Edyta Geppert i Vasie. Recital, w którym artystka przechodzi od patosu i powagi po żart i taniec

Wacław Krupiński
Edyta Geppert od trzech dekad ma swoje piosenkowe królestwo ,„gdzie trzy minuty trwa świat”
Edyta Geppert od trzech dekad ma swoje piosenkowe królestwo ,„gdzie trzy minuty trwa świat” Fot. Andrzej Świetlik
Czwartek, 2 marca, godz. 19 Centrum Kongresowe ICE. Edyta Geppert - od roku 1984, gdy została laureatką Wrocławskiego Przeglądu Piosenki Aktorskiej (przypomnijmy, nie jest aktorką, skończyła Wydział Piosenki w Szkole Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie), „każdą nutą, gestem, śmiechem (zarażającym widownię), każdą piosenką udowadnia, że piosenka może być wielką sztuką”. Pisałem tak o tej artystce przed ćwierćwieczem i nic słowa te nie straciły na aktualności.

Edyta Geppert jedynie umocniła nas w przeświadczeniu, że należy do elity artystów piosenki. Artystów wiernych przeświadczeniu, że piosenka może i powinna być minispektaklem, w którym liczy się słowo. Że musi być opowieścią, która poruszy słuchacza, a zatem dobór repertuaru jest niezmiernie ważny. Stąd takie, a nie inne artystyczne wybory; choć, dodajmy, Geppert swą interpretacją, wrażliwością i kunsztem, jak i szlachetnym byciem na estradzie nawet piosenki pozornie mniejszych lotów czyni perłami.

Stąd zachwyty miłośników piosenki, trzykrotne Grand Prix na opolskim festiwalu i opinia, że Edyta Geppert to jedna z najwspanialszych artystek, jakie pojawiły się w polskiej piosence po wojnie. I zarazem z nikim nieporównywalna. Osobna. I też funkcjonuje z boku swej branży, z dala od medialnego szumu, i - co smutne - haniebnie niedostrzegana przez telewizję.

Od trzech dekad ma swoje piosenkowe królestwo, w którym umie „znaleźć swój rytm znajomy, własny ton wśród tonów stu”, to królestwo, „gdzie trzy minuty trwa świat, kiedy śpiewa”. Świat, w którym są wszelkie barwy i nastroje. Od powagi, wręcz wzniosłości i patosu - „Piosenka o Bośni”, a zwłaszcza „Zamiast” i „Nie żałuję”, którymi to piosenkami wyrażała niegdyś nasze lęki i smutki - po piosenki charakterystyczne, żartobliwe, w których trzej muzycy zespołu Vasie idealnie się sprawdzają. Podobnie - w rytmach wręcz ognistych, kiedy to, wirując w tańcu, może Edyta Geppert objawiać swój temperament, napędzany domieszką węgierskiej krwi... Uśmiechnięta i zalotna, zabawnie ogrywa tak siebie, jak i pojawiającego się na estradzie Piotra Loretza, który i ten recital przygotował.

Są jeszcze ostatnie bilety.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie