Dyrektywą w piratów

ET
32 mld dolarów - na tyle firma ICD szacuje straty, jakie producenci oprogramowania ponieśli w 2004 r. w wyniku działania piratów. Walnie przyczyniła się do tego Polska.

Raport o rynku nielegalnego oprogramowania

32 mld dolarów - na tyle firma ICD szacuje straty, jakie producenci oprogramowania ponieśli w 2004 r. w wyniku działania piratów. Walnie przyczyniła się do tego Polska.

   Firma badawcza ICD przedstawiła doroczny raport na temat piractwa komputerowego na świecie. Wynik jest niejednoznaczny. Z jednej strony w ub.r. w użyciu było mniej nielegalnie skopiowanych programów (spadek z 36 do 35 proc.), ale za to zdecydowanie wzrosły straty, jakie producenci ponieśli w wyniku działalności piratów. Dwa lata temu ICD oszacowała je na 28 mld dolarów. Przed rokiem producenci stracili więcej - 32 mld USD.
   Najwięcej nielegalnych programów używają mieszkańcy Ameryki Południowej, gdzie 66 proc. komputerów działa na pirackich systemach. Szara albo raczej czarna strefa znakomicie prosperuje w krajach europejskich nienależących do UE (głównie w Rosji), w których, jak szacuje IDC, 61 proc. programów pochodzi z niewiadomego źródła.
   W samej Unii też jest niewiele lepiej. Średnia dla "25" wynosi 35 proc. (niższy wskaźnik odnotowano tylko w Ameryce Północnej - 23 proc.), ale już w Grecji "na piratach" działa 62 proc. komputerów. Poza tym, to właśnie nielegalny rynek w UE przynosi najwięcej strat producentom. O ile we wspomnianej Ameryce Południowej wartość pirackiego oprogramowania szacuje się na 1,5 mld dolarów, to w Unii, według IDC, jest to już 12,1 mld USD.
   Walnie do tego przyczynia się Polska, którą w badaniu sklasyfikowano tuż za Grecją. IDC ocenia, że 59 proc. programów zainstalowanych w komputerach pochodzi u nas z nielegalnego źródła.
   BSA, organizacja skupiająca największych producentów oprogramowania, zleceniodawca cytowanych wyżej badań, wiele sobie obiecuje po specjalnej dyrektywie UE "Enforcement Directive", która ma pomóc ukrócić działalność piratów w Unii.
   Bartłomiej Witucki, rzecznik BSA w Polsce: - Zawiera ona wiele rozwiązań ułatwiających ściganie piractwa. Przykładowo, dyrektywa nakłada na providerów obowiązek ujawniania wszystkich informacji mogących pomóc w ujęciu osób rozprowadzających nielegalne programy. Łatwiej będzie udowodnić przestępstwo. Teraz trzeba przebadać całą partię towaru, żeby można było uznać, iż ktoś handluje nielegalnymi programami. Zgodnie z dyrektywą wystarczy sprawdzić tylko próbkę. Zwiększy się też zakres odpowiedzialności finansowej osób handlujących nielegalnymi programami. Według proponowanych rozwiązań sądy mają obarczać je nie tylko kosztami rekompensat za spowodowane straty, lecz także kosztami zastępstwa procesowego, obsługi prawnej, z jakiej korzystał poszkodowany.
   Kraje UE mają 12 miesięcy na implementację dyrektywy. Nowe regulacje mogłyby więc zacząć obowiązywać już w przyszłym roku. (ET)

Jakie są możliwości spłaty mikropożyczki? Ekspert radzi

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie