Eldorado oszustów

Redakcja
Mniej napadów i zabójstw, za to więcej przestępstw gospodarczych - wynika z policyjnych statystyk. Powstają nielegalne fabryki papierosów, kwitnie handel lewymi fakturami, fikcyjny handel złomem i paliwami. Najbardziej pomysłowi współcześni oszuści wyznają dewizę: "Jak kraść, to miliony".

Ewa Kopcik: HISTORIE Z PARAGRAFEM

"Tanio sprzedam koszty. Od zaraz". "Dam f-ry VAT legalnie, pewnie". "Firma da koszty, tanio i dyskretnie" - takich ogłoszeń można znaleźć w internecie dziesiątki. W każdym numer telefonu komórkowego. Dzwonimy:

- Jesteśmy firmą pośredniczącą, która załatwia wszystko od A do Z. Działamy na terenie całego kraju. Zapewniamy bezpłatne doradztwo, kompletną dokumentację firmy, która wystawi fakturę. Dostarczymy ją do waszej firmy, płatność przy obiorze - informuje młody kobiecy głos. Szczegóły? - Jestem pewna, że dojdziemy do porozumienia, proszę podać NIP, regon, nazwę firmy i ogólną kwotę kosztów, bo najlepiej ją rozbić na kilka faktur, żeby ogólna kwota nie rzucała się w oczy. W zależności od liczby faktur, wyliczymy koszt całej usługi - mówi.

Kto i w jakim celu kupuje tzw. puste faktury? Przede wszystkim firmy, które chcą zaniżyć płacony podatek. Przedsiębiorca np. zatrudnia pracowników na czarno, nie płaci ZUS-u, ale nie może wypłacanych im wynagrodzeń wliczyć w koszty uzyskania przychodu. Nabija je więc, kupując lewe faktury. Chętnych nie brakuje także wśród spółek, które dysponują nielegalnym towarem i aby go sprzedać, muszą mieć podkładkę. Potrzebują ich również firmy, które fikcyjnie wywożą towar za granicę, a faktycznie sprzedają go w kraju. Ich zysk to podatek VAT, którego stawka jest zerowa przy eksporcie na teren UE.

Skarbówka przyznaje, że skala zjawiska jest ogromna. Zazwyczaj inspektorzy pojawiają się firmach wytypowanych do kontroli przez wywiad skarbowy i analityków, żeby uwodnić oszustwo, muszą wykazać, że usługa była wirtualna. Przesłuchują zarówno właściciela firmy, który wliczył fakturę w koszty, jak i jej wystawcę.

- I zwykle słyszymy, że usługa została wykonana, ale nikt nie potrafi określić, co konkretnie było przedmiotem zamówienia. Okazuje się, że np. opracowanie marketingowe zostało wykonane tylko w jednym egzemplarzu, który został zniszczony i żadna kopia się nie zachowała. Albo firma, świadcząca usługi transportowe, nie dysponowała żadnym samochodem. Takie spółki zwykle nie zatrudniają pracowników, nie dysponują żadnym majątkiem, nie mają maszyn i urządzeń potrzebnych do świadczenia usług. Są zarejestrowane na adres domowy lub wynajmują niewielkie pomieszczenie z telefonem - opowiada inspektor UKS. Gdy już fiskus udowodni oszustwo, wszczyna postępowania karno-skarbowe. Kupującemu fakturę nalicza właściwy podatek wraz z odsetkami, a od handlarzy domaga się zapłaty VAT, wykazanych w pustych fakturach. Z wyegzekwowaniem należności są jednak problemy. Zwłaszcza gdy "dawca kosztów" istnieje tylko na papierze albo po wystawieniu jednej dużej faktury zwinął działalność.

Wciąż popularne są także przestępstwa bankowe - wyłudzenia kredytów i skimming, czyli oszustwa przy użyciu nielegalnie skopiowanych kart płatniczych. Tych ostatnich z miesiąca na miesiąc przybywa. Podobnie jak włamań do sieci internetowej banku. Cyberoszust, w przeciwieństwie do rzeczywistego złodzieja, nie musi wyłamywać zamków, ani łamać szyfru w sejfie, bo zadanie to ułatwiają mu specjalne programy. Musi tylko wiedzieć, jak przejąć kontrolę nad komputerem ofiary, a potem zatrzeć ślady.
Tak działała szajka, kierowana przez 19-letniego studenta z Warszawy. Oszuści okradali konta bankowe, do których hasła dostępu przechwytywali, infekując "trojanami" słabo zabezpieczone komputery. Te dane przesyłane były na zdefiniowany wcześniej przez hakera serwer. Wykorzystywano je, logując się na e-konta klientów banku i dokonując przelewów na rachunki słupów. W ten sposób przestępcy ukradli z rachunków kilkudziesięciu klientów banku ponad 290 tys. zł. Pieniądze wypłacili w bankomatach na Ukrainie.

Na podobnej operacji wpadli trzej młodzi krakowianie, którzy włamali się do komputerów kilkudziesięciu firm. Instalowali na nich programy szpiegowskie, po czym zmieniali na fakturach numery kont bankowych. W efekcie firma, zamiast regulować płatności, przelewała pieniądze na konto podstawionej osoby. W ciągu pół roku oszuści zarobili na tych transakcjach ok. 100 tys. zł i próbowali wyłudzić kolejne pół miliona.

Największe straty przynoszą jednak bankom przestępstwa popełnione przez ich pracowników lub współpracowników.

Jakiś czas temu krakowska policja zatrzymała złodzieja, który - jak sam przyznał - rocznie obrabiał co najmniej kilkaset bankomatów. Wcześniej pracował jako programista i informatyk w firmie zajmującej się ich obsługą.

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie