Dzieci braci Zielińskich wyrastały pośród tych piosenek

Wacław Krupiński
Trzy pokolenia: od lewej Wojtek, Jacek, Andrzej, za nimi Bartłomiej, Bogumił i Agnieszka
Trzy pokolenia: od lewej Wojtek, Jacek, Andrzej, za nimi Bartłomiej, Bogumił i Agnieszka fot. Andrzej Banaś
Jubileusz. We wtorek w Centrum Kongresowym razem z obchodzącymi swe 50-lecie Skaldami wystąpią trzy pokolenia: Agnieszka i Bartłomiej, dzieci twórcy Skaldów - Andrzeja Zielińskiego oraz Gabriela i Bogumił, dzieci Jacka Zielińskiego. Także jego wnuczek - 15-letni Wojtek. W takim gronie spotkają się na estradzie pierwszy raz. Bo też muzyka i piosenki Skaldów są wpisane w ich dzieciństwo, czego naturalną konsekwencją była nauka muzyki

Bogumił Zieliński pierwszy koncert Skaldów pamięta przez mgłę; oglądano transmisję festiwalu w Opolu, a on widząc tatę, pobiegł do telewizora z wyciągniętymi rękami, krzycząc „Apa, apa”, co oznaczało, że chce do taty na ręce.

- W dzieciństwie częściej widywałam tatę w telewizji niż w domu. Ciągle mnie ktoś wołał do telewizora, że tata występuje - wspomina Agnieszka Jarzyna--Zielińska. Ale nie potrafi przywołać pierwszego wspomnienia związanego ze Skaldami. - Całe dziecięce lata były ze Skaldami, choćby na próbach zespołu w zakopiańskim domu przy __Szy-manowskiego.

Gdy tata komponował, lubiła bawić się pod fortepianem. Pamięta, gdy powstawały piosenki z płyty „Rezerwat miłości”. Został jej też w pamięci obrazek z festiwalu w Opolu, kiedy Skaldowie śpiewali „Twą jasną widzę twarz”. - Jak tata zaczął grać, wbiegłam między publiczność, gdzieś przystając, a wtedy jakaś pani zwróciła mi uwagę, że zasłaniam. „Ale to mój tata gra!”. Cieszyłam się tak, bo to była nagrodzona piosenka i musiałam słuchać jej na __stojąco.

Nagród głównych i wyróżnień w latach 1966-1990 Skaldowie zebrali jedenaście. Dziesięć - za kompozycje, za aranżacje - Andrzej Zieliński, ostatnią, za autorską piosenkę „Harmonia świata”, odebrał Jacek Zieliński. Było i Grand Prix za całokształt twórczości artystycznej, przyznane w roku 2009.

Opole i „Twą jasną widzę twarz” wspomina też niewiele młodsza Gabriela Zielińska- -Tarcholik. I tatę oglądanego w telewizorze, bo głównie nieobecnego. To był czas, kiedy Skaldowie nadal dużo jeździli - m.in. do ZSRR - w sumie spędzili w tym kraju 2,5 roku! - a byli tam przyjmowani jak wielcy idole, dając w ciągu tygodnia 10 występów na moskiewskich Łużnikach, a na każdym 10 tysięcy osób.

Za to później dzieci miały prezenty. - Ależ to była radość - przywołuje tamten czas córka Jacka, wspominając czy to zabawki, czy buty z Czechosłowacji. Oczywiście najwspanialej było, gdy Skaldowie występowali w USA. - Myślałam, że oszaleję, te rzeczy były takie kolorowe, ładnie opakowane...

I oczywiście miło było słuchać, gdy tata, powróciwszy, znów śpiewał - na dobranoc albo w ciągu dnia.

Bogumił był przedszkolakiem, gdy na próbach Skaldów chłonął te piosenki na tyle intensywnie, że przypomniał je sobie bez problemu, gdy miał je grać na gitarze podczas koncertu Skaldów okazji ich 35-lecia w Sali Kongresowej - jakże imponującego rozmachem, bo też jego hojnym mecenasem, za sprawą Zbigniewa Preisnera był Plus GSM.

W Kongresowej grał już wcześniej, w koncercie z okazji 25-lecia, kiedy po latach przyleciał do kraju Andrzej Zieliński, który w 1981 roku, gdy w Polsce ogłoszono stan wojenny, pozostał w USA. Z czasem przylatywał coraz częściej. Od paru lat znów jest mieszkańcem Krakowa.

W 2000 r. nagrał z muzykami Skaldów, jak i wybitnymi polskimi jazzmanami sygnowaną przez siebie płytę pod przewrotnym tytułem „Znów od zera”, z piosenkami, jakie stworzył w USA. Jedną z nich - „Dopóki stoją góry” uwielbia Agnieszka; to piosenka, która towarzyszy jej podczas wszystkich uroczystości rodzinnych. Sama też ją śpiewa.

Jak się śpiewa te piosenki?

- Mam do nich specjalny stosunek, bo poza tym, że są piękne, to skomponował je mój tata. A ja dokładam do nich wspomnienia z dzieciństwa.

I właśnie płytę „Znów od zera” wskazuje jako najlepszą z całej fonoteki ojca i Skaldów. - Przeanalizowałem ją na wszelkie możliwe strony, podeszłam do tych piosenek i uczuciowo, i chłodno i uważam, że to płyta najlepsza. Chociaż bardzo lubię i dawne przeboje Skaldów, i ich piosenki rockowe. Zresztą sama w latach 90. grałam w __zespole jazzrockowym.

Córka usilnie namawia tatę, by napisał nowe piosenki, by nagrał nową, solową płytę.

Jest i piosenka szczególna - „Pójdę do nieba”. - Jak byłam dziewczynką, było mi strasznie przykro, że tata śpiewa „pójdę do nieba, kiedy będę chciał”. Dla mnie to było niepojęte, że tata kiedyś pójdzie do nieba. Ogromnie mnie ta piosenka poruszała i porusza do dzisiaj. Nieraz się przy __niej popłakałam.

Gabriela też chętnie śpiewa piosenki Skaldów. Wspomina, jak nagrywała chórki na płytę „Nie domykajmy drzwi”, stworzoną przez tatę i śpiewającego basistę Konrada Ratyńskiego jeszcze w czasie, gdy starszy z braci Zielińskich był w USA. Także występy z tatą w Piwnicy pod Baranami w początkach lat 90... I napisane przez tatę do tekstów Leszka Aleksandra Moczulskiego kolędy z programu „Moje Betlejem”, z którymi od lat wędrują po świecie. W styczniu znów zaprezentują je w USA.

25 lat temu wyjechał jako niespełna 15-latek do USA syn Andrzeja, Bartłomiej Andrzej. Jest muzykiem, gra na kilku instrumentach, śpiewa, obecnie pracuje jako DJ, podejmuje pracę w radio w Chicago.

Wczoraj przyleciał do Polski.

We wtorkowym koncercie po raz pierwszy zagra obok ojca piosenki Skaldów na moogu . Jakie ich piosenki lubi ten najmłodszy z czwórki dzieci braci? „20 minut po północy”, „Juhas zmarł”, „Od wschodu do zachodu słońca”, „Nie widzę ciebie w swych marzeniach”…

A najstarsze wspomnienie.

- Byłem brzdącem 3-4-letnim i wlazłem tacie podczas próby na głośnik, który właśnie przywiózł z __zagranicy. Bardzo się zdenerwował…

Bogumił - który od swych czasów licealnych bierze udział w koncertach całego zespołu lub w mniejszym składzie towarzysząc tacie i stryjowi z grającym na instrumentach perkusyjnych swym szwagrem, Rafałem Tarcholikiem - wymienia z kolei „Nocne tramwaje”, „Gdzie mam ciebie szukać”, „Nie oślepiaj”, „Ty” (dała tytuł piątemu longplayowi zespołu) i „Nie widzę ciebie w swych marzeniach” (teraz znów zaśpiewa ją Stanisław Wenglorz, współpracujący ze Skaldami w 1977 r.). Oczywiście pamięta też o największych przebojach. A pytany o istotę fenomenu Skaldów, odpowiada bez zastanowienia: - Doskonała, wpadająca w ucho melodia i bogata, wyrafinowana harmonia, splatająca akordy, które teoretycznie nie powinny znaleźć się obok siebie, a one idealnie współgrają. Wskazuje też na ogromną różnorodność repertuaru.

- Ulubione piosenki można wymieniać i wymieniać... Poza hitami lubię „Nadejdziesz od strony mórz”, „Prawo Izaaka Newtona”, „Pójdę do nieba” i taty „Harmonię świata” -__dodaje jego siostra Gaba.

A ulubione płyty? - Większość to są fajne płyty - dodaje.

Nagrali ich Skaldowie 15 - licząc tylko premierowe, w tym pięć longplayów w ciągu niespełna pierwszych pięciu lat. Z trzeciego z nich - „Cała jesteś w skowronkach” - aż sześć piosenek trafiło na pierwsze miejsce listy przebojów. - Takie płyty nagrywali tylko Beatlesi - skomentuje to po latach ich kompozytor Andrzej Zieliński.

Syn Bogumiła, Wojtek, 15-letni uczeń Państwowej Szkoły Muzycznej II stopnia im. W. Żeleńskiego w Krakowie, lubi natomiast „Kulig”, „Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał”, „Wiosnę” i generalnie przeboje z pierwszego okresu. Ale przyznaje, że to nie jest muzyka jego pokolenia; że przeciętny 15-latek takich piosenek, niestety, nie słucha.

A niegdyś? „Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał” zdobyła pierwsze miejsce na liście 17 rozgłośni Polskiego Radia, a także pobiła rekord w Opolu - bisowana była pięciokrotnie!

Wojtek cieszy się zatem, że wystąpi podczas tego jubileuszu - to już czwarty w jego życiu. Na pierwszym był w powijakach, teraz na ksylofonie zagra z dziadkiem czardasza Montiego.

We wtorek po raz pierwszy spotkają się na koncercie Skaldów trzy pokolenia rodziny Zielińskich. Wszyscy też wierzą - z Wojtkiem na czele - że zespół doczeka także 60-lecia.

- Jak na nich patrzę, to sądzę, że to jest realne. Oni nie wyglądają na swój wiek. Może to i wódka ich zakonserwowała w tamtych latach… - śmieje się Bogumił.

- 60-lecie... Jak najbardziej. Przecież tata jest młody. Nie widzę u __niego żadnych oznak starości - mówi Agnieszka, przywołując letni koncert, w takim upale, w Gdowie, gdzie Andrzej Zieliński się urodził. - _Tata był w __niesamowitej formie. _Jedynie Gaba woli ostrożniej mówić o 55-leciu (podobnie zresztą jak jej stryj Andrzej). Wtedy już może i któreś z jej dzieci wystąpi, bo też chodzą do szkół muzycznych.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zofia Kozub
Kocham Skaldów
Dodaj ogłoszenie