Felieton Liliany Sonik. Cały ten zgiełk: Wigilijne opowieści

Liliana Sonik
Nadzwyczajny to dzień, kiedy mieszają się porządki: ziemski i nieziemski, sacrum i profanum. Dlaczego Wigilie z dzieciństwa kojarzą się nam tak słodko, skoro w tym dniu wcale nie tylko łagodność króluje? Przecież to dzień nerwowych zgrzytów.

Gdy poślizg za duży słychać złe pomruki i domowe syczenia. I to, proszę Państwa, wcale nie jest rzecz nowa. Pamiętam nawet porzekadło, którego w internecie nie znajdziecie, bo jest kompletnie niepoprawne: „Na Wiliją dzieci biją, jeść nie dają, do piwnicy wsadzają…” Nas nikt nie bił i do piwnicy nie wsadzał, a straszna wizja miała pokazać, jak jesteśmy szczęśliwi. I nakłaniać, żebyśmy grzecznie i wytrwale dzień cały „pomagali”. Bo roboty w Wigilię huk.

Są tacy, którzy nie lubią atmosfery przygotowań, sprzątania, pieczenia, rozpakowywania ozdób i strojenia choinki. Ja lubię. Dom pachnie migdałami, piernikiem, wanilią i igliwiem. Wszystkie domowe rytuały staram się odtwarzać. Przygotowuję nawet postną kapustę z grzybami, za którą nikt nie przepada, ale w tym wyjątkowym dniu chcę się pokłonić prababkom, powtarzając gesty, które dawno temu wykonywały. Powtarzalność rytuałów jest nieodłącznym elementem tego niezwykłego wieczoru. Zakorzenia nas w rzeczywistości dłuższej niż los jednostkowy.

Głęboki sens tego wieczoru oddaje też powiedzenie: „Na dzień Adama i Ewy daruj bliźnim gniewy”. Niektórzy widzą w tym przejaw hipokryzji. Ja się z taką oceną nie zgadzam. Myślę, że zgoda - nawet na krótki czas Wigilii - jest wskazaniem perspektywy na odsunięcie zła. Pokazuje, że wszystko jest możliwe, że nie jesteśmy więźniami sytuacji zastanej. Skoro Bóg mógł się narodzić, to możliwy jest też pokój między ludźmi i całym kosmosem. Wiarę tę widać w pradawnych opowieściach: w Wigilię kwiaty mogą zakwitać pod śniegiem, zwierzęta mówić ludzkim głosem, woda w strumieniach będzie nabierać cudownych właściwości, a kamieniom zdarza się drżeć i podskakiwać z radości. Cała ta bajeczna otoczka Świąt Bożego Narodzenia jest fragmentem opowieści nadającej sens egzystencji.

A z tymi prababkami trochę zmyślam. Bo wcale nie babcia, tylko dziadek przygotowywał wigilijne smakołyki. O babci mówiło się, że potrafi przypalić nawet wodę na makaron. Udawał jej się tylko pain perdu, czyli podsuszone kromki bułki moczone w jajku z mlekiem i wanilią, a potem usmażone na maśle. To było najlepsze w świecie śniadanie. Co innego dziadek. Dziadek gotował wspaniale. Zresztą wszystko umiał i wszystko potrafił. Nawet pończochy cerował równie pięknie, jak w profesjonalnym zakładzie. I przy tym wcale nie tracił swojej arcymęskości.

Piszę o tym, ponieważ Wigilia jest też czasem wspomnień. Kiedyś wierzono, że dusze zmarłych na ten wieczór opuszczają zaświaty i towarzyszą - niewidzialne - swym bliskim przy stole. Bo „na Boże Narodzenie weseli się wszystko stworzenie” - ludzie, zwierzęta, gwiazdy, rośliny, minerały, ci którzy żyją dzisiaj i żyli kiedykolwiek.

Pięknych Świąt życzę.

ŚWIĘTA 2018: ZOBACZ KONIECZNIE

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

H
HIGH LIFE

W KAPITALIZMIE JEST TYLKO JEDNA OPOWIEŚĆ ! BÓG KOCHA WYŁĄCZNIE BANDZIORÓW BO DAŁ IM RAJ NA ZIEMI. A POZWOLIŁA MU NA TO WOLNA WOLA SUWERENÓW.

Dodaj ogłoszenie