Dziady Kultury wciąż domagają się podwyżek i nie wierzą w...

Dziady Kultury wciąż domagają się podwyżek i nie wierzą w deklaracje województwa

Zdjęcie autora materiału
Aleksandra Suława

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Dziady Kultury wciąż domagają się podwyżek i nie wierzą w deklaracje województwa
Chcemy podwyżki o 500 zł - mówią małopolscy pracownicy kultury. Urząd Marszałkowski, do którego apelują, obiecuje, że na jesieni spełni ich żądania. Przynajmniej częściowo.
Dziady Kultury wciąż domagają się podwyżek i nie wierzą w deklaracje województwa
„Kraków - Miasto Literatury. Bibliotekarz - Dziad Kultury”, „W butach dziury – to pracownik kultury”, „Nie chcemy zabytkowych pensji” - transparenty z takimi hasłami pojawiły się na tegorocznej Nocy Muzeów w Krakowie. Krakowianie i radni Sejmiku Województwa Małopolskiego doskonale je znają – protestujący, czyli pracownicy części małopolskich instytucji kultury zrzeszeni w Ogólnopolskim Komitecie Protestacyjnym Muzeów i Innych Instytucji Kultury NSZZ „Solidarność” „Dziady Kultury”, swoje postulaty głoszą już od 2014 roku, domagając się podwyżek.

Pieniądze są, ale nie zawsze dla pracowników

Ich ostatnie pikiety odniosły skutek w postaci wymiany pism z Urzędem Marszałkowskim. Województwo, do którego protestujący kierują swe apele, twierdzi że „Dziady Kultury” pukają pod zły adres - o podwyżkach decyduje bowiem nie zarząd województwa, ale dyrektorzy instytucji. „Dotacja z budżetu publicznego nie jest „znaczona" i nie ma bezpośredniego powiązania z wypłatami wynagrodzeń ani z ich wysokością – czytamy w piśmie podpisanym przez Leszka Zegzdę, członka Zarządu Województwa Małopolskiego. - Trudno zatem bezpośrednio reagować samorządowi i wyjaśniać sytuację zarządczą i pracowniczą w każdej instytucji. - Urząd Marszałkowski przekazuje dofinansowania, ale to każdy z dyrektorów instytucji jest odpowiedzialny za ustalanie wysokości wynagrodzeń swoich pracowników – dodaje Filip Szatanik, rzecznik UMWM.

Protestujący jednak nie przyjmują tych argumentów. „Pozostajemy na stanowisku, że płace w samorządowych instytucjach kultury są niedoszacowane, a wysokość przekazywanej dotacji podmiotowej ma wpływ na fundusz wynagrodzeń – czytamy w odpowiedzi „Dziadów Kultury”.

Jacek Szczęsnowicz, członek komitetu protestacyjnego dodaje, że niezależność w gospodarowaniu pieniędzmi z dotacji to pozory. - Dyrektorzy wcale nie mogą swobodnie dysponować pieniędzmi z UMWM. Część środków to dotacje celowe, które muszą być przeznaczone np. na remont albo zakup nowego sprzętu, a nie na podwyżki. Dyrektorzy owszem, próbują reagować. Jednak co z tego, że - dla przykładu, w budżecie na 2018 rok dyrektor WBP uwzględnił pieniądze na podwyżki, jeśli urząd tego budżetu nie zaakceptował? - wyjaśnia.

W kulturze naprawdę tak biednie?

Z pisma skierowanego do protestujących wynika, że sytuacja finansowana małopolskich pracowników kultury nie odbiega od zarobków przedstawicieli tej branży w pozostałych częściach kraju. „Samorząd województwa małopolskiego gwarantuje w prowadzonych przez siebie instytucjach stabilną pracę, a występujący w nich poziom wynagrodzeń nie odbiega od średnich krajowych” - czytamy. W odpowiedzi, „Dziady Kultury” na swojej stronie prezentują paski z wypłat. - UMWM pokazuje liczby. Chwali się, że w muzeach i bibliotekach średnie zarobki wahają się od 3,5 do 4,5 tys zł. To są kwoty brutto. A w praktyce, w WBP pracownik z kilkunastoletnim stażem na rękę zarabia 1793 zł. Dumą województwa są też rosnące z roku na rok kwoty dotacji. Tyle, że to dotacje celowe – nie na podwyżki ale np. na poszerzenie oferty edukacyjnej czy zakup nowego sprzętu. Dysproporcja między środkami przeznaczanymi na inwestycje, a pieniędzmi dla pracowników jest olbrzymia. Mamy coraz więcej zadań, a wypłaty wciąż takie same – ripostuje Szczęsnowicz.

Są obietnice. Będą też pieniądze?


Przed wakacjami, na sesji sejmiku województwa pracownikom kultury obiecano podwyżki w wysokości kilkuset złotych. Protestującym jednak nie łatwo uwierzyć w te deklaracje. - Za słowami nie poszły żadne oficjalne pisma i decyzje. Trudno więc nie myśleć o tych obietnicach jako o kiełbasie wyborczej… - mówi Szczęsnowicz. Szatanik uspokaja jednak, że podwyżki będą. - Nawet jeśli tym słowom nie towarzyszyło oficjalne pismo, Urząd Marszałkowski ze swych obietnic się wywiązuje - zapewnia. A tymczasem, „Dziady Kultury” już szykują się do kolejnych protestów, zapowiadając m.in. wizyty na obradach sejmiku wojewódzkiego.

Szczęsnowicz dodaje, że w walce o podwyżki chodzi nie tylko o lepszy poziom życia pracowników, ale i o kondycję placówek, z których korzystają wszyscy Małopolanie. - Niskie zarobki i kiepskie warunki pracy skutkują odpływem wykwalifikowanych pracowników. Kiedyś w instytucjach kultury następowała płynna wymiana pokoleń – starsi przekazywali młodym wiedzę i doświadczenie. Dziś nie mają kogo uczyć, bo wykształceni absolwenci szybko pozbywają się ideałów i uciekają do korporacji, która kusi ich dużo wyższymi zarobkami – mówi.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo