Ewa Bąkowska

Zdjęcie autora materiału

Dziennik Polski 24

Piszę, aby pamięć z dzisiaj pojutrze nie odleciała jak ptak.

Wspomnienie

W pierwszej chwili nie połączyłem nazwiska Ewy Bąkowskiej z Ewą. Potem pojawiła się informacja: wnuczka generała Mieczysława Smorawińskiego. W piątek w Kaliszu brała udział w uroczystości nadania imienia dziadka jednej ze szkół. I wtedy przed oczami stanęła mi fotografia z harcerskiego obozu z początku lat 80. Lekko uśmiechnięta dwudziestolatka z gitarą siedzi na piaszczystym pagórku, wśród sosen.
Śpiewa. Bo Ewa była pierwszą drużynową 5. Krakowskiej Drużyny Harcerek "Burza" w szczepie "Wichry". Była instruktorką w stopniu przewodniczki, wychowawczynią. Zawsze rzetelna, solidna, radośnie wymagająca. To dzięki niej Generał znalazł w mojej świadomości historycznej godne miejsce. Zdała maturę w krakowskim IX LO. Potem były studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Potem zniknęła. Życie miało swoje prawa. Praca zawodowa, rodzina, ukochane góry. Po wielu latach zadzwoniła do mnie. Pracowała w Bibliotece Jagiellońskiej. Napisałem właśnie jakąś książkę o historii harcerstwa. Namawiała mnie, abym robił to dalej. Od kilku lat mieliśmy okazje zamieniać kilka słów raz-dwa razy do roku, na spotkaniach harcerskiego Kręgu Totemowego 5 KDH "Synów i Dzieci Pioruna"; o rodzinach, o naszych pasjach, o Rodzinie Katyńskiej. Bo Ewa była w kręgu z puszczańskim mianem "Wiewiórka". Zapamiętałem jej spokój, ciepło, uśmiech. I jeszcze jedna fotografia zamieszczona na stronie internetowej Okręgu Małopolskiego ZHR: dziewczyna z plecakiem na tle tatrzańskiej grani, zatrzymana w pół kroku, lekko odwrócona. Pożegnanie?

Wojciech Hausner

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo