Dziesięć tez senatora, czyli cios w reklamy

Małgorzata Mrowiec, (PD)Zaktualizowano 
Ul. Josepha Conrada w Krakowie - jedna z najbardziej oszpeconych reklamami ulic w Polsce Andrzej Wiśniewski
Prawo. Dziś prezydent RP ma podpisać ustawę krajobrazową. Dzięki niej gminy będą mogły oczyścić się z reklamowego chaosu. Są już pierwsze pomysły, jak to zrobić

"Witamy w Krakowie - Mieście Królów Polskich" - ta tablica informacyjna jest coraz mniej widoczna dla kierowców, którzy wjeżdżają do stolicy Małopolski. Zmotoryzowani nie mają za to problemów z dostrzeżeniem wielkopowierzchniowych reklam, którymi wprost usiane są drogi prowadzące do Krakowa. To już nie las reklam, to istna dżungla.

Za kilka miesięcy samorządy gmin w całej Polsce będą mogły ruszyć do skutecznej walki z reklamowym chaosem i szpetotą. Oręż da im tzw. ustawa krajobrazowa, którą ma dziś podpisać prezydent. Wejdzie w życie po trzech miesiącach od ogłoszenia.
Wszechobecne billboardy budzą wśród mieszkańców Krakowa mieszane uczucia.

- Mnie osobiście te reklamy nie przeszkadzają, ale nie da się ukryć, że stają się coraz agresywniejsze - mówi Barbara Kaleta, z którą rozmawiamy pod dużym billboardem na alei 29 Listopada. - Te wszystkie reklamy strasznie szpecą i cieszę się, że ktoś w końcu zamierza coś z tym zrobić - to z kolei opinia krakowianina Krzysztofa Krzysztonia.

Inni zwracają uwagę, że reklamy zwyczajnie zasłaniają znaki drogowe. - Aż strach jeździć - mówi Anna, dojeżdżająca tu codziennie do pracy.

Jak walczyć z reklamą, która zawłaszcza krajobraz, zaśmieca miasta, sprawia, że wstyd nam za miejsce, w którym mieszkamy? Decyzja będzie należała teraz do samorządów. Dzięki nowej ustawie radni zdecydują o tym, gdzie można stawiać reklamy, na jakich warunkach, jakich rozmiarów będą billboardy. Również - gdzie będą one zakazane.

Własne pomysły - 10 tez, które mogłyby zostać wzięte pod uwagę przy konstruowaniu przepisów dla Krakowa - ma już senator PO Janusz Sepioł, współautor ustawy krajobrazowej. Publikujemy je dzisiaj, zachęcając do publicznej dyskusji.

Pierwsza teza rozprawia się z największą bolączką: reklamą na ulicach wlotowych do miasta - m.in. na Zakopiańskiej, Wielickiej, Radzikowskiego, al. 29 Listopada. Senator Sepioł proponuje całkowity zakaz reklamy wielkopowierzchniowej przy tych ulicach. Czy to realny pomysł?

- Formułuję postulaty daleko idące. Dzięki ich realizacji Kraków byłby nie do poznania, zmiana byłaby uderzająca. Przy czym wiem, że wkładam kij w mrowisko: będzie to utrata racji bytu dla firm, które żyją z reklamy - mówi Janusz Sepioł.

Będzie bicz na reklamy. Czy uda się odzyskać utracony krajobraz?
Propozycję Janusza Sepioła "programu reklamowego" dla Krakowa publikujemy obok. To zaproszenie do publicznej dyskusji. Senator chce m.in. uwolnić od reklamy wielkopowierzchniowej ulice wlotowe do miasta oraz zakazać wieszania gigantycznych tzw. siatek w sa- mym sercu Krakowa.

Oczyściłby z reklam wiadukty, estakady oraz ogrodzenia posesji. Ma pomysł na wskazanie ulic o szczególnym znaczeniu dla obrazu miasta, gdzie mogłyby się zainstalować tylko reklamy o podwyższonym standardzie, jak np. citylighty (podświetlane tablice).

- Chodziło mi o to, żeby odciążyć z reklam główne, reprezentacyjne ulice, a także pokazać historyczne jądro Krakowa, odsłonić architekturę - mówi Janusz Sepioł. Dodaje, że trzeba uderzyć zdecydowanie, by reklamy zaczęły znikać. - Dzięki temu zmniejszy się chaos wizualny i poprawi bezpieczeństwo na drogach - uważa senator. Na więcej pozwoliłby jednak instytucjom kultury: mogłyby bezpłatnie reklamować wystawy, koncerty itp., o ile nie zawisną na ich siedzibach reklamy komercyjne.

O sprzątaniu przestrzeni myśli już też miasto. - Czekaliśmy na tę ustawę, żeby móc stworzyć przepisy lokalne, które będą umożliwiały oczyszczenie miasta z reklam. Że będzie po tym pięknie wyglądać - to już pokazuje nam park kulturowy Stare Miasto, który porządkuje tu przestrzeń - mówi wiceprezydent Krakowa Elżbieta Koterba.

W Urzędzie Miasta Krakowa powoływany jest właśnie zespół roboczy, w którym znajdą się m.in. główny architekt miasta, plastyk miejski, dyrektor Biura Planowania Przestrzennego, konserwator zabytków, przedstawiciel Wydziału Skarbu. Ten zespół przygotuje podstawy do stworzenia nowego prawa, które określi, gdzie i na jakich zasadach można będzie umieszczać reklamy.

Dzięki nowej ustawie gmina może też uchwalić przepisy, które pozwolą pobierać tzw. opłatę reklamową (stawki ustala sama), a także nakładać słone kary na reklamy niezgodne z przepisami.

- Ale nie będzie dla Krakowa najważniejszą sprawą, by "dorabiać się" na reklamach. Najistotniejszy i niedający się wycenić jest ład przestrzenny - zaznacza wiceprezydent Koterba. Podkreśla, że dziś Kraków wiele traci, bo już na wjeździe nie możemy się pochwalić jego panoramą - zasłania ją bowiem sznur billboardów i plakatów. Chciałaby więc odsłonić piękne obiekty, zieleń, dobrze zorganizowane przestrzenie.

W tym roku zostaną zinwentaryzowane wszystkie reklamy w Krakowie. Urzędnicy sprawdzą, które reklamy są nielegalne. Równolegle mają się toczyć prace nad przygotowaniem przepisów. Rada Miasta ma je przyjmować w przyszłym roku - systematycznie, dla kolejnych fragmentów miasta.

- Tezy senatora Sepioła? Wszystkie są słuszne. Ale musimy zbudować szczegółowe przepisy - mówi Elżbieta Koterba.
Co myślą o tezach przedsiębiorcy? Zdaniem Marka Maja, wiceprezesa Małopolskiego Związku Pracodawców Lewiatan, a zarazem prezesa firmy SMAY, opracowane przez Janusza Sepioła postulaty są przemyślane, jest "za".

- Tego typu regulacje dotyczące reklam i szyldów od wielu już lat obowiązują w tzw. Starej Unii Europejskiej. Dzisiaj jest tyle nowoczesnych nośników informacji elektronicznej, że każdy, czy to przy pomocy nawigacji satelitarnej, czy map google, może trafić do celu. Nawet telefony komórkowe są wyposażone w aplikacje wyszukujące firmy i instytucje - komentuje przedsiębiorca.

Podkreśla, że popiera wprowadzenie ustawy krajobrazowej. - Moja firma nie posiada żadnej reklamy na terenie Krakowa, jak też i na trasach wjazdowych, a mimo to nie narzekam na kłopoty z trafieniem moich klientów do siedziby firmy czy też na brak kontrahentów - mówi Marek Maj.

Paweł Hałat, prezes stowarzyszenia Przestrzeń-Ludzie-Miasto, dorzuciłby do propozycji senatora zakaz umieszczania reklam na głównych węzłach komunikacyjnych - rondach, ważnych skrzyżowaniach. Wymienia m.in,. rondo Czyżyńskie, Grunwaldzkie, Młyńskie... - Powinny być pod szczególną ochroną - przekonuje Paweł Hałat. Chciałby gwarancji, że usuwana z głównych ulic reklama wielkoformatowa nie przeniesie się na ślepe ściany bloków na naszych osiedlach. - Osiedla też powinny mieć harmonijny krajobraz - podkreśla. Nie zakazywałby reklam na rusztowaniach podczas remontu budynków.
Paweł Hałat uważa, że instytucje kultury nie powinny mieć taryfy ulgowej. - Dziś granica między reklamą wydarzenia kulturalnego a komercją jest bardzo płynna. W nazwach koncertów i festiwali, na plakatach pojawiają się przecież sponsorzy - tłumaczy.

Tezy do przepisów są nie do przyjęcia dla Marcina Schoena, prezesa Izbya Gospodarczej Reklamy Wielkoformatowej, współwłaściciela jednej z firm w Krakowie. - Wyższe standardy reklam, citylighty - to pomysły wspierające duże firmy i koncerny - uważa. Podkreśla, że reklama zewnętrzna jest prosta, naturalna, najczęściej wybierana przez małych przedsiębiorców. Teraz im się ją odbiera. Uważa też, że estetyczne i uzgodnione reklamy powinny być zwolnione z opłaty za ustawienie.

- Konstruowanie tych przepisów wymaga wyważenia: na ile możemy ograniczać swobodę gospodarczą a dać pierwszeństwo pięknym widokom - mówi Marcin Schoen.

Przepisy dla Krakowa - tezy Janusza Sepioła
Teza 1: Wyłączyć z reklamy wielkopowierzchniowej (billboardy, "siatki") ulice wlotowe do Krakowa, jak np. Radzikowskiego, ks, Józefa, Zakopiańska/Wadowicka, Wielicka, Igołomska, al. 29 Listopada, Jasnogórska.
Teza 2: Zakazać wieszania "siatek" - czyli reklam wielkopowierzchniowych - wewnątrz drugiej obwodnicy (jej charakterystycznym odcinkiem są Aleje Trzech Wieszczów). Zakazać zasłaniania siatkami okien.
Teza 3: Zlikwidować stojące przy głównych ulicach tzw. kierunkowskazy, czyli niewielkie tablice informujące np. że sklep lub punkt usługowy jest za 3 czy 5 km. Można by je ewentualnie umieszczać w standardowej wielkości na specjalnych konstrukcjach udostępnionych przez gminę. Zakaz nie odnosiłby się do hoteli i instytucji oznaczeniu turystycznym.
Teza 4: Wyznaczyć miejsca pod słupy ogłoszeniowe i sprzedawać prawa do ich wykorzystywania w drodze otwartych aukcji. Tą droga można by ograniczyć ilość słupów co najmniej o 30%. Do aukcji można by dopuszczać jedynie firmy, które zdeklarują kształt i standard słupa ogłoszeniowego zgodny z wytycznymi urzędu miasta.
Teza 5: Zakazać wieszania reklam na wiaduktach, mostach i estakadach (zarówno drogowych, jak i kolejowych).
Teza 6: Zakazać zawieszania reklam na ogrodzeniach posesji, zwłaszcza reklam na podkładach miękkich, tzw. banerów.
Teza 7: Wyznaczyć grupę ulic o szczególnym znaczeniu dla obrazu miasta (np. Aleje Trzech Wieszczów, ul. Dietla, Mogilska), gdzie dozwolona byłaby tylko reklama o podwyższonym standardzie, tzn. np. citylighty, rollupy. Te ulice wymagałyby sporządzenia koncepcji rozmieszczenia znaków reklamowych (w tym np. standardu minimalnych odległości pomiędzy nimi).
Teza 8: Uregulować sposób umieszczania szyldów, biorąc pod uwagę zasady: szyldy mogą być umieszczane tylko w parterach budynków, szyld nie może zajmować więcej niż 10% powierzchni elewacji parteru budynku, a w wypadku budynków zabytkowych nie może być większy niż powierzchnia otworu wejściowego do sklepu/zakładu, umieszczenie logo firmy na najwyższej kondygnacji lub powyżej gzymsu koronującego wymagałoby uzgodnienia przez plastyka miejskiego.
Teza 9: Zezwolić instytucjom kultury na bezpłatne zawieszanie reklam odbywających się w nich wydarzeń kulturalnych, wystaw, koncertów etc., pod warunkiem, że na siedzibach tych instytucji nie wiszą reklamy komercyjne.
Teza 10: Należy dążyć do objęcia docelowo przepisami o parku kulturowym obszaru Kazimierza, Stradomia, Starego Podgórza i centrum Nowej Huty lub wprowadzić na tych obszarach podobne regulacje w oparciu o lokalne przepisy reklamowe.

Wideo

polecane: Flesz: Koniec gorszego jedzenia - żywność w Polsce, jak na zachodzie.

Materiał oryginalny: Dziesięć tez senatora, czyli cios w reklamy - Dziennik Polski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
A
Andrzej Tarnowski

Z jakiego powodu, Droga Redakcjo, słowo będące synonimem "niemądre" zostało wygwiazdkowane w moim tekście ? Nie użyłem też słowa brzydko pachnącego.
A tu proszę - gwiazdeczki jakieś bzdurne...

zgłoś
G
Gość

To dobra wiadomość. Reklamy rozpanoszyły się w niebywały sposób. Odwracają - mimo woli - uwagę od informacji istotnych lub wręcz je eliminują jak te, zasłaniające znaki i tablice drogowe. Na przełęczy Snozka tablice reklamowe zasłaniają widok Tatr, a przecież ponieśliśmy spore koszty budując w tym miejscu parking widokowy, na którym codziennie zatrzymuje się dużo pojazdów aby ich pasażerowie mogli podziwiać piękny widok gór. Są szpetne i nachalne jak namolny handlarz. Jeśli inicjatywa usuwania tych potworków dojdzie do skutku to uwierzę, że w tym chorym kraju może stać się jeszcze coś dobrego i że są ludzie, którym zależy na pięknie krajobrazu bardziej niż na złotówkach.
Gdyby tak jeszcze postanowiono – niejako przy okazji – zająć się sprawą reklam w TV to moje szczęście było by bezgraniczne. Reklamy TV to największe przekleństwo współczesności. Nie dość, że kradnie nam nieodwracalnie i – o dziwo – bezkarnie nasz bezcenny określony czas życia, który przeznaczyć chcemy na to co nas interesuje, co chcemy zobaczyć, poznać to w dodatku odbywa się to kosztem naszych pieniędzy. Płacimy za energię elektryczną zasilającą miliony odbiorników rtv w czasie reklam na „chama” wręcz wciskanych w trakcie filmów, spektakli a nawet uroczystości religijnych i to w momentach kiedy potrzebna jest chwila refleksji, zastanowienia nad tym co ważne w życiu i ……a tu reklama leku na hemoroidy, potencje czy proszku do czegoś tam. Tak się dewastuje ludzką psychikę i ubogie i tak portfele. Czy nikt tego nie dostrzega ?!
Mówi się dużo o emisji CO2 do atmosfery, o kosztownych pakietach klimatycznych a sprawa jest prosta jak konstrukcja cepa – ograniczyć lub nawet zakazać reklam całkowicie. Skoro film trwający np. 1,5 godziny jest trzykrotnie przerywany reklamami trwającymi wbrew prawu 15 minut każda to fil trwa przeszło 2 godziny i proszę sobie wyobrazić lub policzyć jak kolosalne ilości energii elektrycznej są zużywane w imię nabijania kabzy różnym cwaniakom zbijającym interes na reklamach.
W świecie jest tak, że jak ktoś chce umieścić gdzieś reklamę to musi za to zapłacić. My natomiast musimy płacić za to, że te g****** i często niesmaczne reklamy na siłę są nam wciskane.
Czy to co napisałem jest bzdurą …???

zgłoś
E
Ewa

Niestety, na załączonej fotografii jest tylko jedna reklama firmy żyjącej z takich reklam. Reszta to samowlone śmieci i te faktycznie i szpecą i zniką szczęśliwie

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3