reklama

Europie brakuje demokracji

RedakcjaZaktualizowano 
Jerzy Buzek w swoim wystąpieniu zachęcał posłów do słuchania wyborców i nieodrywania się od rzeczywistości. Wątpię, by te słowa przełożyły się na coś konkretnego, nie mam jednak wątpliwości, że są odpowiedzią na głosy o braku demokracji w UE. Kolejna kadencja PE albo przyniesie powrót do poważnej debaty europejskiej z prawdziwym udziałem obywateli jej państw i w konsekwencji wzmocnienie Unii, albo potwierdzi stagnację.

ANALIZA: Paweł Kowal

Nic tak nie uosabia tego dylematu jak niedawny wyrok niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe w sprawie traktatu z Lizbony (Oj, chciałoby się zobaczyć miny rodzimych i nie tylko "wyznawców" traktatu po ogłoszeniu tego werdyktu). Trybunał przypomniał zasady tworzenia i przyjmowania nowych traktatów w UE i postawił najważniejsze dziś pytanie o to, kto zdecyduje o przyszłości integracji: trudna do zidentyfikowania siatka sił i urzędników, która za nic nie ponosi odpowiedzialności, czy wolni obywatele europejskich państw?
Kartel to zmowa głównych udziałowców rynku w jakiejś dziedzinie, którego istotą jest dominacja i niedopuszczenie konkurencji. W ostatnich latach swój monopol na europejską debatę, ale także pomysły na to, w jakim kierunku powinna zmierzać UE, utrwalił polityczny kartel chadeków (EPL), socjalistów i liberałów. Nie chcą oni, by ktokolwiek inny odgrywał w Europie poważniejszą rolę. Podobnie jest w nowym PE. Największe frakcje przypisały sobie prawo określania nie tylko granic integracji europejskiej, ale też dyskusji na ten temat.
Prawda jest bolesna. Niezależnie od intencji, to ów kartel stoi za ograniczeniem debaty na temat przyszłości kontynentu, to on odpowiada za to, że obywatele państw UE nie odczuwają jednoznacznego związku pomiędzy swoim głosem, a kierunkiem, w jakim podąża UE. Na przykład w sprawach światopoglądowych sam fakt obecności Polaków w PE i wielu unijnych instytucjach okazał się pozytywny. Jednak w dyskusjach o zasadach prawnych funkcjonowania UE polski głos często nie odróżnia się od poprawnego politycznie chóru, który zagłusza poważną debatę.
Werdykt trybunału w Karlsruhe zmienia tę sytuację. Jego opinia ułatwia postawienie pytania: kto naprawdę pomaga w integracji europejskiej, a kto w niej przeszkadza. Czy na pewno zwolennicy naciskania na Irlandię obiektywnie pomogli idei integracji? Niezależnie od tego, co sami o sobie myślą, okazali się szkodnikami. Czy rozgrzane głowy nad Wisłą, które dowodziły, że hamulcowym zmian jest prezydent Kaczyński zastanowią się chociaż chwilę nad tym, co zostało powiedziane w orzeczeniu niemieckiego trybunału? Czy zastanowią się, dlaczego prezydent Niemiec także wstrzymywał się z podpisem?
O ile pomówieniem i złośliwością da się walczyć ze środkowoeuropejskimi PiS i ODS, to numer ten nie przejdzie już tak łatwo z brytyjskimi konserwatystami. Z niechęcią przyjęto powstanie nowej frakcji w Parlamencie Europejskim. Dlaczego? Bo pojawiła się szansa, by na poważnie podejmować sprawy takie, jak wolności obywatelskie, walka z przerostem unijnej biurokracji, rola demokratycznych państw, jako gwarantów, że z pociągu integracji nie oderwie się brukselska lokomotywa. Być może znajdą się chadecy i inni posłowie, którzy dzięki tym rzeczowym postulatom zastanowią się, czy na pewno europejskie sprawy idą dobrze.
Sędziowie z Karlsruhe utrafili w sedno sprawy: Europie brakuje demokracji. Współczesnej zjednoczonej Europie brak demokratycznej polityki. Odpowiedzią na marazm, także na coraz niższą frekwencję w wyborach do PE powinno być rozpoczęcie konkretnego sporu o to, w jaki sposób zadbać o przyszłość integracji. Na czym miałoby to polegać? Na wzmocnieniu roli parlamentów narodowych we współdecydowaniu o europejskich sprawach. Ważne decyzje nie powinny zapadać w oparciu o uznanie pojedynczych osób. Coraz częściej wydaje się, że za euforycznym poparciem dla obecnych trendów politycznych w Europie faktycznie kryje się nieufność do obywateli, państw UE, strach, by to oni nie zaczęli decydować.
Aż dziw bierze, że ci sami entuzjaści integracji, którzy narzekają na niską frekwencję, tak bardzo zabiegają, by w Parlamencie Europejskim zamiast politycznego kartelu, który w zasadzie ogranicza się do podziału stanowisk na początku kadencji, nie powstała koalicja oparta o wspólnotę poglądów, na przykład chadeków, liberałów i konserwatystów. Oczywiście, PE ma swoją specyfikę, ograniczone możliwości działania itd. Jednak nic tak nie szkodzi faktycznej integracji, a szczególnie frekwencji w wyborach do PE jak przekonanie, że nie wiadomo, po co on jest.
W Unii toczy się spór o przyszłość. Po jednej, dominującej, jego stronie uplasowały się leniuszki intelektualne, którym jest dobrze tak, jak jest. Pod ich wpływem pozostaje znaczna część opinii publicznej i praktycznie całość spraw w Europie. Orężem w walce jest rzucane na prawo i lewo posądzenie o antyeuropejskość. Rękawicę próbują jej rzucić konserwatywne partie z Czech, Polski i Wielkiej Brytanii, ale także wielu polityków, którzy nie chcą o tym publicznie mówić. Najbliższa kadencja PE będzie próbą nierównych sił pomiędzy nimi.
Autor jest posłem do Parlamentu Europejskiego z frakcji konserwatywnej

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3