Dziesięć tez senatora, czyli cios w reklamy

Dziesięć tez senatora, czyli cios w reklamy

Małgorzata Mrowiec, (PD)

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Ul. Josepha Conrada w Krakowie - jedna z najbardziej oszpeconych reklamami ulic w Polsce
1/3
przejdź do galerii

Ul. Josepha Conrada w Krakowie - jedna z najbardziej oszpeconych reklamami ulic w Polsce ©Andrzej Wiśniewski

Prawo. Dziś prezydent RP ma podpisać ustawę krajobrazową. Dzięki niej gminy będą mogły oczyścić się z reklamowego chaosu. Są już pierwsze pomysły, jak to zrobić
"Witamy w Krakowie - Mieście Królów Polskich" - ta tablica informacyjna jest coraz mniej widoczna dla kierowców, którzy wjeżdżają do stolicy Małopolski. Zmotoryzowani nie mają za to problemów z dostrzeżeniem wielkopowierzchniowych reklam, którymi wprost usiane są drogi prowadzące do Krakowa. To już nie las reklam, to istna dżungla.

Za kilka miesięcy samorządy gmin w całej Polsce będą mogły ruszyć do skutecznej walki z reklamowym chaosem i szpetotą. Oręż da im tzw. ustawa krajobrazowa, którą ma dziś podpisać prezydent. Wejdzie w życie po trzech miesiącach od ogłoszenia.
Wszechobecne billboardy budzą wśród mieszkańców Krakowa mieszane uczucia.

- Mnie osobiście te reklamy nie przeszkadzają, ale nie da się ukryć, że stają się coraz agresywniejsze - mówi Barbara Kaleta, z którą rozmawiamy pod dużym billboardem na alei 29 Listopada. - Te wszystkie reklamy strasznie szpecą i cieszę się, że ktoś w końcu zamierza coś z tym zrobić - to z kolei opinia krakowianina Krzysztofa Krzysztonia.

Inni zwracają uwagę, że reklamy zwyczajnie zasłaniają znaki drogowe. - Aż strach jeździć - mówi Anna, dojeżdżająca tu codziennie do pracy.

Jak walczyć z reklamą, która zawłaszcza krajobraz, zaśmieca miasta, sprawia, że wstyd nam za miejsce, w którym mieszkamy? Decyzja będzie należała teraz do samorządów. Dzięki nowej ustawie radni zdecydują o tym, gdzie można stawiać reklamy, na jakich warunkach, jakich rozmiarów będą billboardy. Również - gdzie będą one zakazane.

Własne pomysły - 10 tez, które mogłyby zostać wzięte pod uwagę przy konstruowaniu przepisów dla Krakowa - ma już senator PO Janusz Sepioł, współautor ustawy krajobrazowej. Publikujemy je dzisiaj, zachęcając do publicznej dyskusji.

Pierwsza teza rozprawia się z największą bolączką: reklamą na ulicach wlotowych do miasta - m.in. na Zakopiańskiej, Wielickiej, Radzikowskiego, al. 29 Listopada. Senator Sepioł proponuje całkowity zakaz reklamy wielkopowierzchniowej przy tych ulicach. Czy to realny pomysł?

- Formułuję postulaty daleko idące. Dzięki ich realizacji Kraków byłby nie do poznania, zmiana byłaby uderzająca. Przy czym wiem, że wkładam kij w mrowisko: będzie to utrata racji bytu dla firm, które żyją z reklamy - mówi Janusz Sepioł.

Będzie bicz na reklamy. Czy uda się odzyskać utracony krajobraz?
Propozycję Janusza Sepioła "programu reklamowego" dla Krakowa publikujemy obok. To zaproszenie do publicznej dyskusji. Senator chce m.in. uwolnić od reklamy wielkopowierzchniowej ulice wlotowe do miasta oraz zakazać wieszania gigantycznych tzw. siatek w sa- mym sercu Krakowa.

Oczyściłby z reklam wiadukty, estakady oraz ogrodzenia posesji. Ma pomysł na wskazanie ulic o szczególnym znaczeniu dla obrazu miasta, gdzie mogłyby się zainstalować tylko reklamy o podwyższonym standardzie, jak np. citylighty (podświetlane tablice).

- Chodziło mi o to, żeby odciążyć z reklam główne, reprezentacyjne ulice, a także pokazać historyczne jądro Krakowa, odsłonić architekturę - mówi Janusz Sepioł. Dodaje, że trzeba uderzyć zdecydowanie, by reklamy zaczęły znikać. - Dzięki temu zmniejszy się chaos wizualny i poprawi bezpieczeństwo na drogach - uważa senator. Na więcej pozwoliłby jednak instytucjom kultury: mogłyby bezpłatnie reklamować wystawy, koncerty itp., o ile nie zawisną na ich siedzibach reklamy komercyjne.

O sprzątaniu przestrzeni myśli już też miasto. - Czekaliśmy na tę ustawę, żeby móc stworzyć przepisy lokalne, które będą umożliwiały oczyszczenie miasta z reklam. Że będzie po tym pięknie wyglądać - to już pokazuje nam park kulturowy Stare Miasto, który porządkuje tu przestrzeń - mówi wiceprezydent Krakowa Elżbieta Koterba.

W Urzędzie Miasta Krakowa powoływany jest właśnie zespół roboczy, w którym znajdą się m.in. główny architekt miasta, plastyk miejski, dyrektor Biura Planowania Przestrzennego, konserwator zabytków, przedstawiciel Wydziału Skarbu. Ten zespół przygotuje podstawy do stworzenia nowego prawa, które określi, gdzie i na jakich zasadach można będzie umieszczać reklamy.

Dzięki nowej ustawie gmina może też uchwalić przepisy, które pozwolą pobierać tzw. opłatę reklamową (stawki ustala sama), a także nakładać słone kary na reklamy niezgodne z przepisami.

- Ale nie będzie dla Krakowa najważniejszą sprawą, by "dorabiać się" na reklamach. Najistotniejszy i niedający się wycenić jest ład przestrzenny - zaznacza wiceprezydent Koterba. Podkreśla, że dziś Kraków wiele traci, bo już na wjeździe nie możemy się pochwalić jego panoramą - zasłania ją bowiem sznur billboardów i plakatów. Chciałaby więc odsłonić piękne obiekty, zieleń, dobrze zorganizowane przestrzenie.

W tym roku zostaną zinwentaryzowane wszystkie reklamy w Krakowie. Urzędnicy sprawdzą, które reklamy są nielegalne. Równolegle mają się toczyć prace nad przygotowaniem przepisów. Rada Miasta ma je przyjmować w przyszłym roku - systematycznie, dla kolejnych fragmentów miasta.

- Tezy senatora Sepioła? Wszystkie są słuszne. Ale musimy zbudować szczegółowe przepisy - mówi Elżbieta Koterba.
Co myślą o tezach przedsiębiorcy? Zdaniem Marka Maja, wiceprezesa Małopolskiego Związku Pracodawców Lewiatan, a zarazem prezesa firmy SMAY, opracowane przez Janusza Sepioła postulaty są przemyślane, jest "za".

- Tego typu regulacje dotyczące reklam i szyldów od wielu już lat obowiązują w tzw. Starej Unii Europejskiej. Dzisiaj jest tyle nowoczesnych nośników informacji elektronicznej, że każdy, czy to przy pomocy nawigacji satelitarnej, czy map google, może trafić do celu. Nawet telefony komórkowe są wyposażone w aplikacje wyszukujące firmy i instytucje - komentuje przedsiębiorca.

Podkreśla, że popiera wprowadzenie ustawy krajobrazowej. - Moja firma nie posiada żadnej reklamy na terenie Krakowa, jak też i na trasach wjazdowych, a mimo to nie narzekam na kłopoty z trafieniem moich klientów do siedziby firmy czy też na brak kontrahentów - mówi Marek Maj.

Paweł Hałat, prezes stowarzyszenia Przestrzeń-Ludzie-Miasto, dorzuciłby do propozycji senatora zakaz umieszczania reklam na głównych węzłach komunikacyjnych - rondach, ważnych skrzyżowaniach. Wymienia m.in,. rondo Czyżyńskie, Grunwaldzkie, Młyńskie... - Powinny być pod szczególną ochroną - przekonuje Paweł Hałat. Chciałby gwarancji, że usuwana z głównych ulic reklama wielkoformatowa nie przeniesie się na ślepe ściany bloków na naszych osiedlach. - Osiedla też powinny mieć harmonijny krajobraz - podkreśla. Nie zakazywałby reklam na rusztowaniach podczas remontu budynków.
« 2

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo