"Fala" odpływa?

Redakcja
- Jesteśmy tu po to, by do tego nie dopuścić. Chcemy dalej tu pracować - dodaje druga.

400 zagrożonych miejsc pracy w Chrzanowie

 - Nie opuścimy terenu zakładu dopóki prezes nie wypłaci nam zaległych pensji. Chcą zamknąć przedsiębiorstwo i wywieźć z niego wszystkie urządzenia. Tam na zewnątrz stoją już puste tiry - mówi jedna z pracownic chrzanowskiego zakładu "Fala", wskazując ręką na zaparkowane przed zakładem samochody.
 Od dwóch dni pracownicy "Fali" okupują zakład. Kilkudziesięciu z nich spędziło tam nawet noc. Rano jedna z kobiet zasłabła i została odwieziona do szpitala. W pierwszym dniu nikt z dyrekcji firmy nie wyszedł do zdesperowanego tłumu i nie udzielił żadnych wyjaśnień. Prezes wyjechał do Warszawy i nie odbierał telefonów.
 - Przez cztery dni trwała dezynfekcja zakładu i nie pracowaliśmy. Kiedy piątego dnia przyszliśmy do pracy, okazało się, że nadal nie mamy co robić i kazano nam wracać do domów. W tym czasie wywieziono już część maszyn i sprzętu. Nikt nie udzielił nam informacji, czy zakład jest likwidowany i co z naszymi zaległymi od sierpnia pensjami - żalą się pracownicy.
 Zakład Przetwórstwa Rybnego "Fala" zatrudnia 400 osób. Jego zaległości wobec gminy z tytułu niezapłaconego podatku od nieruchomości wynoszą 145 tys. zł. Od stycznia firma nie odprowadza również pracownikom składek ZUS. Niegdyś zakład oferował jedne z najbardziej atrakcyjnych wynagrodzeń w Chrzanowie. W ostatnich miesiącach średnia płaca mieściła się już w granicach 450-600 zł.
 - Od dawna źle się działo w zakładzie. Nikt jednak głośno o tym nie mówił, gdyż baliśmy się stracić pracę. Od pół roku nie ma środków sanitarnych, a kobiety pracują w dziurawych gumowcach. Z powodu niskiego wynagrodzeni zmuszeni byliśmy pracować w soboty i niedziele - kontynuuje skargę jeden z pracowników.
 Wczoraj rano pracowników okupujących przedsiębiorstwo odwiedzili przedstawiciele gminy i zapewniali, iż zrobią wszystko, by nie dopuścić do zamknięcia "Fali". Po południu na koszt gminy każdy z protestujących dostał gorący posiłek. Z interwencją do Państwowej Inspekcji Pracy w Krakowie pojechał Krzysztof Kołacz oraz radny powiatowy Andrzej Uryga.
 Pracownicy otrzymali również wczoraj pisemne zapewnienie od prezesa firmy, iż każdy z nich otrzyma zaległe wypłaty, najprawdopodobniej w ratach. Od 26 września wynagrodzenie będzie wypłacane na zasadzie płatnego urlopu, aż do ponownego uruchomienia produkcji. Wszyscy otrzymali zatem przymusowy urlop i zalecenie opuszczenie zakładu, gdyż o terminie ponownego uruchomienia produkcji dowiedzą się z obwieszczenia na bramie.
 Kobiety jednak nie rezygnują. Te, które w tym czasie powinny pracować, przebywają w zakładzie. Reszta czeka przed bramą.

(EM)

Tłumy w lokalach, sypią się kary

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie