MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Ekstraliga rugby. Ogniwo minimalnie lepsze od Orkana, protest zawodników Pogoni

OPRAC.:
Janek Wasiak
Janek Wasiak
W Sopocie, w hicie kolejki, Ogniwo (różowe koszulki) minimalnie lepsze od Orkana (czarne) 21:15. To jednak sochaczewianie, dzięki wywalczonemu defensywnemu punktowi bonusowemu zachowali pozycję lidera tabeli
W Sopocie, w hicie kolejki, Ogniwo (różowe koszulki) minimalnie lepsze od Orkana (czarne) 21:15. To jednak sochaczewianie, dzięki wywalczonemu defensywnemu punktowi bonusowemu zachowali pozycję lidera tabeli
W czwartej kolejce Ekstraligi rugby nie zabrakło emocji. W starciu pretendentów do mistrzostwa Ogniwo Sopot pokonało Orkan Sochaczew, który do ostatnich sekund walczył i miał szansę na odwrócenie losów spotkania. W Aleksandrowie Łódzkim trzecią porażkę z rzędu ponieśli aktualni mistrzowie Polski, którzy nie zdołali zatrzymać Budowlanych Lublin. W Siedlcach Pogoń przegrała z Juvenią, ale mecz zszedł na dalszy plan wobec tego, co działo się przed jego rozpoczęciem.

Ogniwo górą w starciu pretendentów do mistrzostwa

Sobota w 4. kolejce Ekstraligi Rugby przebiegała pod znakiem starcia zeszłorocznych medalistów. Wicemistrzowie z Sopotu podejmowali brązowych medalistów i aktualnych liderów tabeli – Orkan Sochaczew. Obie drużyny były jak dotąd niepokonane, ale to przyjezdni wydawali się prezentować dotąd lepszą dyspozycję. Potwierdzili to w pierwszych minutach starcia, kiedy rzucili się na rywali.

Oblężenie pola punktowego Ogniwa trwało dobre kilka minut, a obrona gospodarzy budziła podziw, jednak w końcu upór atakujących przyniósł efekt. Szczelny mur defensywy przebił Michał Gadomski, który wtargnął na pole punktowe. Patryk Chain nie trafił jednak z podwyższenia. Nieudaną próbę miał również kilka minut później, kiedy Michał Szwarc świetnie nakrył kop rywali i pognał z piłką po drugie przyłożenie meczu.

Mogło się wydawać, że goście przejmują inicjatywę, ale zostali szybko wyprowadzeni z błędu. Ogniwo przyspieszyło grę w ataku i wykorzystało doświadczony młyn. Na pole punktowe najpierw po maulu wpadł Jakub Burek, a niedługo potem sopocianie, mimo gry w osłabieniu (żółtą kartkę zobaczył Mateusz Plichta) wyszli na prowadzenie po przyłożeniu Roberta Olszewskiego. Dwa razy podwyższył Wojciech Piotrowicz, ustalając wynik do przerwy na 14:10.

W drugiej odsłonie oba zespoły prezentowały fenomenalną, świetnie zorganizowaną obronę, a na pierwsze punkty musieliśmy czekać aż 20 minut. Padły one po… decyzji sędziego. Michał Gadomski za nieprzepisowe zagranie został ukarany żółtą kartką, a jego drużyna karnym przyłożeniem. Przy stanie 21:10, nadzieję gościom dało przyłożenie Matiasa d’Avanzo, który wykończył fantastyczną kontrę. Orkan poczuł wiatr w skrzydłach, ale zabrakło im czasu, by jeszcze raz przełamać twardą defensywę wicemistrzów Polski. Obie strony zanotowały trzy przyłożenia, ale w zespole z Sochaczewa wyraźnie zabrakło egzekutora podwyższeń – Pietera Steenkampa i właśnie te trzy nietrafione podwyższenia stanowiły różnicę po ostatnim gwizdku. Mimo to Orkan mógł przeważyć szalę na swoją korzyść. Sochaczewianie mieli akcję meczu. Dosłownie trzy minuty przed końcem przedarli się pod pole punktowe Ogniwa i atakowali raz za razem, będąc dosłownie metr od linii przyłożeń. Gospodarze obronili jednak ostatni, huraganowy atak, zakończony błędem jednego z zawodników gości i stratą piłki.

Graczom Orkana pozostaje cieszyć się z tego, że wywieźli z Sopotu defensywny punkt bonusowy za porażkę mniej niż siedmioma punktami. Ogniwo z kolei nie zdobyło ofensywnego bonusa, który w tym sezonie dostaje się za zwycięstwo różnicą trzech przyłożeń. Warto pamiętać, że Orkan pokonał z bonusem Budo 2011, a Ogniwo nie. Te bonusowe punkty mogą mieć ogromne znaczenie na koniec sezonu.

Protest zawodników w Siedlcach

Właśnie dzięki bonusom Orkan utrzymał pozycję lidera, ale może czuć na plecach oddech Juvenii, która ma rozegrany o jeden mecz mniej, a w niedzielę odniosła trzecie zwycięstwo z rzędu i traci już tylko jedno „oczko” do sochaczewian. Na drodze Smoków tym razem stanęła Pogoń Siedlce, która dwoiła i troiła się w obronie, ale nie zdołała zatrzymać krakowskiego walca, który konsekwentnie punktował,

wykorzystując swoje największe atuty. W pierwszej połowie najpierw młyn gości zapracował na karne przyłożenie, a następnie na pole punktowe po długiej kontynuacyjnej akcji wpadł Mateusz Polakiewicz. Linie obronne gospodarzy nieustannie nękali Oderich Mouton, czy Michał Jurczyński, którzy byli wyróżniającymi się graczami odpowiednio formacji młyna i ataku.

Do przerwy Smoki prowadziły 17:3, a krótko po wznowieniu gry drugi już rzut karny na punkty zamienił Riaan van Zyl. Reżyser gry krakowian rozprowadził również piłkę po jednym z kolejnych młynów dyktowanych i posłał na pole punktowe Rafała Lewickiego.

Trzecie zdobyte przyłożenie uśpiło Juvenię, co natychmiast wykorzystała Pogoń. Siedlczanie, będący większość meczu w defensywie, wreszcie dali trochę radości swoim kibicom. Około kwadrans gry w dobrym tempie i ładnych podań na kontakcie ukoronowało przyłożenie Daniela Trybusa. Wydawało się, że gospodarze mogą iść za ciosem, ale wówczas charakter znów pokazali krakowianie. W ostatniej akcji meczu Oderich Mouton wpadł na pole punktowe, odzyskując dla swojej drużyny punkt bonusowy.

Wszystkie te wydarzenia schodzą na dalszy plan wobec akcji, jaką wykonali przed meczem gracze Pogoni. W Siedlcach od dwóch miesięcy trenuje blisko 40 zawodników, ale niemal połowa z nich nie może grać. To byli zawodnicy Skry, który po konflikcie z władzami klubu, odeszli z warszawskiej drużyny. Skra przestała istnieć. Zawodnicy – choć w większości są wolnymi graczami, od ponad ośmiu miesięcy nie mogą doczekać się na uwolnienie ich przez władze PZR. Latem wszyscy dogadali się z Pogonią i chcą grać w Siedlcach. Jeśli dostaną zgodę, Pogoń z miejsca stanie się jedną z najmocniejszych drużyn w lidze. Ciekawostką jest fakt, że są wśród nich zawodnicy, których trener kadry powołał na najbliższe zgrupowanie. Wszyscy – ci którzy mogą grać i ci będący w zawieszeniu, bo nie zawieszeni, przed meczem wyszli na boisko z gigantycznym transparentem – Walczymy o swoje #PZRdajciegrać. Ten sam transparent wisiał przez cały mecz w widocznym miejscu, a spotkanie było transmitowane przez TVP Sport. Polski Związek Rugby wciąż nie zabiera głosu w tej sprawie.

Kryzys mistrzów Polski, zwycięstwo Lechii

Największym zaskoczeniem czwartej kolejki była z pewnością trzecia z rzędu przegrana mistrzów Polski, którzy niezmiennie zajmują przedostatnie miejsce w tabeli. Tym razem na własnym boisku ulegli Edach Budowlanym Lublin 7:30 (7:10). Pierwsze punkty meczu, po karnym zdobył kopacz gości Ian Trollip, jednak Budo 2011 dość szybko przyszli z odpowiedzią. Kamil Brzozowski zwiódł obrońców i przedarł się na pole punktowe, podwyższając następnie swoje przyłożenie.

Ten sam zawodnik wkrótce musiał opuścić boisko z powodu kontuzji. Było to znaczące osłabienie, bo Brzozowski doskonale potrafi przenosić grę nogą i regularnie dostarczał swojemu zespołowi punktów z rzutów karnych. Pod jego nieobecność, Budowlani jeszcze przed przerwą objęli prowadzenie po przyłożeniu Kuziwakwashe Kazembe i podwyższeniu Trollipa.

Można było się spodziewać, że przy stanie 7:10, w drugiej odsłonie zespół z Aleksandrowa Łódzkiego rzuci się do odrabiania strat. Tak się jednak nie stało, bo do ostatniego gwizdka punktowali już tylko lublinianie. Trzy kolejne przyłożenia zdobyli Jakub Dec, grający trener Stanisław Powała-Niedźwiecki oraz po fenomenalnym chwycie kopu Trollipa – Marzuq Maarman. Tymi akcjami Budowlani zapracowali na zwycięstwo 30:7, jednak nie na punkt bonusowy. Zgodnie z regulaminem rozgrywek, by dopisać do konta drużyny bonus musi ona mieć pełen skład, tymczasem zespół z Lublina miał w protokole 22, a nie 23 zawodników, czym odebrał sobie szansę awansu na trzecie miejsce w tabeli.

W czwartym starciu kolejki Lechia Gdańsk pewnie pokonała na wyjeździe KS Budowlanych Łódź. Spotkanie rozpoczęło się jednak dość niespodziewanie, bo beniaminek objął prowadzenie 7:3 po przyłożeniu Romero Juana Cruza. Zapracował na nie cały młyn gospodarzy, który męczył obronę rywali

kolejnymi maulami autowymi. Lechia szybko odpowiedziała (przy skrzydle punktował Mateusz Kolas), ale łodzianie znów wyszli na prowadzenie 12:8, gdy za linię końcową przebił się Filip Soszka.

Na tych 12 punktach zamknęła się jednak zdobycz Budowlanych, ponieważ od tego momentu na tablicę wyników wpisywała się tylko Lechia. Gdańszczanie najpierw wyszli na prowadzenie 15:12 przed końcem pierwszej połowy, a w drugiej dołożyli aż pięć przyłożeń, wygrywając 48:12. Rozmiary zwycięstwa mogłyby być wyższe, gdyby goście nie popełniali tylu błędów i nie tracili piłki w wydawałoby się stuprocentowych sytuacjach.

Teraz przyszedł czas na dwutygodniową przerwę w rozgrywkach. W najbliższy weekend w Spale trenować będzie piętnastoosobowa reprezentacja Polski, przygotowująca się do nowego sezonu w Rugby Europe Championship. Równocześnie w Krakowie zbierze się szeroka selekcja zawodników, aspirujących do reprezentowania kraju w olimpijskiej – siedmioosobowej odmianie.

Wyniki IV kolejki

KS Budowlani Commercecon Łódź – Lechia Gdańsk 12:48 (12:15)

Ogniwo Sopot – Orkan Sochaczew 21:15 (14:10)

Awenta Pogoń Siedlce - Juvenia Kraków 10:32 (3:17)

Budo 2011 Aleksandrów Łódzki – Edach Budowlani Lublin 7:30 (7:10)

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Świątek w finale turnieju w Rzymie!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Ekstraliga rugby. Ogniwo minimalnie lepsze od Orkana, protest zawodników Pogoni - Sportowy24

Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski