MKTG SR - pasek na kartach artykułów

F1. Max Verstappen najszybszy w Grand Prix Japonii. Red Bull lepszy od Ferrari. Wypadek na starcie i długie oczekiwanie

Mateusz Pietras
Mateusz Pietras
Powrót do korzeni w Formule 1.
Powrót do korzeni w Formule 1. PAP/EPA/FRANCK ROBICHON
Lider klasyfikacji generalnej Holender Max Verstappen po raz trzeci z rzędu wygrał Grand Prix Japonii, czyli czwartą rundę mistrzostw świata. Na podium stanął również drugi z kierowców Red Bulla Meksykanin Sergio Perez. Z kolei na trzecim miejscu uplasował się zwycięzca GP Australii Carlos Sainz, reprezentujący Ferrari. Na samym starcie doszło do rozbicia bolidów, co przyczyniło się do trzydziestominutowego przerwania wyścigu.

Trzecie pole position z rzędu

W kwalifikacjach do 34. edycji Grand Prix Japonii czwarty raz z rzędu w tym sezonie najszybszy okazał się lider klasyfikacji generalnej Max Verstappen. Kierowca Red Bulla trzeci raz z rzędu zajął pierwsze miejsce przed startem na torze Suzuka. Tuż za plecami 2-krotnego zwycięzcy rundy w Kraju Kwitnącej Wiśni uplasował się jego kolega z zespołu Serio Perez, zaś trzeci był kierowca McLarena Lando Norris.

Czerwona flaga na początku wyścigu

Jeszcze przed samym startem atmosfera tak jak zawsze dopisywała. Kibice hucznie przybyli podziwiać przedstawicieli królowej motorsportu. W cale nie było to oczywiste, bowiem zawsze rywalizacja w Japonii toczyła się w późniejszej porze. Co ciekawe po raz pierwszy w historii wyścig odbył się tak wcześnie (godz. 14.00 czasu lokalnego). W słonecznej aurze w pierwszym rzędzie pozycje zajęli rzecz jasna dwa samochody Red Bulla.

Już na samym starcie doszło do incydentu z udziałem kierowcy Williams Alexandera Albona i rozpoczynającego z jedenastej pozycji zawodnika Racing Bulls Daniela Ricciardo. W konsekwencji Tajwańczyk jak i Australijczyk rozbili swoje bolidy.

,,Przycisnął mnie do krawędzi. Nie miałem, gdzie się podziać'' - brzmiał komunikat z samochodu Albona.

Z kolei w czołówce nie doszło do większych zmian. Jedną zasadniczą był spadek dziesiątego Japończyka Yukiego Tsunody na siedemnastą pozycję.

Z powodu wypadku od razu pojawiła się czerwona flaga, a wyścig przerwano na około pół godziny.

Po wznowieniu ponownie bijący się o wysokie lokaty kierowcy zachowali swoje pozycje. Wyjątkiem był wicelider klasyfikacji generalnej Monakijczyk Charles Leclerc, który wyprzedził startującego z siódmej pozycji 7-krotnego mistrza świata Lewisa Hamiltona.

Popisy kierowcy Ferrari na torze

W czwartej rudzie tego sezonu nie doszło do zbyt wielu przetasowań jeśli chodzi o walkę na torze. Najwięcej emocji sprezentował kibicom zwycięzca GP Australii (poprzednia runda) Carlos Sainz. Na 44. okrążeniu przystępujący z czwartej pozycji zawodnik Ferrari wyprzedził szybkiego dzisiejszego dnia Brytyjczyka Norrisa, który w poprzedniej edycji zajął drugie miejsce. Z koeli dwa okrążenia później wyprzedził kolegę z drużyny Monakijczyka Leclerca. Tym samym zajął miejsce na najniższym stopniu podium.

Spokojny wyścig dla Red Bulla

Na Suzuce nie mieli sobie równych kierowcy Red Bulla. Trzeci triumf w tym sezonie i trzeci tutaj z rzędu zanotował trzykrotny mistrz świata Verstappen. Holender o ponad 12 sekund wyprzedził Meksykanina Pereza, który po nieudanym występie na antypodach kolejny raz melduje się w czołowej '' trójce''.

Ku uciesze publiczności ''oczko'' zdobył Tsunoda, który zajął 10. miejsce.

21 kwietnia odbędzie się Grand Prix Chin. Kierowcy pojadą na torze w Szanghaju.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Szymon Grabowski: Miejsce Lechii jest w ekstraklasie, Arki również

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: F1. Max Verstappen najszybszy w Grand Prix Japonii. Red Bull lepszy od Ferrari. Wypadek na starcie i długie oczekiwanie - Sportowy24

Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski