikacjami za kombinezony.

Na pewno Międzynarodowa Federacja Narciarska musi podjąć pewne zmiany, które zapowiada. Mamy w FIS wielu przedstawicieli z Polski w różnych komisjach. Ja już skończyłem pracę, jako sędzia orzekający FIS, służę aktualnie radą i szkolę młodych sędziów, którym zwracam między innymi uwagę, aby ich oceny były zgodne z regulaminem, żeby mogli w przyszłości wystawiać wysokie oceny na przykład 19,5 czy 20 punktów za styl, jak to było choćby w przypadku Adama Małysza czy Kamila Stocha.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Materiał oryginalny: Dyrektor sportowy PZN Marek Siderek specjalnie dla nas: Polskie skoki się nie skończyły i pieniędzy im na pewno nie zabraknie - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie