Euro, które dało nam iskierkę nadziei

Remigiusz Półtorak
Remigiusz Półtorak
Bartek Syta/Polska Press
Jeszcze miesiąc temu było to nie do pomyślenia. Francja pogrążona w kryzysie, z kolejnymi grupami społecznymi, które chciały wykorzystać okazję, postawić władze pod ścianą i wywalczyć jak najwięcej dla siebie – nie wydawała się akurat teraz idealnym miejscem na organizację wielkiej europejskiej imprezy.

A tym bardziej w zmienionej formule, z uczestnikami niemal z połowy Europy. Gdy w 2010 roku wybierano ją na gospodarza Euro, dzięki zabiegom politycznym Sarkozy’ego i Platiniego, nikt o tym nie myślał, że dla zmęczonego społeczeństwa, mającego na głowie inne problemy, będzie to tak uciążliwe.

Mówiąc wprost – mistrzostwa Europy przypadły we Francji w najgorszym możliwym momencie, gdy zamiast cieszyć się wielkim świętem, uwaga została skoncentrowana na sprawach niezwiązanych ze sportem; gdy zapewnienie bezpieczeństwa - po tym, jak ryzyko zamachów nabrało realnych kształtów – stało się priorytetem ponad wszystko. Dlatego całkiem często można było odnieść wrażenie, że wiele osób chciało, aby te mistrzostwa skończyły się jak najszybciej.

MAGAZYN SPORTOWY: "Grałem przeciwko Fernando Santosowi. Trener Portugalii jednoczy piłkarzy."

Źródło: w24 studio

A jednak dzisiaj, właśnie po zakończeniu, ten obraz jest trochę inny. Dobra gra gospodarzy wzbudziła w społeczeństwie iskierkę nadziei, że sukces sportowy może naprawdę jednoczyć. Nie tak bardzo, jak w 1998 roku, kiedy Zidane i spółka zrobili więcej dla pogodzenia Francuzów niż wszyscy politycy razem wzięci – ale jednak.

Nie ma co ukrywać, trudny czas we Francji odbił się również na nas. Dla kogoś, kto widział z bliska Euro w Austrii, Szwajcarii i Polsce zbyt wiele rzeczy organizacyjnie kulało.

Przeżywałem to samo rok temu na Copa America. Jednego dnia Chilijczycy potrafili bez pardonu rzucać kamieniami w policję, zostawiając Alamedę, główną arterię Santiago niczym krajobraz po bitwie, a za chwilę cieszyli się po zwycięstwie swoich zawodników.

Sukces sportowy nie będzie remedium na całe zło. Za tydzień, miesiąc, albo jeszcze trochę dłużej wszystko wróci do normy. Znowu we Francji pojawią się napięcia społeczne. Ale może właśnie z tego Euro warto zapamiętać, jak futbol potrafił wyciągnąć na powierzchnię tę lepszą stronę ludzkiej natury.

Tym bardziej, że również dla Polaków to wcale były takie złe mistrzostwa, prawda?

Sportowy24.pl w Małopolsce

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie