Felieton ks. Przemysława Szewczyka. Paraklet, czyli prawdziwa pociecha

ks. Przemysław Szewczyk
Udostępnij:
Każde doświadczenie ludzkiego nieszczęścia, a nawet każde uważne wysłuchanie ludzkiej skargi na to, jak życie czasem potrafi dać w kość, wcześniej czy później rodzi w sercu pytanie: co mogę zrobić dla tego człowieka? Wydaje mi się bowiem, że pragnienie, aby stanąć po stronie człowieka, który jest sam i który cierpi, jest naturalne, a to, co ten impuls wcale nierzadko wyhamowuje, pochodzi raczej z zewnątrz niż od nas samych. Chcemy pomóc, ale jak skoro brak nam czasu, środków, sił…

Jest też ograniczenie, które czasem może się wydać konformizmem, choć w gruncie rzeczy wynika ze szczerej troski o dobro innych, które nie może zniknąć z naszych oczu, gdy pojawi się jakiś nagły dramat cierpiącego człowieka. Ludzkie relacje są bardzo zawiłe i stając po stronie jednego człowieka, można może i wiele mu pomóc, ale równocześnie zaszkodzić innym.

Jezus dał się poznać, jako człowiek, który od początku do końca kierowany jest walką o słabych: o grzeszników, o ubogich, o wyzyskiwanych. W Ewangelii, którą będziemy czytać w najbliższą niedzielę mówi o sobie używając greckiego słowa „paraklet”, co należy tłumaczyć zarówno jako „pocieszyciel”, jak i „obrońca-adwokat”. Samo słowo „pocieszyciel” mogłoby niesłusznie ukształtować obraz Pana jako człowieka jedynie moralnie i emocjonalnie wspierającego ubogich i cierpiących, a tym czasem On staje po ich stronie jak wzięty adwokat, co wygrywa każdą sprawę i nie pozwoli, żeby niewinnemu włos spadł z głowy.

Ten impuls w sercu Jezusa, żeby brać stronę potrzebujących, nie był wolny od ograniczeń, o których wspomniałem wcześniej: Jezus był jeden, a chorych tysiące, żył w konkretnym miejscu i konkretnym czasie, a ludzie, którzy potrzebowaliby takiego jak On wsparcia, było przed Nim i będzie po Nim miliony w każdym zakątku ziemi. Co więcej, Jezus uwikłany był w realia społeczno-polityczne swojego czasu i wiedział, że jak zacznie bronić uciskanych Rzymian ujdzie w oczach własnego ludu za kolaboranta, który zabiera chleb dzieciom, żeby rzucić psom. Jezus jako paraklet ograniczony jest miarą zwykłego człowieka, którym był pośród nas.

Pan nazywa jednak siebie parakletem w kontekście zapowiedzi „innego parakleta”, którego Bóg nam da dopiero po odejściu tego. Tym nowym parakletem ma być Duch Święty, czyli tchnienie, wiatr, poruszenie pochodzące od Boga, które może być przyjęte przez każde ludzkie serce.

Ten paraklet to zatem nie jakaś marna pociecha doczekania się kiedyś, że jakiś obrońca znajdzie chwilę i możliwości, by o nas powalczyć. Dla tego parakleta nie ma już ograniczeń czasowych, materialnych czy finansowych: może poruszyć serce jednego lub setek ludzi, może wziąć w posiadanie ludzi bogatych i biednych, silnych i słabych. Dla tego parakleta ludzkie zawiłe relacje nie stanowią kłopotu: może działać równocześnie w sercach Ukraińców i Rosjan, Żydów i Palestyńczyków, ludzi lewicy i ludzi prawicy. To jest dopiero siła.

Słowa Jezusa się rzeczywiście wypełniły. Od dnia Jego odejścia z tego świata Jego Duch, Duch Pocieszyciel, który czyni człowieka obrońcą i adwokatem stającym po stronie skrzywdzonych, odrzuconych i prześladowanych rozlał się naprawdę szeroko. Już nie jeden człowiek, ale miliony tak myślą i działają. Nawet jeśli nie oznacza to końca niesprawiedliwości w świecie, to jakąż jest pociechą dla nas wszystkich.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polskie all inclusive. To się opłaca; KOMENTARZ

Materiał oryginalny: Felieton ks. Przemysława Szewczyka. Paraklet, czyli prawdziwa pociecha - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie